czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział 9 "Moja mama nie żyję... Ja też nie żyję..."



Czwartek, 20.06.13r

Rozdział9 "Moja mama nie żyję... Ja też nie żyję..."


...Kilka miesięcy później... 


"Moja mama nie żyję... Ja też nie żyję... Gdy najważniejsza osoba w moim życiu odeszła, wraz z nią odeszła też cząstka mnie. Chłopcy próbowali mnie pocieszyć lecz już dawno sobie odpuścili. Wyglądam jak wrak człowieka. Schudłam... Nie interesuje mnie jak wyglądam..."

Louis znowu próbuję wyciągnąć mnie z domu co od kilku miesięcy mu się nie udaje. I dziś pewnie też mu się nie uda. Lecz on jest nieugięty. Wyciągnął z mojej szafy białą sukienkę rzucił ją w moją stronę, z drugiej szafki wyjął białe conversy, które podał mi do ręki. Wywlekł mnie z łóżka i wepchnął do toalety, którą zaraz po tym zakluczył. Powiedział, że nie wypuści mnie z niej do czasu, gdy nie doprowadzę się do porządku dziennego. Nie mam na to ochoty... Usiadłam na parapecie okna i wpatrywałam się w bawiące się dzieci sąsiadów. One są takie szczęśliwe... "Przebrałaś się już ?!?" usłyszałam dochodzący zza drzwi głos Lou, ale nie doczekał się  odpowiedzi. Patrząc na te wesołe dzieci i ich rodziców po moich policzkach zaczęły płynąć gorzkie łzy. Mam tego dość. Mało myśląc wzięłam do ręki żyletkę, wycelowałam ją w stronę żył na moim nadgarstku. Z moich oczu zaczęło wydobywać się coraz więcej łez. "ISA ! Już ?!? Słyszysz mnie ?!? Wchodzę !!!" i wszedł mówiąc coś pod nosem, po chwili usłyszałam krzyk " Isa ! Co ty robisz ?!!? -krzyczał podbiegając do mnie i wyrywając mi z ręki żyletkę- Dziewczyno co z tobą ? Co się dzieje ? -mówił przytulając mnie mocno do siebie- "Louis ja już tego nie wytrzymuję" -mówiłam mocniej wtulając się w klatkę piersiową chłopaka "Ale czy to powód, żeby się zabijać ? Potrzebujemy Cię Isabello..." -mówił całując mnie w głowę..."Ona odeszła...Zostawiła mnie... Zostawiła mnie całkiem samą, dlaczego nie powiedziała mi, że jest chora ?" -mój głos załamał się na końcu "Nie jesteś sama, masz NAS, my Cię nigdy nie zostawimy. Twoja mama nie chciała, żebyś marnowała sobie życia przez jej chorobę" -Tommo mówił tak jakby w to wierzył, ale ja w to nie wierzę, moja matka nie chciała żebym jej pomogła, wolała oszukiwać mnie latami i w swoje ostatnie miesiące wysłała mnie tu do Londynu..."Louis, ona mnie zostawiła wy też mnie pewnie zostawicie, wszyscy ode mnie odchodzą, nawet mój ojciec, który wolał założyć sobie nową rodzinkę niż żyć ze mną i moją.... Mamą" -powiedziałam unikając wzroku chłopaka "Isa... Czy ty nic nie rozumiesz ?!? Ty, ja, chłopcy jesteśmy rodziną. Kochamy Cię i wiesz o tym bardzo dobrze !"- nie chciałam go więcej słuchać, odwróciłam głowę i powiedziałam cicho "Wyjdź". Louisowi się to nie spodobało, przetarł twarz dłońmi... "ISA ! Mam... My wszyscy mamy już tego dość !!! Rozumiemy, że jesteś smutna po śmierci mamy, ale twoja depresja trwa już kilka miesięcy ! Liam myśli o zapisaniu Cię do psychologa." Tego już było za wiele... Odepchnęłam chłopaka od siebie i zaczęłam się drzeć " CO ?!? Jaki psycholog ?!? Chyba trochę przesadzacie ! Louis nie chcę z Tobą rozmawiać WYJDŹ !!!" mówiąc to otworzyłam drzwi.....

Hej napisałam na szybko 9 część :) Wiem krótki, ale dzisiaj dodam kolejny :) Jak się podoba ? A sytuację z matką napisze w kolejnym rozdziale ;)