Piątek, 19 kwietnia 2013r
Rozdział 4 "I tak były not fair bo to on zaczął pierwszy i przez to prawie się wywalił na schodach..."
Obudziłam się w objęciach Louisa. To było dosyć dziwne. Delikatnie zdjęłam jego rękę ze swoich bioder, wzięłam z szafy ubrania i poszłam do toalety. Odświeżyłam się nieco, nałożyłam lekki makijaż i założyłam na siebie białą luźną bluzkę z napisem "TAKEN...:)" do tego miętowe rurki i czarne vansy. Po opuszczeniu mojej 'skromnej' toaletki poszłam na dół w celu przygotowania śniadania. Na dole przywitał mnie widok Nialla śpiącego na kanapie oraz Liama drzemiącego na fotelu. Na paluszkach podeszłam do lodówki wyjęłam z niej sałatę, pomidory i ser. Następnie z szafki obok chleb i 6 talerzy plus taką samą ilość kubków. Wstawiłam wodę na herbatę i zaczęłam przyrządzać nasze śniadanko. Przerwał mi to gwiżdżący czajnik, którego wyłączyłam szybkim ruchem, aby nie obudzić chłopców. Zalałam herbatę dokończyłam robienie kanapek, rozłożyłam na stole talerze i położyłam na każdy z nich kanapkę... Na talerz przeznaczony do Irlandczyka usadowiłam dwie kanapki, aby nie poczuł się 'gorszy' :) Gdy skończyłam umiejscawiać wszystkie niezbędne do śniadania 'narzędzia' poszłam obudzić chłopaków. Zaczęłam od Nialla, wystarczyło powiedzieć jedzenie, a blondasek już był przy stole. Następny był Liam, który nie był zadowolony z faktu, że dzisiaj spałam z Louisem -haha- marudząc coś pod nosem usiadł przy stole i zaczął jeść. Nie uśmiechało mi się to, że muszę 'wlec' swoje ciało znowu na górę, aby obudzić trzy śpiące jak zabite osoby. No, ale nie wysilałam się przy zrobieniu śniadania po to, aby nie było zjedzone. Żwawym krokiem weszłam na górę, pierwszy wypadł Harry, którego obudziłam buziakiem w policzek. Później Louis gdy miałam wchodzić do pokoju loczek powiedział cytuję "Ja to zrobię. Mam do pogadania z tym panem". Z robiłam mię typu no już dobraaaa... I poszłam do Zayana, który spał sobie smacznie ze swoim grzebykiem.Niczym zły tyran wydarłam mu się do ucha, "Zayn włosy Ci się palą !!!" na co Malik zareagował szybkim susem do łazienki. Przy wyjściu krzyknęłam tylko "Żartowałam ! Złaź na dół ! Jemy !" i wyszłam zatrzaskując po sobie drzwi. Przechodząc obok swojego pokoju słyszałam kazanie Harrego ;) I śmiech Louisa no i oczywiście jego tłumaczenie "Harry... Przecież nic między nami nie zaszło ! A zresztą i tak nie jesteśmy razem Styles ! Opanuj się !". Z bananem na twarzy zeszłam na dół i zasiadłam do stołu powiedziałam wszystkim "SMACZNEGO !" i zaczęłam jeść. Ja zaczęłam, a mój 'sąsiad' -Niall- już skończył. Tak więc przy stole zostałam tylko ja z Liamem. Nie był skory do rozmowy, wpatrywał się tylko w talerz i co jakiś czas gryzł kawałek kanapki i cicho przeżuwał. Nie wiedziałam czy odezwać się do niego, czy może lepiej przemilczeć ??I: Liam co jest ? -spytałam
L: Nic. Po prostu się nie wyspałem
I: No przecież widzę, że coś jest nie tak. Powiedz o co chodzi. Louis Ci powiedział ?
L: Co ? Nic mi nie mówił. A miał mi coś mówić ?
I: Co ? Nie. Nie... Nic... No, ale co jest z tobą ?
L: Ohh... Isa wiesz trochę dziwnie się poczułem jak zobaczyłem Ciebie i Louisa śpiących razem. Wiem, że się tylko przyjaźnimy, ale to ja powinienem z Tobą spać, a nie ten Tomlinson.
I: Ah to o to Ci chodzi... Trzeba było mówić od razu. Obiecuję Ci, że od dzisiaj będę spała tylko z Tobą okey ?
L: Okey. Okey. A masz na dzisiaj jakieś plany ?
I: No mam. To znaczy my mamy. Nie pamiętasz ? Dzisiaj idziemy do tego fotografa, który zrobił mi to zdjęcie.
L: Aaa.. Tak na śmierć zapomniałem ! To o której wychodzimy ?
I: Hmm. Sama nie wiem Harry to załatwia
L: Dobra jak tylko pokaże się na dole od razu się go spytam
I: Okey. Ja tym czasem pójdę na górę i wejdę na tt. Muszę napisać do mojej kochanej mamuśki
Powiedziałam i pobiegłam na górę po drodze prawie że zrzuciłam ze schodów Louisa idącego za Harrym. Przeprosiłam go i pobiegłam do pokoju. Odpaliłam laptopa i momentalnie weszłam na tt. Napisałam do mamy. A następnie zajrzałam na swój profil followali mnie wszyscy chłopcy, przez co dużo directionerek pisało do mnie jak to zrobiłam. Zaśmiałam się w duchu i wyłączyłam laptopa. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam o tym co się ostatnio wydarzyła, gdy do pokoju wpadł Niall zaczął skakać po łóżku i prawie że po mnie mówił coś, żebym pograła z nim w Fife... Pomyślałam sobie, a co mi tam i zgodziłam się. Blondyn pociągnął mnie do pokoju z X Boxem i włączył grę... Nie wiedział, że jestem dobra w te klocki po 30 minutach gry ograłam go 10 do 0 :) Oczywiście na koniec dałam mu wbić tego jednego gola... Niech się chłopak cieszy i skończyliśmy grać. Jakieś 10 minut później z dołu zawołał nas Harry. Niall zaproponował mi małe wyścigi, które i tak były not fair bo to on zaczął pierwszy i przez to prawie się wywalił na schodach... Na co ja i reszta chłopców wybuchnęliśmy śmiechem. Irlandczyk popatrzył na nas z pogardą i powoli usiadł na fotelu. Na doszłam chwilę po nim i znalazłam miejsce obok Liama na kanapie.
H: No to zbieramy się do tego gościa ?
I: Nie wiem Harry... Sprawa i tak jest już wyjaśniona może lepiej przejdźmy się do wesołego miasteczka ?
N: Wesołe Miasteczko ! Wesołe Miasteczko ! -krzyczał podekscytowany Nialler
H: Hmm... Jak chcesz Isa to w końcu twoje sprawa
I: Tak moja i chcę iść dna karuzele !
Lo: No to idziemy !
Wykrzyczał Louis po czym pognaliśmy do samochodu. Do wesołego Miasteczka mieliśmy jakieś pół godziny drogi.. Czas szybko minął i stanęliśmy przed kasą. Liam postawił mi bilet na co reszta chłopców zareagowałam niezadowoleniem 'no bo jak Liam stawia Isie to mi też !' wyszło na to, że Liam kupił wszystkim bilety po czym weszliśmy.
Lo: No to od czego zaczynamy ?
I: Hmmm..... Kolejka !
H: Kolejka ? Nie siedzę koło Nialla !!!
N: No przecież nie puszcze pawia !
H: Ostatnio też tak mówiłeś
Li: To wy się kłóćcie, a ja już mówię, że siedzę z Isą ! -krzyczał Liam z bananem na pysku
Skończyło się tak, że ja i Liam siedzieliśmy na początku kolejki, za nami Harry i Zayn, a następnie Louis z niechcianym przez nikogo Niallem :) Zaczęło się kolejka ruszyła najpierw wolno, gdy dojechaliśmy na najwyższy element torów kolejka zatrzymała się, a ja ze strachu wtuliłam głowę w ramie Liama...
Lo: Uf... Już koniec ! Niall przez cały czas narzekał na bóle brzucha, a właśnie gdzie on jest ?
H: Pobiegł do kibla... I co miałem racje, że nie wytrzyma
I: Przestańcie już... Może pójdziemy na lody do tej kafejki ? -wskazałam palcem na mały 'kiosk' z lodami otoczony dwoma stoliczkami
Z: O tak... Chodźmy ! Kocham lody !
Pobiegliśmy do kafejki kupiliśmy 5 lodów truskawkowych oraz jednego waniliowego dla Nialla, który jeszcze nie wrócił z toalety. Zanim przyszedł lód się roztopił, a ja -trzymałam loda- byłam cała w waniliowej cieczy.
N: No ej ! Mój lód !
Li: Isa może wrócimy do domu przebierzesz się i przyjdziemy z powrotem ?
I: Nie spokojnie mała plamka nie zaszkodzi
Lo: No to gdzie teraz idziemy ?
Z: Do pokoju luster !!!
H: Ty chcesz iść tam tylko dlatego, żeby poprawić sobie fryzuje
I: No to kto pierwszy do pokoju temu usługują wszyscy mieszkańcy domu przez 2 dni ! -krzyknęłam i tyle mnie widzieli
W pokoju luster pierwszy był Louis, który wyprzedził mnie na 'mecie'. Tak więc te 2 dni zapowiadały się usługiwaniem Mr. Tomlinsona. Przełknęłam swą dumę i pogratulowałam zwycięzcy. Weszliśmy do 'Raju Zayana', ten raj szybko zamienił się w koszmar...
No hej ! Napisałam 4 rozdział. Jak wam się podoba ? Napiszcie w komentarzach. Spróbuję dodać 10 rozdział o (T.I.) jeszcze w tym tygodniu. Dzięki, że czytacie mojego bloga.
2 komentarze = 5 rozdział
