sobota, 30 marca 2013

Miłość czy to tylko puste słowa cz.9




Miłość czy to tylko puste słowa ? 
cz. 9


.........
Gdy byliśmy już prawie na 6, złapał mnie za pośladek i zaczął całować, odepchnęłam go i wyzywałam od najgorszych. Drzwi od windy się otworzyły, a On złapał mnie za rękę i nie chciał wypuścić. Teraz dopiero zaczęłam się drzeć !!! Tak głośno, że z pokoju wybiegł Niall i przyszedł mi na ratunek. Położył faceta prawym sierpowym, a mnie wziął na ręce i zaniósł do pokoju. Mojego szlochu nie było końca, wszystko mi się przypomniało, to wszystko o czym starałam się zapomnieć przez ostatnie miesiące.
Blondyn usiadł na łóżku i położył mnie na swoje kolana, ja wtulona w niego cały czas szlochałam....
Niall próbował mnie uspokoić tuleniem i głaskaniem po głowie. Zaczęło pomagać. Uniosłam głowę i spojrzałam w te jego niebieskie tęczówki do, których zawsze miałam słabość... Chciałam go pocałować, lecz nadal kochałam Harrego. Tak Harrego, który mnie zdradził i ośmieszył... Ale do Horana też powoli zaczynałam coś czuć... Co mam robić ??
Udałam śpiącą i ziewnęłam, po czym zapytałam Nialla cz mógłby dzisiaj ze mną spać -zgodził się z wielkim entuzjazmem- położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Po chwili usłyszałam jak serce zaczyna mu szybciej bić -jakie to słodkie- uśmiechnęłam się i zasnęłam...

....RANO....
Obudziłam się, a Nialla nie było. Zauważyłam, że na stoliczku przy końcu pokoju leży jakaś karteczka, podniosłam ją i przeczytałam....

"(T.I.) niedługo wrócę, poszedłem tylko do jednego sklepu, który polecił mi portier :) 
Buziaczkiiii Twój Nialll !!!"

Po co mu sklep o 8-smej nad ranem ? Z tym pytaniem pościeliłam łóżka, odświeżyłam się w toalecie, a gdy wyszłam włączyłam telewizor, który mieścił się w pokoju Horana. Mówili o NIM !!!
Gadali, że nagle z dnia na dzień zniknął, wypowiadali się też chłopcy, widać było, że się martwią. Byłam zła nie wściekła na blondyna, że nawet nie wysłał do chłopców sms'a. Przełączyłam kanał tam też o nim !....

.......15 MINUT PÓŹNIEJ............
Już jestem !! - usłyszałam głos wchodzącego Nialla
HORAN !!!! Ty idiotoo... Dlaczego nie powiedziałeś chłopcom, że wyjeżdżasz ???!!!??? Wszędzie o Tobie mówią !!! Cały świat myśli, że zaginąłeś !!! - krzyczałam wychodząc z pokoju. Zobaczyłam Nialla, minę miał w typie WTF ??? Po chwili spostrzegłam, iż w ręce trzyma mały torcik, a w drugiej chowa jakąś małą paczuszkę...
Co ?? Zaraz do nich zadzwonię. Totalnie wyleciało mi to z głowy. Przepraszam. - mówił z opuszczoną głową i miną zbitego psa
Aaaa.... Co ty tam masz ??? Niallerku ?? - spytałam widząc jego smutną minkę
Pamiętasz, że parę miesięcy temu miałaś urodziny ?? O, których zapomnieliśmy ?? A więc dzisiaj je obejdziemy !! Wszystkiego Najlepszego młoda złośnico !!! - krzyczał podekscytowany
Tak... Sama zapomniałam o tych urodzinach. Dziękuję Ci Nandosku :) - przesyłając mu buziaka
Znasz mnie. Dla Ciebie piękna wszystko !! - odpowiedział
Odłożył torcik i prezent na stoliku, podszedł do mnie podniósł i zaczął kręcić się tak jak w tych wszystkich romansidłach... To nawet fajne. Muszę przyznać.
A więc...-zaczął- 19-naście tak ? No to dalej na kolanko i 19-naście razy przez tyłek ?!?
TY ! Od mojego tyłka z dala ! - mówiąc to zaczęłam uciekać, a Niall mnie gonić. Złapał mnie dopiero, gdy schował się za łóżkiem, a gdy już to zrobił  łaskotał mnie, a ja ze śmiechu poleciałam na ziemię. Pociągnęłam Go za sobą... A gdy już tak leżeliśmy (on na mnie)... Horan powoli przybliżał swoje usta do moich.
Niall.. Ja nie mogę. Wiesz, że Cię kocham, ale nie mogę. - powiedziałam
To przez Harrego ? - spytał z dziwnym niezadowoleniem
Nie tylko o to chodzi. Ja już kiedyś cierpiałam i wyjechałam do Londynu, aby o tym wszystkim zapomnieć. Nie chcę znowu tego przeżywać. Po prostu nie chcę..
Ale co się stało ? Mi możesz powiedzieć, mała....
Opowiedziałam mu historię mojego poprzedniego związku..
Teraz już wiesz, nie mówiłam tego nikomu. Jesteś pierwszy. - w moich oczach pojawiły się łzy
Nie płacz... Przepraszam... - skończył i przytulił mnie mocno do swojej piersi
Niall, powinieneś zadzwonić do chłopaków, a ja pójdę się nieco odświeżyć i pójdziemy podbijać sklepy tak
?
OK. Już dzwonię - odpowiedział, gdy ja wchodziłam już do toalety
Słyszałam  jak uspokaja chłopców. Mówił, że za parę dni wrócimy. Mówił "MY", lecz nie tłumaczył chłopcom z kim tworzy to słowo. Wyszłam z łazienki, Niall skończył rozmowę wziął mnie za rękę i wyszliśmy z hotelu. Poszliśmy do centrum spędziliśmy tam prawie cały dzień... Kupiłam tzn Niall mi kupił (nie kazał mi płacić) luźną bokserkę, 2 pary dżinsów i parę butów...
Wróciliśmy do hotelu TAXI, umówiliśmy się, że jutro wracamy do Londynu. Niall chciał,abym od razu z lotniska razem z nim pojechała do domu chłopców, nie mogłam odmówić, ponieważ nie przejmował odmowy. Ale i tak bałam się spotkania z Harrym. Pytałam Horana o tą dziewczynę, ale udawał, że nie słyszy lub zmieniał temat. W końcu musiałam mu odpuścić i przestać o niej mówić.. Poszłam do łazienki przebrałam się w piżamę, którą tworzyły krótkie bokserki i przyduża bluzka. Wyszłam z toalety i zobaczyłam Nialla śpiącego na moim łóżku. Uśmiechnęłam się i położyłam obok niego.

...RANO...
Obudził mnie Horan. Mówił coś o jakimś samolocie. Dopiero po dłuższej chwili zakopowałam o co mu chodzi. Wystrzeliłam z łóżka jak proca, przebrałam się, odświeżyłam, spakowałam i pojechaliśmy TAXI na lotnisko. W Londynie byliśmy około godz. 13 Podczas lotu Niall mnie rozśmieszał i nawet raz pocałował w policzek. On jest taki słodki. Po wyjściu z samolotu wsiedliśmy w TAXI pojechaliśmy pod dom chłopaków. Przed wejściem trochę się zawahałam, ale Niall złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
Wróciliśmy - krzyczał Niall
Po czym na dół zbiegli wszyscy chłopcy oprócz Harrego. Gdy mnie zobaczyli popatrzyli popatrzyli po sobie i na górę. To było podejrzane. Czemu Styles nie przyszedł ? Poszłam na górę, chociaż, że Zayn i Liam mnie zatrzymywali. Otworzyłam drzwi do pokoju loczka....... Zobaczyłam.......

Cześć. Napisałam w końcu 9 część... Sorry, że taka krótka, ale nie miałam siły na pisanie. Spróbuję dodać 10 część jak najszybciej. Piszcie w komentarzach, czy się wam podoba. Dzięki za czytanie.

czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 2 "Loczek znalazł butelkę i gra się zaczęła..."




Czwartek, 28 Marca 2013

Rozdział 2 "Loczek znalazł butelkę i gra się zaczęła..."


.....
Może i się w nim zakochałam, ale nikt nie mógł się o tym dowiedzieć.... Moja znajomość z nimi miała zakończyć się wraz z końcem wakacji... Nie chcę mieć żadnej miłosnej przygody.
Lo: To jak ?? Zostajesz ?? 
I: Chyba na to wygląda, a zresztą i tak nie miałabym dokąd pójść.
Li: A tak w ogóle to kim Ty jesteś ? I skąd się tu wzięłaś ? Isabello ?
I: Jestem Isabella Meyr mam 17 lat... Hmmm... Uczę się na uczelni, w kierunku weterynarii... Pochodzę z Irlandii, dokładnie z Dublina... Mieszkam tam z mamą.... Która zorganizowała mi ten "wyjazd"..
H: A moja mama mnie w niego wkręciła - powiedział lekko zniesmaczonym głosem
Li: Haa !!! Niall też pochodzi z Irlandii. Ale nie jesteście wcale do siebie podobni...
I: A tak przy okazji to który z was to ten Niall ??
N: To ja... Blondyn... Z Irlandii :) - powiedział uśmiechając się do mnie
Z: A ja jestem Zayn. Zayn Malik.
I: Aha. Spróbuję zapamiętać. A tak w ogóle to co świętujecie ??
W(wszyscy): WAKAJEEEE !!!!!
I: Aaaa... Dobrze wiedzieć. Ja nie mam czego świętować.
Li: Jak to nie ? Możesz świętować z nami. No chłopaki za poznanie Isabelli Meyr... Hippp Hippp...
W: Huraaa Huraa Huraaa !!!!!!
I: Bardzo mi miło... Ale nie chcę wam przeszkadzać. Może wyjdę gdzieś na miasto. I wrócę wieczorem.
Li: Dobra, ale ja idę z tobą... - krzyczał Liam
H: Przecież mieliśmy świętować.
Li: Jak mógłbym świętować z myślą, iż ta dopiero co poznana mi dziewczyna włóczy się gdzieś sama po Londynie ?? No jak ??
Z: Mam lepszy pomysł. Zostań z nami. I zagrajmy w butelkę... Co ??
Lo: Ty ciągle chcesz grać w butelkę... Ale my wszystko o sobie wiemy...
Z: No i dlatego chcę zagrać teraz gdy jest z nami Isabella..
I: No nie wiem... Nie chcę....
Li: Bez dyskusji... Siadaj tu koło mnie, a ty Harry przynieś jakąś butelkę...
H: Noo... No już dobra idę.. Ale nie zaczynajcie beze mnie - krzyczał wchodząc do kuchni
Loczek znalazł butelkę i gra się zaczęła... Czułam się trochę nieswojo... Pierwszy wypadł Harry, Liam kazał mu żonglować piłkami... Wyglądało to jakoś tak.... -Harry-... Następny wypadł Niall, wybrał wyzwanie... A więc Styles kazał mu i Zayanowi odegrać jakąś scenkę... Zgodzili się pobiegli na górę, a gdy zeszli zrobili takie coś... -Pan nr 1 i Pan nr 2-.... Hahaha.... Laliśmy z nich, Louis tarzał się po ziemi ze śmiechu... OK.. Teraz Ja !!!
N: Hmmm.... Isa -mój nowy pseudonim- pytanie czy wyzwanie ??
I: No.... Pytanie... NIE... Wyzwanie...
N: To co pytanie czy wyzwanie ?
I: No mówię wyzwanie...
N: Musisz.... Wyjść w bieliźnie przed dom i wykrzyczeć KOCHAM ONE DIRECTION !!!
Li: Niall... No weź..
I: Nie Liam... Zrobię to... Nie jestem tchórzem... Pozwolicie, że pójdę się przebrać..
N: Tak... Tak...
Poszłam do swojego pokoju.. Zdjęłam spodnie... Miałam pod nimi krótkie bokserki.... Zrzuciłam z siebie również bokserkę... Tak więc byłam już w samej bieliźnie... Zeszłam na dół.... Chłopcy, gdy mnie zobaczyli zrobili takie miny... -Chłopcy- nie wierzyli, że to zrobię... A ja wyszłam przed dom i na oczach sąsiadów nadarłam się "KOCHAM ONE DIRECTION !!!".... I szybko wbiegłam do domu... Ubrałam się i zeszłam na dół...
I: I co ??? To teraz ja kręcę tak ??
W: -wytrzeszcz oczu- Aha aha aha
Zakręciłam butelką, wypadło na Liama....
I: Pytanie czy wyzwanie ??
Li: Eeeee..... Wyzwanie.
I: No dobra... Daj mi chwilkę... Już... Mam ! Liam zrób coś słodkiego. - puściłam mu oczko
Li: OK... To proste... - uśmiechnął się
Zrobił coś w tym stylu... -Liaś- Na co Hazza odpowiedział mu tym i kto tu jest bardziej słodszy ??...
Wszyscy padliśmy ze śmiechu na ziemię... Ja niechcący spadłam na Liama.. Ale ten nie przejął się zbytnio tym faktem tylko zaczął mnie łaskotać... Ale nie udało mu się to, ponieważ ja nie mam łaskotek :)
Zrobiłam złowieszczą minę i rzuciłam się na niego z gilgotkami... Po chwili dołączyli się do mnie chłopcy, a biedny Liam śmiał się i zwijał w kłębek prosząc przy tym o litość... Spojrzałam na chłopców i uznaliśmy, że już wystarczy tych "tortur"... Wstaliśmy, postanowiliśmy iż zakończymy już naszą grę... Louis i Liam poszli do kuchni zrobić coś do przekąszenia... Niall wybierał film... Zayn musiał "skoczyć" do kibelka, a Harry włączył laptopa i wszedł na twittera... A gdy na chwilę od niego odszedł, ja zasiadłam za "sterem" i napisałam...

"Hej wszystkim tu Harry.... Nie umyłem dzisiaj włosów... Moje loczki oklapły !!! FOCH :)"

Wiedziałam, że gdy to zobaczy wścieknie się, ale wmówiłam sobie iż to będzie śmiesznie wyglądać...
No i tak było... Harry zrobił "złą" minę i powiedział, że jestem potworem :))) -zła mina-
Po czym napisał pod moim postem, że pisałam to ja Isabella Meyr, no i że bardzo przeprasza...
Liam i Louis przynieśli nam popcorn, a Niall znalazł film... Którym okazał się "Piorun" (bajka)... Chciałabym zobaczyć nasze miny, kiedy zobaczyliśmy ten "film"... To byłoby niezapomniane przeżycie :)
Obejrzeliśmy ten spektakl... Posprzątaliśmy i poszliśmy spać. Chłopcy postanowili, iż zostaną na noc... Tak więc Lou i Niall spali na dole na kanapie, Zayn spał z Harrym, a Liam spał ze mną... 
W nocy Liam się obudził, ja też nie spałam ale nic nie mówiłam...
Li: Isa śpisz ?? Isa ??
Nie odpowiedziałam chciałam zobaczyć co chce zrobić... A więc, gdy Liam był już pewny, że "śpię" ostrożnie objął mnie w talii i pocałował w tył głowy... Nie odzywałam się ani też nie ruszałam... Czułam tylko jak moje serce wariuje... A po chwili już spałam...

Napisałam rozdział 2... Podoba się ??? Napiszcie w komentarzu jeżeli tak i udostępniajcie :) 2 komentarze = kolejna część :)

środa, 27 marca 2013

OGŁOSZENIE !!!



Cześć zaczynam pisać nowego IMAGINA :):)  O dziewczynie zwanej Ina...
Stary Imagin "Miłość czy to tylko puste słowa" też będę pisać - spokojnie ;)
Pozdrawiam i zapraszam do czytania :)

wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 1 "Jestem Isabella, ale wszyscy mówią na mnie Ina"


Środa, 27 Marca 2013

Rozdział 1 "Jestem Isabella, ale wszyscy mówią na mnie Ina"


Dzień jak każdy inny.. Wstałam, ubrałam się, odświeżyłam nieco.. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie mama zostawiła dla mnie przygotowane śniadanie, zjadłam i wyszłam... Na uczelnię... Kształcę się na niejakiego Weterynarza... Kocham zwierzęta... Ale dzisiejszy dzień był okropny na pierwszej lekcji mieliśmy praktyki no i koleś z mojej klasy postanowił sobie ze mnie zażartować... Włożył mi pod bluzkę dżdżownicę, a ja z przerażeniem zaczęłam "tańczyć" i krzyczeć.. Co moja klasa uznała za niesamowicie fajne.... Śmiechu nie było końca, szkoda tylko, że mi nie było do śmiechu !!! Praktyki trwały 3 godz. lekcyjne.. Na czwartej był sprawdzian z rozszerzonej CHEMII !!! No nie jestem z niej asem... Mogę się przyznać, a na ten sprawdzian się nie uczyłam więc oddałam prawie, że pusty arkusz papieru. Nie obyło się bez kazania nauczyciela, dlaczego się nie nauczyłam ?!? A co go to kurczę obchodzi ??? To moja sprawa.... Zerwałam się z ostatniej lekcji i udałam się do ulubionej kafejki.... A tak przy okazji jestem Isabella, ale wszyscy wołają na mnie "Ina" (nie wiem dlaczego, ale dobra), mam 17 lat i mieszkam w Dublinie (stolica Irlandii).... Hmmm co tu jeszcze, ahhh Tak !!! Nie znam One Direction, czy jak im tam.. I mnie nie interesują... Szczerze, zbytnio ich nie lubię, może dlatego, iż wszystkie dziewczyny ze szkoły za nimi szaleją.... A ja nie jestem taka jak wszyscy :)... Nie mam rodzeństwa, mieszkam z moją mamą... Tata nas zostawił.... Wyjechał i założył sobie nową "rodzinkę"... A krzyż mu na drogę.... !!.... A wracając do kafejki.. Zamówiłam sobie latte i kawałek makowca (uwielbiam go). Wyjęłam z torby komórkę i napisałam do Kristi (mojej przyjaciółki)....

"Kristi zerwałam się z lekcji przyjdziesz do mojej ulubionej kafejki ? Wiesz jakiej.... Musimy pogadać... Ina"

Po czym dostałam sms'a z odpowiedzią OK. Zaraz będę.. Miałam z nią do pogadania o postanowieniu mojej kochanej rodzicielki... Po około 10 min Kristi już była...
I: Hej !!! Tutaj !!! Kristi...
K: No cześć.... Emmm.... Pamiętasz Carlosa ?
Carlos - bliższy "przyjaciel" Kristi... To chłopak o błękitnych tęczówkach i kręconych ciemnych blond włosach... Ja niezbyt go lubię... On jest taki bufonowaty... Myśli, że nie wiem kim jest...
I: Tak... Cześć.
C: Witam. Inka. Myślałem, że będziemy sami. - to pytanie skierował do Kristi, która się trochę speszyła, mówiąc trochę mam na myśli Bardzo !!!
I: Ja myślałam tak samo i nie mów na mnie Inka. Jak już to Ina... Albo lepiej.. Wcale się do mnie nie odzywaj OK ? - wykrzyczałam
C: Ej młoda... Nie unoś się !!! Na starszych i mądrzejszych.
I: Starszych o... O 2 lata ? Mądrzejszych ? Hahaa.. Bez przesady... Możesz już sobie iść ?
K: PRZESTAŃCIE !!! Przepraszam Cię Ina, ale zapomniałam, że wcześniej umówiłam się z Carlosem... A więc zabrałam go ze sobą... Chodź na taras tam porozmawiamy.. A ty Carlos poczekaj tu na nas OK ?
C: TAK... Poczekam tu na CIEBIE ! - musiał to podkreślić
I: Ohhhh.... Tyyy...
Nie zdążyłam dokończyć bo Kris pociągnęła mnie za rękę na taras kafejki.... Usiadłyśmy przy stoliku, zamówiłyśmy podwójną herbatę i zaczęłyśmy rozmawiać... Najpierw Kris... O Carlosie, ohhh... Nie chciało mi się tego słuchać, ale musiałam...
I: OK. Kris mogę teraz ja ? - zaczęłam, gdy moja przyjaciółka popijała herbatę
K: No dawaj... Co takiego chcesz mi powiedzieć ?
I: Moja kochana mamusia... Oznajmiła mi wczoraj, że iż wakacje są za tydzień to... Uważaj teraz... Wyjadę sobie na wakacje... Na wakacje do Wielkiej Brytanii !!!!A konkretnie do Londynu...
K: Aaaaa !!! Tam mieszka Harry Styles z One Direction...
A tak zapomniałam wam powiedzieć, że moja Kris też jest ich fanką... Niestety...
I: No patrz nawet nie wiedziałam... Ale ja nie chcę wyjeżdżać, tu mi dobrze. I jeszcze... Mam zamieszkać u jakiegoś syna koleżanki mojej mamy... Ale nie chce mi powiedzieć kto to. KRIS ratujjj !!!
K: Ina nie przesadzaj... Może będzie fajnie. Poznasz kogoś fajnego. W kim w końcu się zakochasz. Tak jak ja.. I będziesz żyć długo i ...
I: I... ? Kris znasz mnie... Ja nie szukam chłopaka... Podoba mi się tak jak jest teraz.
K: Szkoda, że moi rodzice nie zafundują mi takich wakacji...
I: Sorki, Kris, ale muszę już lecieć zapomniałam, że muszę skoczyć jeszcze do jednego sklepu.. Paaa...
K: Paaa.. Kochana..
Wyszłam z kafejki i poszłam do jednego z moich ulubionych sklepów z butami... Po przymierzałam "kilka" par i wybrałam szpilki w kolorze lekkiego różu... Zapłaciłam i wyszłam. Szybkim krokiem poszłam na przystanek autobusowy... No, ale jak to moje szczęście oczywiście autobus mi zwiał... A więc do domu musiałam udać się z przysłowiowego buta. W moim domku byłam po upływie około godziny...
Chciałam porozmawiać z mamą o moim wyjeździe, ale byłam tak zmęczona, że jak tylko weszłam do pokoju runęłam na łóżko i zasnęłam...
Obudziłam się o godzinie 8:30 !!! A więc pierwsza lekcja mi już przepadła. Wyskoczyłam z łóżka jak proca i poszłam do toalety nieco się ogarnąć, nałożyć makijaż i ubrać w coś w czym mogę wyjść do szkoły... Zajęło mi to 10 minut. Schodząc na dół poślizgnęłam się i zjechałam z ostatnich trzech schodów tyłkiem !!! Auuuu !!! Co za bólll... Obolała zgarnęłam z blatu kuchni śniadanie i ruszyłam na uczelnię.
Wparowałam do klasy w czasie drugiej lekcji... To znaczy w jej połowie. Była akurat Infa więc spoko. Można sobie po odpoczywać... Reszta lekcji minęła zaskakująco szybko. Tak samo jak następny tydzień... A więc WAKACJEEE !!! No, tylko przez chwilę się cieszyłam... Bo moja mama nie żartowała za dwa dni miałam samolot. Z miną niezadowolenia spakowałam wszystkie potrzebne mi do przeżycia rzeczy... Nie mogłam zapomnieć o laptopie ! Ale jego spakuję później przed wyjazdem.

........DZIEŃ PÓŹNIEJ........
Dziś wylot... Pobudka 6.00. Samolot 8.15. Na lotnisko miałyśmy jakieś 30 min drogi. A więc nie spieszyło mi się poranne odświeżanie i ubieranie. Tym razem ostrożnym krokiem zeszłam na dół z walizkami, a mama zawołała mnie z kuchni na śniadanie. Lekko zaspana usiadłam przy blacie i czekałam na coś jadalnego. (Co szczerze mojej mamie nie wychodzi zbyt często)...
M: Proszę kochanie. Kanapki z serem i sałatą. Smacznego. - kończąc pocałowała mnie w czoło
I: Mamoo...
M: Tak jest jadalne... Nie marudź tylko jedź. Mamy tylko godzinę. A pół zajmie nam dojazd. Tak więc dalej, dalej moja droga.
Naleśniki okazały się zaskakująco dobre. Pochłonęłam je w przeciągu kilki minut. A następnie razem z mamą wsiadłam do samochodu. Na lotnisku byłyśmy o 7:55... To zaskakujące, że o tej godzinie ktoś nie śpi... A co jeszcze bardziej dziwne... Pracuje :) I to w wakacje.
Mama zaparkowała, ja wyjęłam bagaże i biegiem powędrowałyśmy na odprawę. OK. Wszystko w porządku mogę lecieć. Ale czy chcę ? Nie... Moja kochana rodzicielka poinformowała mnie kilka minut przed odlotem, iż jej przyjaciółka przyjedzie po mnie na lotnisko. No i, że ma dla mnie jakąś niespodziankę... Ciekawe jaką ??
M: No leć już.. I pamiętaj bądź grzeczna.
I: Mamooo... Nie znasz mnie ?? - powiedziałam ze złowieszczym uśmiechem
M: Znam, znam... No chodź tu.. - kończąc otworzyła ręce w geście uścisku
Przytuliłam ją pocałowałam w policzek i poszłam... Wsiadłam w samolot. Obok mnie siedział jakiś gruuubyyy facettt... Który przez całą drogę spał mi na ramieniu... Ohh... Jakoś to przeżyłam.
K: UWAGA, UWAGA... Pasażerowie wysiadający na lotnisku w Londynie. Przygotować się do wyjścia. I dziękuję za wybranie tej linii... Mówił Kapitan...
I: To ja... Hejjj !!! Proszę zdejmij swoją głowę z mojego ramienia !!!
P: Przepraszam, przepraszam... Już, już... Do wiedzenia.
I: Eeee... Tak.. Do... A nieważne.
Samolot wylądował, wysiadłam. Na lotnisku czekała jakaś kobieta z chłopakiem w lokach... Na kartce miała napisane moje imię i nazwisko. Podeszłam do niej i przedstawiłam się...
A: Ooo... To ty Isabello.. Nie poznałabym Cię. Tak się zmieniłaś. Jestem Anne. Przyjechałam tu specjalnie, po to aby odnaleźć Cię w tym tłumie. Mój syn chyba by tego nie zrobił.
I: Dzień dobry.
A: No synku przedstaw się !
H: Hej jestem Harry. Tak. Harry Styles z zespołu One Direction. Tylko proszę nie rób scen mała.
I: Scen ? I nie mała do mnie OK ? Nie jestem waszą fanką ja nawet was nie lubię...
A: Dobra dzieciaki jedziemy do waszego domu.
H: Mamooo... Przecież mówiłaś, że Ona przenocuje u mnie tylko kilka dni...
A: Tak Harry mówiłam, ale Isabella zamieszka u Ciebie na całe wakacje. I koniec dyskucji. A ja wracam do domu jutro. Więc przez te 2 miesiące będziecie mieszkać sami. Harry tylko nic nie kombinuj.
H: Mamo. Z Nią ? Nie...
I: Uważaj sobie loczek !!! To, że jesteś sławny nie oznacza, że jesteś ode mnie lepszy !
A: Idziemy !
Krzyknęłam mama loczka i zaczęła iść w stronę wyjścia. A my podążyliśmy posłusznie za nią. Wsiedliśmy w samochód Harry kierował, a jego mama opowiadała mi o nim i o takich tam....
A: Już jesteśmy. Chodź Isabello pokażę Ci gdzie będziesz spać. A ty synku wyjmij bagaże.
Loczek nie był zadowolony, ale schował głowę w bagażnik i uporczywie próbował wyjąć jedną z moich walizek. Ja tymczasem razem z panią Ann poszłam do "mojego" pokoju.
I: Łałł !!! Jaki duży dom... Przepiękny.
A: Wiesz Ino mój syn ma trochę gustu... Jak na faceta. Chodźmy na górę tam będziesz spać.
Weszłyśmy na górę, a tam był pokój nagraniowy, dwie łazienki, pokój Harrego no i mój wakacyjny pokoik.
A: Isabello, Harry zaraz przyniesie Ci bagaże i będziesz mogła się rozpakować. Czuj się jak u Siebie w domu ! Kochana. A później oprowadzę Cię po kilku sklepach...
I: OK. Dziękuję.
W tej samej chwili wszedł loczek i położył tzn rzucił moje bagaże na podłogę, po czym wyszedł z pokoju bez słowa.
A: Przepraszam Cię za niego... Czasem potrafi być nieuprzejmy, ale to dobry chłopak... Zobaczysz....
I: No nie wiem - odpowiedziałam cicho
A: Ja idę przyjdę po Ciebie o 16... I wtedy ruszymy na sklepy.
I: Dobrze.
Mama loczka wyszła, a ja zaczęłam się rozpakowywać... Pokój nie był duży, zwyczajny... Pokoik gościnny. No może nie zwyczajny, bo na każdej ze ścian wisiało choć jedno zdjęcie tego jego zespołu One Direction.
I ja mam się przy tych wszystkich zdjęciach przebierać ?? W pomieszczeniu były też drzwi do mojej własnej łazienki. Ale najlepszy był widok ! Z okna można zobaczyć BIG BENA :) Przepiękny obrazek..
W zaskakująco krótkim czasie wybiła 16, a mama Harrego zawołała mnie na dół. Zeszłam, ubrałam buty i wyszłyśmy. Wstąpiłyśmy do paru zarąbistych sklepów... I kilku niezbyt fajnych. Na koniec zrobiłam sobie zdjęcie na tle Big Bena i wysłałam mamię... Wróciłyśmy do domu około godziny 20... Mama loczka pożegnała się ze mną i pojechał do swojego domu... A więc zostałam tylko ja i lo.... Harry. Bez słowa weszłam do domu i poszłam na górę do pokoju. Przebrałam się w bokserki (uwielbiam w nich spać) oraz za dużą bluzkę z napisem 69... Padłam na łóżko i zasnęłam....
RANO... Obudziłam się o 7.00 szokkk !!! To pewnie od tych wszystkich "wrażeń" :) Przebrałam się w czarne rurki i czerwoną luźną bokserkę... Poszłam do łazienki odświeżyłam się, nałożyłam lekki makijaż i uczesałam wysokiego koka.... Weszłam z powrotem do pokoju i zaczęłam szukać laptopa.
I: Nieeeeeee !!!!!- krzyczałam, gdy uświadomiłam sobie, iż zapomniałam laptopa
H: Cooo ?? Coo ?? Co się STAŁO ?- spytał wbiegający do pokoju zaspany chłopak
I: Zapomniałam laptopa, a z resztą co Cię to obchodzi ?
H: Krzyczysz o wpół do ósmej rano, i jeszcze się pytasz co mnie to obchodzi młoda ?
I: Czy wy faceci macie jakiś kompleks z tym wiekiem ?? Wracaj już lepiej do tego swojego świata gwiazdy
H: Ina... Wiem nie zaczęliśmy swojej znajomości zbyt..
I: Wyjdźźź !!! Nie chcę tego słuchać, zaczęliśmy tak jak mieliśmy zacząć...
H: Jak chcesz... - powiedział wychodząc z pokoju

............45 MINUT PÓŹNIEJ........
Usłyszałam głośno włączoną muzykę i jakieś śmiechy dochodzące z dołu... Więc wkurzona zbiegłam na dół i zaczęłam drzeć się na Hazze. Tak głośno, że aż przekrzyczałam muzykę...
H: Hej mała uspokój się. Przyszli moi przyjaciele i chcemy się trochę zabawić... Jak coś Ci nie pasuję to się spakuj i wyprowadź.
I: A wiesz co... Tak zrobię.... Myślisz, że chciałam tu przyjeżdżać ?
Li: Proszę uspokójcie się. Ściszymy muzykę. Ale nie musisz się od razu stąd wyprowadzać. A tak przy okazji jestem Liam.
Lo: No właśnie. Zostań. A ja jestem Louis.
I: Ehhh.... -powiedziałam speszona- Słyszeliście Harry sam mi to zaproponował. A ja jestem Isabella, ale wszyscy mówią na mnie Ina.
Li: Aaaa... Tam. Nie słuchaj go. On czasami nie wie co mówi. Pewnie by tego później żałował.
I: No nie wiem...
H: Noo... Już zostań.
Li: No i nareszcie mówisz coś sensownego Stary !!!
Hmm.... Ten Liam jest taki słodki... I te jego piękne tęczówki... Zakochałam się w nim po uszy... Miłość od pierwszego wejrzenia, jednak istnieje ??....

Napisałam 1 rozdział nowego opowiadania... Podoba się Wam ? Zostawcie opinię w komentarzu i udostępniajcie jeżeli się Wam spodobał...

poniedziałek, 18 marca 2013

Miłość czy to tylko puste słowa ? cz.8 2/2




Miłość czy to tylko puste słowa ?
cz.8 2/2


......
Gdy nagle usłyszałam trzask, a zaraz po tym poczułam ogromny ból. Wszystko działo się tak szybko. 
Ktoś najprawdopodobniej wyciągał mnie z samochodu... Nie jestem pewna... Po chwili nic już nie słyszałam. I nagle ciemność, straciłam przytomność.
Obudziłam się ze strasznym bólem głowy, chyba znajdowałam się w szpitalu. Powoli zaczęły wracać mi zmysły, słyszałam kłótnię dwóch mężczyzn... Po chwili już wszystko dobrze słyszałam i widziałam. Do pokoju weszła pielęgniarka i wbiła mi igłę w żyłę co przysporzyło mi wielkiego bólu. Wszystko mnie bolało.
Ashley bo tak miała na imię wytłumaczyła mi, że właśnie wstrzykuje mi środek przeciwbólowy, skończyła i wyszła. Widziałam jak mówi coś do jakiegoś mężczyzny, zza którego wyłoniła się twarz Harrego. Ucieszył mnie jego widok. Kobieta skończyła mówić, a loczek powoli wszedł.
Hej, jak się czujesz ? - spytał z zatroskaną miną
Nie byłam w stanie niczego z siebie wydusić... Po moich policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Harry podszedł i otarł mi je. Siedzieliśmy w ciszy około 10min, przerwał ją dopiero wpadający do pokoju Niall, który narzekał na jedzenie w szpitalnej stołówce. Powoli ból ustępował i mogłam mówić... Chciałam spytać Hazzę co się stało, ale coś w głębi mnie nie pozwalało na to. Horanowi znudziło się komentowanie tego "wspaniałego" szpitala i zajął się szperaniem w komórce. Sięgnęłam po swój telefon, sprawdziłam wiadomości, miałam pełno nieodczytanych wiadomości od Stylesa. Martwił się o mnie.
Usłyszałam otwieranie drzwi i do pokoju wszedł nieznajomy mi mężczyzna, podszedł do mojego szpitalnego "łóżka" i zaczął mnie przepraszać, ale ja tak naprawdę nie wiedziałam za co...
P..Przepraszam ? Ale za cp mnie pan przeprasza ? Co się stało - zaczęłam
Co się stało ? Ten idiota spowodował wypadek ! Zderzył się z Tobą... - powiedział zdenerwowany loczek
Przepraszam, nie chciałem. Rozmawiałem przez telef...
Nie dokończył, bo Harry podszedł do niego i już chciał uderzyć, ale Niall go odciągnął. Styles wyrywał się i krzyczał coś do tego faceta.
DOŚĆ !!! MAM TEGO DOSYĆ !!!- wykrzyczałam z całych sił, ale zaraz tego żałowałam, ponieważ poczułam OGROMNY ból w klatce piersiowej.
Wyjdź STĄD !- rozkazał Harry, mężczyźnie
Ten chciał coś powiedzieć, ale przełknął i wyszedł.
Kochanie, przepraszam... Ale nie możesz krzyczeć, masz połamane żebra. Musisz się oszczędzać.
Harry. Chcę stąd wyjech...- przerwałam  na chwilę bo ból się nasilił
Chcę stąd wyjechać. Muszę od tego wszystkiego odpocząć- dokończyłam
Dobrze, jak tylko wypiszą Cię ze szpitala wyjedziemy
NIE. Chcę jechać sama. Pojadę do rodziców, do Polski... Musimy od siebie odpocząć. Ze szpitala wyjdę najprawdopodobniej za 2 mies. Wtedy wyjadę do Polski, a Ty w trasę z chłopakami.
(T.I.) ja....
Harry ja już postanowiłam
No dobrze, ale wrócisz ? Do Londynu ? Do mnie?- spytał załamany
Nie wiem... Muszę wszystko sobie poukładać.
Rozumiem. Ale jeżeli nie wrócisz to znaczy, że... ?
Harry nie wiem, naprawdę nie wiem...
HEJ ! A co tu jakaś taka ponura atmosfera ? - spytał Zayn wchodzący razem z chłopakami
Spojrzałam na loczka i wzrokiem poprosiłam, aby na razie im nie mówił.
Nialla, na szczęście nie było przy naszej rozmowie bo wyszedł coś zjeść (cały On)...
Nic... A jaka ma być w szpitalu ? - odezwał się Harry

.......2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ.........
Dziś nadszedł dzień mojego wypisu, chłopcy wyjechali trzy dni temu, Harry i ja nic im nie powiedzieliśmy o tym, że wyjeżdżam do Polski. Nie chcieliśmy, aby się zamartwiali lub obwiniali.
Tak więc prosto ze szpitala pojechałam do domu chłopców, spakowałam swoje rzeczy oraz kosmetyki. Zostawiłam Harremu nasze wspólne zdjęcia i wyszłam. Zadzwoniłam po TAXI, która zawiozła mnie na lotnisko, kupiłam bilet i poleciałam.
Lot trwał około 5 godzin razem z przesiadkami. W domu byłam, około godziny 14... W końcu stanęłam przed moim rodzinnym domem, nie jest on duży, zwykły domek jedno rodzinny otoczony ogródkiem... 
Rodzice nie spodziewali się mojego przyjazdu więc bardzo się zdziwili i ucieszyli. Porozmawialiśmy chwilę i poszłam do mojego starego pokoju... Rozpakowałam się i położyłam spać.
Obudziłam się i spojrzałam na telefon zero wiadomości od Harrego.. Najbardziej bolało mnie to, że On wcale o mnie nie walczył...

........5 MIESIĘCY PÓŹNIEJ.........
Chłopcy skończyli trasę już jakiś czas temu. Harry pewnie powiedział chłopcom czemu wyjechałam bo wcale do mnie nie dzwonili. Ja czułam się dobrze w domowym zaciszu, Sara wróciła do Polski nie długo po mnie... Ale nie widywałyśmy się zbyt często. Mimo tego, że wszystko sobie poukładałam, nadal czegoś mi brakowało. Postanowiłam wrócić do Londynu, lecz nie mówić o niczym chłopcom, chciałam zrobić im niespodziankę. Spakowałam się, pożegnałam z rodziną i znowu wsiadłam do samolotu...
......TAXI podwiozła mnie pod dom chłopców. Miałam już wchodzić, ale usłyszałam głos Hazzy i jakiejś dziewczyny. Odgłosy dochodziły z ogrodu, ale gdy wspięłam się na palce i zerknęłam... Moje serce stanęło, zobaczyłam Stylesa flirtującego z jakąś idiotką, która popijała drinka i co jakiś czas robiła maślane oczka do loczka. Z płaczem wybiegłam przed dom, gdzie spotkałam chłopców... Na mój widok zrzedły im miny i próbowali dowiedzieć się co zobaczyłam, ale ja pobiegłam do pobliskiego parku... I krzyczałam, aby za mną nie biegli.... Byłam tam, aż do 21... Cały czas ryczałam i odrzucałam wszystkie połączenia Harrego i chłopców... Postanowiłam z tym skończyć. Zakończyć mój związek z Hazzą. Poszłam do domu, otworzyłam drzwi i stanęłam na korytarzu, usłyszałam głosy chłopców. Podsłuchałam ich rozmowę, loczek dostawał niezły zjeb... Najbardziej darł się Niall, powiedział cytuję...

"Gdybym ja miał taką dziewczynę jak (T.I.) dosłownie nosiłbym ją na rękach i nigdy jej nie skrzywdził ! Jesteś skończonym idiotą !"

Usłyszałam kroki i szybko wyszłam z domu i odeszłam trochę, aby wyglądało jakbym dopiero do nich szła.
Kroki należały do Nialla, który nie mógł już patrzeć na Harrego. Spostrzegł mnie, a ja pokazałam mu, aby był cicho. Zrozumiał. Podszedł do mnie, widział, że jestem zapłakana i zaproponował, taki spontaniczny wyjazd... Wyjazd do USA... Zgodziłam się, musiałam odreagować po tym co zobaczyłam.. Ale musiałam się też wygadać, Niall był w sam raz. Blondyn zadzwonił po TAXI, która zawiozła nas na lotnisko. Zasnęłam podczas lotu, a gdy się obudziłam Horan bawił się moimi włosami (kocham to!), podniosłam głowę, a on speszył się i udał, iż patrzy przez okno samolotu... Nareszcie wylądowaliśmy. I znowu TAXI... Zawiozła nas pod najbliższy hotel, zameldowaliśmy się i poszliśmy pod określony numerek, wybraliśmy taki, który składał się z 2 pokoi i małej toalety... Nie miałam czego włożyć do szafy !!! Bo nic nie wzięłam... Blondyn miał tak samo, a więc postanowiliśmy, że z samego rana pójdziemy podbijać sklepy :) Przez pierwszą noc  nie mogłam spać, cały czas myślałam o Harrym i tej ... Ahhh... Była godzina 21:20. Niall spał jak zabity. Ja natomiast poszłam do hotelowej restauracji. Zamówiłam lampkę wina... Po jakimś czasie, podszedł do mnie nieznajomy facet. Przystawiał się do mnie, a więc go spławiłam... Przesiedziałam w restauracji jeszcze jakieś pół godziny i poszłam do pokoju. Weszłam do windy, a za mną ten facet (!!)... Pokój był na 6 pietrze. Przez 5 było w miarę spokojnie, od czasu do czasu tylko na mnie zerkał, ale gdy byliśmy już prawie na 6.......

OK. Napisałam cz. 8 2/2 Imagina... Mam nadzieję, że się wam podoba... Jeśli tak, zostawicie po sobie komentarz.... I proszę udostępniajcie Bloga :)

wtorek, 12 marca 2013

Miłość czy to tylko puste słowa ? cz.8 1/2




Miłość czy to tylko puste słowa
cz.8 1/2


........
Nagle usłyszałam KRZYK i odgłos jakby spadało krzesło. Zaczęłam wołać Nialla, aby się odezwał, ale zamiast niego odezwał się jakiś mężczyzna krzyczał do Harana... "Kurwa !! On zadzwonił do jakiejś laski ! Teraz to masz dopiero prze" I... Koniec rozłączył się. Ogarnęła mnie panika. Nigdy o nikogo się tak nie bałam jak o Nialla. Nagle przypomniałam sobie, że Horan ma mikro chip w telefonie na wypadek zaginięcia.
Szybko pobiegłam na górę... Nikogo nie było... Znalazłam w pokoju Harrego karteczkę, na której napisał.

Razem z chłopakami pojechałem na komisariat, zgłosić zaginiecie Nialla.
Niedługo wrócimy.
Kocham Cię . Pa !
Harry

Po przeczytaniu wiadomości od loczka przebrałam się w czarne dżinsy, białą luźną bokserkę i czerwone conversy... Związałam włosy w wysokiego koka. Odpaliłam laptopa i wpisałam numer chipa Horana i po chwili miałam już adres miejsca przetrzymywania blondyna. Wybiegłam z domu i pojechałam samochodem Harrego (na policję pojechali pewnie autem Liama) 
.... Po około 40 minutach byłam na miejscu... Był to dom na pustkowiu, niedaleko lasu. Obeszłam dom, za nim był mały garaż, okna były zamalowane na czarno, ale w jednym miejscu można było zobaczyć co jest w środku... Serce waliło mi jak SZALONE... Przełknęłam ślinę i dyskretnie spojrzałam....
Moim oczom ukazał się związany i skatowany Niall, chyba był lekko nieprzytomny bo nie ruszał się, a głowa opadała mu w dół. Postanowiłam dostać się do środka i uwolnić przyjaciela.
Podeszłam do drzwi były zamknięte, lecz znalazłam klucz był położony na rynnie... Wzięłam go i od kluczyłam drzwi. Po cichu weszłam do środka zamknęłam za sobą te cholerne drzwi. Gdy się odwróciłam i zobaczyłam Nialla poczułam jak łzy napływają mi do oczu. Podbiegłam do niego i zaczęłam rozwiązywać...
Chyba zaczął się budzić bo pytał mnie jak tu się znalazłam, ale ja kazałam mu być cicho, żeby nas nie usłyszeli. W końcu ! Udało się. Rozwiązałam Horana i rzuciłam mu się w ramiona. Teraz to dopiero był potop łez z mojej strony... Niall przetarł moje oczy i pocałował w policzek. Po czym powiedział, że musimy stąd uciekać, lecz było już za późno. Porywacze weszli do środka, gdy nas zobaczyli zaczęli się śmiać i mówić, że teraz to dopiero sobie zarobią !
Niall próbował mnie obronić, ale jeden z porywaczy uderzył go w brzuch po czym ten zatoczył się i upadł...
Chciałam do niego podbiec, ale poczułam straszny ból głowy, a zaraz po tym nastała ciemność. Przez chwilę słyszałam krzyki Nialla, ale później już nic nie słyszałam, ani nie czułam. Musiałam stracić przytomność.
Gdy się obudziłam zdałam sobie sprawę, że jestem przywiązana do jakiegoś pręta wystającego z sufitu.
Rozejrzałam się po garażu i zobaczyłam Nialla w kącie. Był pobity. Na jego bluzce była krew.
Pytałam się go czy nic mu nie jest, ale on chyba nadal był nieprzytomny. Już sobie wyobrażam co mu zrobili..
Chwilę później znowu zobaczyłam tych dwóch !!! Nawet nie wiem jak ich nazwać. Powiedzieli, że musimy nagrać sobie filmik dla naszych przyjaciół. Odmówiłam i krzyczałam na cały głos POMOCY !!!
Oni za to pobili mnie. I to do tego stopnia, że z nosa zaczęła lecieć mi krew. Ale najbardziej bolał mnie brzuch, w który zostałam parę razy i to dość mocno uderzona. Ustawili kamerę naprzeciw mnie i poszli po Nialla, obudzili go mocnym uderzeniem w twarz. Postanowili go obok mnie.
I powiedzieli, że mamy się zamknąć bo jak nie to inaczej porozmawiamy. Włączyli kamerę i jeden z nich zaczął mówić:
Jeżeli do poniedziałku (pojutrze) do godziny 10.00 nie dostaniemy pieniędzy pod wskazany poniżej numer konta Wasi przyjaciele ZGINĄ ! I to nie będzie przyjemna śmierć ! A teraz zobaczycie sami, że nie blefujemy...
Oprych podszedł do Nialla i z całej siły uderzył go w brzuch.
Zaczęłam krzyczeć...
Zostaw GO ! Harry nie dawaj im pieniędzy ! 
Nie dokończyłam bo koleś złapał mnie za szyję i powiedział.
Buntowniczka z CIEBIE ! Zobaczymy czy nadal taka będziesz jak się z Tobą zabawię... Pamiętajcie poniedziałek do godz. 10... Inaczej ZGINĄ !!!
I wyłączył kamerę, a ja dostałam z pięści w twarz. Niall zaczął krzyczeć i on też oberwał.
Po czym jakby nigdy nic wyszli. Niall krzyczał do mnie..
Dlaczego mnie broniłaś ? A teraz Bóg wie co on z Tobą zrobi !
Nic nie odpowiedziałam może dlatego, że nie miałam już siły..

........NOC..........
Usłyszałam jak ktoś wchodzi do środka... Podszedł do mnie i zaczął zdejmować spodnie !
Niall i ja KRZYCZELIŚMY, a on nic sobie z tego nie robił... Próbowałam go kopać, za co oberwałam kolejny raz w brzuch...Porywacz zaraz po tym przystawił mi swoje ucho do ust, a ja zachowałam się jak jakieś zwierzę ! Ugryzłam GO ! Z całych sił... A on odpowiedział mi mocnym uderzeniem w głowę, było tak mocne, że straciłam przytomność... Gdy się obudziłam byłam w samej bieliźnie... Spojrzałam na Nialla.
Co on ze mną zrobił ?
Ehhh....
Niall !!!
(łzy w oczach) On Cię zgwałcił... Krzyczałem, prosiłem, ale to nic nie dało... Musiałem na to wszystko patrzeć...
Gdy to usłyszałam zaczęłam krzyczeć, a z moich oczu kolejny raz płynęły łzy.
Nagle razem z Niallem usłyszeliśmy odgłosy samochodów i policyjnego koguta. Niedługo po tym do garażu wbiegli chłopcy, rozwiązali nas. Ja wpadłam w ramiona Harrego, który pytał co oni mi zrobili... Ale ja tylko płakałam... Widziałam jak policja zabiera tych skurwi... Jeden z nich odwrócił się i posłał mi uśmiech oraz "buziaka"... Ja z przerażeniem wtuliłam się w loczka...
Po chwili przyjechała karetka zabrali mnie i Nialla... Blondyn miał operację, bo ci idioci złamali mu rękę, a ja miałam szytą głowę... Oby dwoje musieliśmy zostacć na obserwacji, przez cały ten czas Harry pytał mnie dlaczego znalazł mnie w samej bieliźnie... Nie miałam siły, żeby mu teraz o wszystkim opowiadać...
Po około tygodniu wypisali nas do domu. Niall czuł się dobrze, lecz ja nie mogłam pogodzić się z myślą o tym, że zostałam zgwałcona...
W domu byliśmy około godziny 19... Dziwiło mnie, że tylko Liam po nas przyjechał, ale nie miałam głowy do wypytywania go o to... Gdy wchodziliśmy do salonu poczułam słodki zapach naleśników z dżemem.
Zaraz po tym z kuchni wyszli chłopcy wszyscy się witali ze mną i Niallem, Harry podszedł do mnie i objął od tyłu i szeptał do ucha, że bardzo się cieszy z tego, że wreszcie jestem w domu. Ale ja stałam  jak sparaliżowana i przypominałam sobie jak ten... Się do mnie dobierał.
Loczek zauważył, że coś jest nie tak i puścił mnie, a po chwili podał mi naleśniki. Ale podziękowałam za nie i poszłam na górę do pokoju Harrego. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Obudził mnie przytulający loczek. Zaczęłam krzyczeć i bić chłopaka po klatce piersiowej. Nie wiem co mnie napadło. Po prostu się bałam.
Wiedziałam, że Harry mnie nie skrzywdzi, ale coś wewnątrz mnie kazało mi się bronić. Harry zaczął mnie uspokajać, a ja rozpłakałam się i wtuliłam w jego nagi tors.
Poprosiłam, aby dzisiaj spał na kanapie. Trochę marudził, ale ostatecznie się zgodził.

.......RANO........
Obudziłam się i poszłam do toalety trochę się odświeżyć. Zeszłam na dół, Harry jeszcze spał. Po cichu nasypałam sobie płatków... Gdy kończyłam loczek zaczął się budzić....
Podszedł do mnie i pocałował w policzek na powitanie. Zrobiłam wymuszony uśmiech, aby nie zrobić mu przykrości i poszłam do pokoju. Teraz wszelkie czułości nie sprawiały mi już radości tylko strach. Po chwili do pokoju wszedł Harry i zaczął..
(T.I.) musimy porozmawiać
Ale o czym ?
O tym co się stało... Kochanie możesz mi powiedzieć...
(nabrałam powietrza) No dobrze... Pamiętam tylko, że w nocy przyszedł jeden z nich i zaczął się do mnie dobierać, ja i Niall krzyczeliśmy, aby przestał... Kopałam go, a on za to dał mi mocnego ciosa w brzuch i przybliżył ucho do moich ust, po czym go ugryzłam.... I...
I co ? - poganiał mnie zdenerwowany Harry
Uderzył mnie mocno w głowę. Po czym straciłam przytomność. Obudziłam się rano, spytałam Nialla co mi zrobił... A on powiedział, że... - zawiesiłam się
Coo ???
Zgwałcił mnie !!! To chciałeś usłyszeć ? - zapłakana wybiegłam z domu, wsiadłam do samochodu i odjechałam...
Gdy nagle....

OK. Napisałam 8 część Imagina... To dopiero połowa, bo dość długi mi wyszedł.. Napiszcie w kom. czy się wam podoba i czy mam dalej pisać... OK ?

niedziela, 10 marca 2013

Miłość czy to tylko puste słowa ? cz.7




Miłość czy to tylko puste słowa ?
cz.7


...........
Po chwili zadzwonił telefon, dzwonili ze szpitala.
Witam czy Pani (T.I.) ? - zapytał kobiecy głos 
Tak to ja, a o co chodzi ?
Jestem sekretarką w szpitali (nazwa szpitala), pani przyjaciółka Sara Jones miała wypadek.
Cooo ?? Jak ??? Jaki wypadek ?
Spadła z drabiny i złamała nogę, ma także lekki wstrząs mózgu.
Zamurowało mnie... Nie wiedziałam co powiedzieć...
Poczułam jak Harry obejmuje mnie od tyłu, próbując dodać mi otuchy. To mnie na chwilę uspokoiło i powiedziałam
Czy można się z nią zobaczyć ?
Tak oczywiście niedawno wybudziła się z narkozy.
Dobrze. Dziękuję za informacje, zaraz będę. Do widzenia !
Po rozłączeniu, loczek spytał " Co się stało ?"
Powiedziałam mu to co mi pielęgniarka. Zawołałam chłopaków i ich tez o tym  fakcie poinformowałam. Zayn, gdy to usłyszał, strasznie zbladł i odebrało mu mowę.
Ja odwróciłam się do Harrego  i poprosiłam, aby zawiózł mnie do szpitala. Od razu wziął kluczyki i poszedł do samochodu... Miałam już wychodzić, gdy chłopcy mnie zatrzymali i oznajmili,że oni też jadą. Zgodziłam się bez wahania i wszyscy wsiedliśmy do pojazdu. 
Przez drogę, Harry podnosił mnie na duchu, ale ja i tak śmiertelnie bała się o Sarę, co ona robiła na tej cholernej drabinie ? Rozmyślałam w głębi siebie.
(T.I.) nie denerwuj się tak, wszystko będzie dobrze - odezwał się Liam
To moja wina - odparłam po chwili ciszy
(T.I.) nawet tak nie mów ! - odpowiedział mi Harry
Przepraszam, ale co jej strzeliło do głowy, aby wchodzić na drabinę ? Wiedziała przecież, że ma częste zawroty głowy, przez, które już raz spadła ze schodów !
(T.I.) uspokój się zaraz wszystkiego się dowiemy - powiedział Louis
Dojechaliśmy do szpitala. Ja i Zayn dosłownie wlecieliśmy tam i szukaliśmy Sary. Jedna z pielęgniarek powiedziała nam, że przebywa w pokoju 10B... Pobiegliśmy tam szybko, otworzyłam drzwi i zobaczyłam moją przyjaciółkę, w opłakanym stanie...
SARA !!! Co cii... - przerwał mi Harry ciągnący mnie zza rękę do tyłu
(T.I.) nie naskakuj na nią teraz... Jest bardzo słaba - powiedział
Tym czasem Zayn podszedł do Sary przytulił i dał całusa w czoło. Po czym na jej twarzy pojawił się mały uśmiech...
Przesiedzieliśmy u niej dobrą godzinę, ale musieliśmy już wychodzić, ponieważ czas odwiedzin się skończył.
Przed wyjściem, Niall zjadł zakupioną wcześniej w szpitalnym sklepiku kanapkę...
Gdy mieliśmy już wchodzić do samochodu podbiegła do nas spora grupka fanów 1D...
Ja oczywiście zostałam wypchnięta do tyłu i przyciśnięta do pojazdu. Harry widząc to podszedł do mnie pocałował i otworzył drzwi samochodu. Byłam mu za to bardzo wdzięczna bo inaczej zostałabym zdeptana przez jego i chłopców fanów.
One Direction rozdało swoim wielbicielom parę autografów i wsiadło do auta... Podczas jazdy nikt się nie odzywał...  A więc droga wydawała się dłuższa niż zwykle...
Gdy w końcu dotarliśmy do domu, wszyscy wysiedli oprócz mnie... Ja po prostu nie miałam na to ochoty.
Loczek to zauważył, a jego reakcja mnie zaskoczyła...
Otworzył drzwi, wziął mnie na ręce i zaniósł do naszego pokoju. Położył na łóżku, a sam poszedł pod prysznic...
Ja w tym czasie odpaliłam laptopa i zajrzałam na Twittera, było tam pełno gróźb i wyzwisk skierowanych do mojej osoby oraz zdjęcie, na którym Harry daje i całusa w policzek.
Trochę się przestraszyłam, gdy nagle z łazienki wyszedł loczek (oczywiście nagi, jak to ma w zwyczaju, gdy wychodzi z pod prysznica), a ja szybkim ruchem zamknęłam laptopa.
Harry zmierzał w moim kierunku, a ja zasłoniłam się poduszką... Loczek nie zwrócił na to uwagi i zaczął mnie całować po szyi oraz powoli rozbierać...
Przerwał mu Liam wchodzący do pokoju, który na nasz widok zaczął się śmiać i mówić "Oooo.... A pan ? Co pan robi nagiii z tą piękną panią ?" kończąc przesłał mi oczko :)
Jeżeli pan pozwoli... Muszę porwać te piękną panią w tej chwili do centrum handlowego... Potrzebuje jej pomocy..
LIAMMM !!! Ty durniu !!! Przeszkodziłeś nammm !!! - wydzierał się Harry
Styles, Styles.... Uspokój się, przyjaciel potrzebuje mojej pomocy... A dokończyć możemy później - mówiąc to dałam loczkowi całusa 
A więc (T.I.)... Pomożesz mi ? - spytał Liam
Tak, tak... Ty idź na dół, a ja się przebiorę i zaraz do Ciebie dołączę OK ?
OK ... Moja piękna pan.... - nie dokończył bo Harry posłał mu zabijające spojrzenie i czym prędzej wyszedł
Kochanie... Nie bądź taki agresywny - zwróciłam się do Harrego
On posłał mi dzikie spojrzenie i poszedł do łazienki się ubrać... Ja wyjęłam z szafy to i założyłam na siebie, jako obuwie ubrałam moje ukochane białe conversy.
Zapukałam do toalety, a Harry w tym samym momencie z niej wyszedł... Co mnie bardzo ucieszyło bo nie musiałam z nim jej dzielić.. Weszłam zrobiłam lekki makijaż, włosy związałam w kucyki i wyszłam.
A moim oczom ukazał się słodki widok.... Śpiącego Harolda... Cichutko podeszłam do niego i dałam buziaka w policzek...
Zeszłam na dół, a Liam już na mnie czekał... Zmierzył wzrokiem i oznajmił, że wyglądam pięknie.. Ja najprawdopodobniej się zarumieniłam bo chłopak uśmiechnął się do mnie i zmienił temat...
Niall też z nami jedzie - zaczął
OK. A gdzie jest ? Nasz blondasek ? - zapytałam
Czeka w samochodzie... Nie mógł się doczekać... Bo wiesz w środku jest z niego mały dzieciak, a na zewnątrz jeden z zespoły One Direction - kończąc Liam złapał mnie za rękę i zaprowadził do auta
Wsiedliśmy i odjechaliśmy. Po drodze nasze "małe dziecko" zobaczyło faceta w przebraniu jak ono to powiedziało "Zobaczcie facet w przebraniu luziowego klólicka"... Śmialiśmy się z tego, do czasu, aż dojechaliśmy do centrum..
Była godzina 16.30, a centrum zostaje zamknięte o godzinie 17.30 (dziś sobota)... Tak więc została nam godzina na.... No właśnie na co ???
Liam kierował się w stronę jubilera i wytłumaczył, że chce kupić dla Nicoli na jej 19-ste urodziny jakiś naszyjnik... W tym momencie przypomniało mi się o moich urodzinach, które wypadają w przyszłą środę... Ciekawe czy chłopcy wiedzą ??? A z resztą...
Razem z Liamem wybraliśmy taki oto naszyjnik. Gdy chłopak płacił za niego w kasie, ja zdałam sobie sprawę, że Niall gdzieś zniknął !!! Nie było go w jubilerze !!! Powiedziałam o tym Liamowi, a on po zapłaceniu za naszyjnik poszedł razem ze mną szukać Horana. "Oblecieliśmy" wszystkie sklepy w centrum. Nigdzie go nie było ! Liam, wyciągnął komórkę i zaczął wydzwoniać do Nialla... Pierwszy sygnał... Niccc.... Drugi... Piąty... Dwudziesty.... I nic !!! Nie odbierał !
Szybko poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu z nadzieją, że tam będzie. Myliliśmy się...
Powiedzieliśmy chłopakom co się stało... No i zaczęła się panika i podejrzenia...
Zayn rozmyślał, że może jakieś PSYCHOfanki mu coś zrobiły... ??!!
Loui martwił się czy nic mu nie jest...
A ja.... Odchodziłam od zmysłów ! Już sobie wyobrażałam, jak jakaś STUKNIĘTA (!!!) fanka uprowadziła go i zamknęła gdzieś, aby nikt nie znalazł naszego Horanka...
Harry zauważył, że jestem przerażona i objął mnie z całych sił.... Zaproponował też, że zrobi mi kolacje. Zgodziłam się, byłam bardzo głodna...
Wzięłam też przy okazji leki na uspokojenie, zjadłam posiłek przygotowany przez loczka i ze zmęczenia podałam na kanapę po chwili zasypiając...
Obudził mnie telefon. Odebrałam go. Usłyszałam KRZYK !!! Krzyk ....

OK. Napisałam 7 część Imagina. Mam nadzieję, że się wam spodoba... Napiszcie w komentarzu co o nim sądzicie i proszę UDOSTĘPNIJCIE go... Zależy mi na tym bardzooo :) Dzięki... Oddajcie głos w Sondzie o tym Imaginie...

piątek, 8 marca 2013

Miłość czy to tylko puste słowa ? cz.6




Miłość czy to tylko puste słowa ?
cz.6


........
Nagle Harry podszedł do mnie, złapał za rękę i spytał "(T.I.) czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną ? Wiem, że znamy się zaledwie kilka dni, ale gdy Cię widzę od razu czuję się szczęśliwy... A więc jak ?"
Wypowiedź Harrego, zaskoczyła mnie i to do tego stopnia, że odjęło mi mowe. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.
Kocham Go, ale to że jest sławny... Nie przeszkodzi nam w byciu razem ? Sama nie wiem. Rozmyślałam na ten temat jeszcze kilka minut, ale ostatecznie odpowiedziałam głośnym i radosnym "TAK ! Harry będę twoją dziewczyną !" Gdy skończyłam mówić po prostu rzuciłam mu się na szyję, a on pocałował mnie. Staliśmy tak dłuższą chwilę, a nasza radość była ogromna !
Po chwili kelner przyniósł z kuchni łososia i usiedliśmy do stolika.
Dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy....
Po zjedzeniu tych pyszności postanowiliśmy przejść się po ZOO.
Loczek wziął mnie za rękę i ruszyliśmy. Zaczęliśmy od wybiegu lwów przy, których kręciło się dość sporo ludzi...
Gdy byliśmy około 30-stu metrów od klatki zawahałam się. Harry, a jak tam są twoi fani ? Co zrobią, gdy zobaczą nas razem ?
Kochanie, nie bój się muszą zaakceptować nasz związek.
Mówiąc to Harry pocałował mnie w policzek i pociągnął za sobą. Miałam racje co najmniej 3/4 osób, które tam stały to były fanki loczka. 
Nie wiedziały jak mają zareagować na fakt, że "ICH" Harry Styles trzyma za rękę jakąś nieznaną im dziewczynę.... Jako pierwsze podeszły do nas dwie dziewczyny, chyba siostry. Dziwnie się na mnie patrzyły prosząc Harrego o autografy na telefonach i zdjęcia.
Mój Pan Ładny nie miał nic przeciwko, podpisał komórki i pozował z nimi do zdjęć...
Musiał całować je w policzki, obejmować i takie tam bzdety...
Gdy pozostałe fanki to zobaczyły, szybko do nas podbiegły i nie zważając na mnie pchały się "na" Harrego. Loczek chyba tego nie zauważył bo nie zareagował. Na to, że jego fanki wypchnęły mnie na sam koniec tej ich "kolejki".... Nie chciałam im przeszkadzać i odeszłam... Szłam w stronę wyjścia, przed ostatnią bramką odwróciłam się, z nadzieją, że Harry jednak zauważył moje zniknięcie, ale NIE... Był zajęty fankami.
Zadzwoniłam po TAXI i po około 20min byłam w domu chłopaków. Byłam smutna musiało być to po mnie widać bo Niall podszedł do mnie, przytulił i zaprowadził do swojego pokoju. Opowiedziałam mu wszystko co się stało, powiedziałam też, że Harry zapytał mnie czy z nim będę...
Blondyn zrobił WIELKIE oczy, gdy o tym usłyszał... Ale ja zamiast się z tego cieszyć przytuliłam się do niego i zapytałam "Czy teraz tak zawsze będzie ?"..
Niall nic mi nie odpowiedział, pewnie nie wiedział co ma powiedzieć... Byłam tak tym wszystkim zmęczona, że zasnęłam w jego objęciach...

.......oczami Nialla.........
(T.I.) przyszła taka smutna musiałem ją pocieszyć.. Gdy się dowiedziałem o tym, że Harry i ona są razem. Zamurowało mnie.
Nie mogłem z siebie nic wydusić, a więc przytuliłem ją jeszcze mocniej, a ona zasnęła ze zmęczenia.
Delikatnie położyłem ją na łóżku i zeszedłem na dół. Opowiedziałem wszystko chłopakom, bo nie dawali mi spokoju...Martwili się o (T.I.), chcieli z nią porozmawiać, ale powiedziałem, że śpi i żeby dali jej na razie spokój...
Nagle do pokoju wszedł Harry był lekko zdenerwowany pytał wszystkich, gdzie jest (T.I.)...
Ja podszedłem do niego i spytałem "Jak mogłeś ?", ale on nie rozumiał o co mi chodzi, "Nie rozumiesz?" powiedziałem....
Wszystko mu opowiedziałem... Harremu zrzedła mina i złapał się za głowę, jakby chciał zrozumieć oc on zrobił. Było mu za to wstyd. Poszedł na górę.

........oczami Harrego.......
Gdy Niall powiedział mi to wszystko, chciałem to jakoś naprawić. Po drodze zajrzałem do pokoju Horana, (T.I.) nadal spała. Szybko poszedłem do siebie i zadzwoniłem do kwiaciarni...
Zamówiłem tuzin czerwono krwistych róż, takie jak kocha (T.I)... Poprosiłem chłopaków, aby wyszli dzisiaj na noc z domu. Zgodzili się, ale powiedzieli, żebym jej znowu nie zranił...
Róże dojechały nie długo po tum jak chłopcy wyszli, rozsypałem e od pokoju Nialla, aż do naszego.
Tworząc tym samym drogę usłaną główkami róż. 
Przygotowałem kolację i nalałem do kieliszków, wina...
Ściemniłem światła w pokoju. Włączyłem ulubioną piosenkę (T.I.), czyli "Summer Love". I czekałem na nią w pokoju.

.......oczami (T.I.).......
Obudziłam się i zobaczyłam na podłodze główki róż. Poszłam po drodze usłanej różami (ohhh, jakie to romantyczne), które prowadziły do mojego i Harrego pokoju.
Wchodząc usłyszałam cicho puszczoną piosenkę "Summer Love", niepewnie otworzyłam drzwi i zobaczyłam Harrego siedzącego na łóżku, gdy mnie tylko zobaczył.
Podszedł do mnie, złapał w talli i przyciągnął do siebie...
Przepraszam - powiedział
Harry, dopiero co zaczęliśmy ze sobą chodzić i już fanki są ważniejsze ode mnie - zaczęłam
(T.I.) przepraszam, po prostu nie zauważyłem. Kocham Cię. I chcę być z Tobą. Obiecuje Ci, że żadna fanka nie będzie ważniejsza od Ciebie - powiedział loczek
Trzymam Cię za słowo - odpowiedziałam uśmiechając się do mojego ukochanego
Dziękuję Ci skarbie Ty mój ! Chciałabyś się napić wina ? - zaproponował
Tak, chętnie
Wzięłam łyka, a Harry zaczął mnie namiętnie całować. Pocałunki stały się coraz bardziej pożądane...
Położyliśmy się na łóżku, Harry zdejmował mi koszulkę, a ja rozpinać mu spodnie. 
Po chwili nasze rzeczy znalazły na podłodze. A ja i loczek leżeliśmy razem w objęciach na łóżku... Gdy w końcu doszliśmy padliśmy na łóżko i ze zmęczenia zasnęliśmy...

........RANO.......
Gdy się obudziłam, Harry tak słodko spał...
Ja wyjęłam z szafy to i poszłam do toalety się nieco odświeżyć. Przy okazji wzięłam gorący prysznic...
Wysuszyłam włosy, które związałam w luźny kucyk, nałożyłam lekki makijaż i ubrałam się. Zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie (naleśniki), chłopcy wrócili do domu około pierwszej w nocy.
Nie zdziwiło mnie to, że Niall był jako pierwszy na dole. Miał lekkiego KACA i podkrążone oczy...
Ciekawe co oni robili przez tą noc ? Aaaa, później się ich spytam.
Blondyn wziął naleśniki, zjadł i zaczął jakoś dziwnie się na mnie patrzeć.
Co ? - spytałam
Słyszałem was w nocy, nie wiedzieliście, że te ściany są bardzo, bardzo cienki ? - odparł Niall
Ehhh... (zarumieniłam się) Nie wiedziałam, ale próbowaliśmy być jak najciszej - odpowiedziałam cała speszona
W tym czasie Harry zszedł cały zaspany z góry, oczywiście miał na sobie tylko bokserki...
Niall wcale na to nie zwrócił uwagi, tylko zaczął śmiać się pod nosem.
A Ciebie co tak bawi ? - spytał Harry
Było, aż tak ostro ? Że jesteś tak bardzo nie wyspany ? - mówiąc to blondyn zrobił do loczka minę smutnego szczeniaczka
Niall dostałeś kiedyś z naleśnika w twarz ?
Nieeee... Więc lepiej się stąd zmyję - powiedział "przerażony" Niall
I co kochanie ? Jak było ? - spytał przytulający mnie Harry
Cudownie....... Jesteś taki kochany i czuły - powiedziałam
Chłopcy słyszeli - dodałam po chwili
No i co, mogą mi tylko zazdrościć takiej wystrzałowej dziewczyny - mówiąc to dał mi buziaka w policzek
Zjedliśmy razem śniadanie i poszliśmy oglądać telewizję.
Harry w między czasie "skoczył" na górę się przebrać i po chwili do mnie dołączył.
Nie długo po tym z góry zeszło czterech rozbawionych chłopaków.
Podeszli do nas bliżej (waliło od nich promilem) i zaczęli pytać "I co ? Po to wygoniłeś nas na noc z domu ? Przecież mogliśmy wam pomóc", "głośniej nie mogliście być ?!? Nie wyspałem się przez was !"
Ja w odpowiedzi posłałam im minę zabójcy i wszyscy pospiesznie udali się do kuchni.
Nagle zadzwonił do mnie ktoś ze szpitala z informacją, że.....

OK. Napisałam 6 część Imagina... Mam nadzieję, że wam się spodoba... Po przeczytani skomentujcie i udostępnijcie, aby mój blog był bardziej popularny... Proszę :)

czwartek, 7 marca 2013

Miłość czy to tylko puste słowa ? cz.5




Miłość czy to tylko puste słowa ?
cz. 5


.......RANO.......
Gdy otworzyłam oczy pokój był pusty. Harry musiał wstać wcześniej. Jeszcze chwile poleżałam w łóżku.
Zaczęłam przypominać sobie co działo się zanim zasnęłam, Harry Styles i ja mieliśmy ? O mój Boże. Ja i Harry ? On jest sławny i mógłby mieć każdą i niby miałby wybrać mnie ? Przecież ja jestem nikim w porównaniu do niego. OK. Koniec tego rozmyślania.
Wzięłam swoje rzeczy i poszłam odświeżyć się do toalety. Ubrałam się, lekko pomalowałam, związałam włosy w luźny kok i wyszłam. Założyłam kapcie Harrego, które były mi "troszeczkę" za duże i zeszłam na dół próbując nie zgubić buta. Na dole nie było nikogo, rozmyślałam gdzie w takim razie jest Harry ?
Poszłam do kuchni, nasypałam sobie płatków z mlekiem i zaczęłam jeść. Po chwili usłyszałam za sobą czyjeś kroki i zanim się obejrzałam dostałam buziaka w policzek. Gdy się odwróciłam zobaczyłam Harrego, który nasypywał sobie płatków do miski. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, ponieważ jego nagi tors odebrał mi mowę. TAK ! Harry Styles stał przy mnie w samych bokserkach.
Chłopcy jeszcze śpią ? - wykrztusiłam z siebie
Tak. Dzisiaj mamy wolny dzień więc pewnie będą spali do południa
Nie słyszałam co do mnie mówi bo zaczęłam marzyć. Jakby to było, gdybym była z Harrym ? Moje marzenie przerwał dzwonek do drzwi.
Zapraszaliście kogoś ?
Tak. To moja przyjaciółka Nicola. Zaprosiłem ją do nas.
Aha, to ja może już lepiej pójdę nie chcę wam przeszkadzać. - powiedziałam
Ale ty nam w niczym nie przeszkadzasz ! Proszę zostań - mówiąc to loczek przyciągał mnie do siebie 
No nie wiem Harry. Muszę się przebrać, przecież nie będę paradować dwa dni w tych samych rzeczach. A tu nie mam niczego swojego.
Nie bój się Zayn cie zawiezie do domu i weźmiesz parę ciuchów do nas
Harry przecież ja tu nie mieszkam ! - powiedziałam zdziwiona
Ale bardzo bym chciał, abyś zaczęła
To bardzoo... -  nie zdążyłam dokończyć bo loczek dał mi soczystego buziaka w usta
A więc ja idę otworzyć Nicoli, a ty pójdziesz obudzić Zayana ? Tak ?
 No dobrze. Ale jak będzie zły powiem na ciebie
OK. Nie boję się go - mówiąc to posłał mi łobuzerski uśmieszek
Harry poszedł otworzyć drzwi, a ja obudzić Zayana. Było trudno, ale się udało. Powiedział, że mnie zawiezie, ale nie za darmo. W tym momencie nadstawił policzek w oczekiwaniu na buziaka. W ostateczności go dostał i w "podskokach" poszedł do łazienki, aby się przebrać i odświeżyć.
Po upłynięciu 20min był gotowy... Zeszliśmy na dół ja przedstawiłam się Nicoli, a Zayn uściskał ją na powitanie i poszliśmy do samochodu. Po drodze rozmawialiśmy o celu podróży do mojego domu. Musiałam mu powiedzieć, że jedziemy do mnie tylko po ciuchy bo Harry prosił, abym u niego spała.
Zayn popatrzył na mnie, podniósł brew i powiedział, że loczek chyba się we mnie zakochał, jeżeli chce żebym z nim spała. Ja zrobiłam minę typu WTF ???
I szybko zmieniłam temat. Musiałam ostrzec Zayana przed Sarą. Nie żeby była niebezpieczna, ale musi być przygotowany na piski i wrzaski.
Do mojego domu dotarliśmy około godz. 9.30, a więc jazda zajęła nam 25min. Wchodząc do domu zauważyłam Sarę krzątającą się po kuchni, poprosiłam Zayana, aby chwilkę poczekał.
Zawołałam Sarę i powiedziałam, że zaraz do domu wejdzie Zayn Malik, powiedziałam jej też, iż przez pewien czas będę mieszkać u chłopców. Nie przeszkadzało jej to, wręcz żałowała, że to nie ona...
Przed otworzeniem drzwi powtórzyłam jej, aby nie zachowywała się jak psychofanka.
Odpowiedziała, że się postara. Otworzyłam drzwi, Zayn wszedł przedstawiłam go przyjaciółce i o dziwo zachowywała się w miarę możliwości normalnie.
Ja pobiegłam na górę zostawiając ich samych. Wchodząc do pokoju wyjęłam torbę i zaczęłam do niej pakować ciuchy oraz parę kosmetyków z toalety co zajęło mi ok. 15-stu minut i wróciłam na dół.
Zayn i Sara rozmawiali na kanapie. Nawet mnie nie zauważyli. A więc podeszłam do Malika objęłam go od tyłu i cicho powiedziałam "Spodobałeś się jej... A ona Tobie... Widzę to... Zaproś ją do nas... A i tak prz okazji możemy już jechać ?".
Zayn odwrócił się do mnie przodem i powiedział "Tak, ty idź już do samochodu, a ja wezmę bagaże"...
Więc zrobiłam co mówił poszłam do pojazdu i usiadłam na miejscu pasażera. Przez okno widziałam jak Zayn zaprasza Sarę do nas.... HaHa "Do nas"... Jak to zabawnie brzmi w moich ustach. Sara oczywiście się zgodziła i razem z Malikiem wyszła z domu i wsiadła do samochodu. On usiadł za kierownicą, a ona zaraz za nim... Coś czuję, że to będzie WIELKA miłość !
Po drodzę zatrzymaliśmy się na lody, wszyscy zamówiliśmy truskawkowe.
Droga powrotna zajęła nam około 30min przez cały ten czas Sara rozmawiała i śmiała się razem z Malikiem.
Gdy wróciliśmy Nicoli już nie było poszła z Liamem do kina. Podobno oni mają się ku sobie :)
Harry zrobił dla moich rzeczy miejsce w szafie,  a dla kosmetyków w toalecie. Jaki on kochany...
Podziękowałam mu za to całusem w policzek, co go bardzo ucieszyło... Po skończeniu rozpakowywania poszłam obudzić Nialla i Louisa. Była już godz. 11:10 !!! Jak można tak długo spać ?
Obudzenie Louisa było bardzo proste, wystarczyło udać koguta i zapiać mu do ucha... Co mu się niezbyt podobało, ale cóż mógł wstać wcześniej.OK. Czyli nadeszła pora obudzenia Nialla. No ten to ma dopiero twardy sen, ale zimna woda obudzi każdego... :)...
Blondyn chwilę się gniewał, ale całus w policzek działa u niego jak lekarstwo.
Gdy już wszystkich obudziłam poszłam do Harrego, który był w swoim, przepraszam naszym pokoju...
Wchodząc lekko zapukałam i czekałam, aż zaprosi mnie do środka. Ale nic takiego nie usłyszałam więc weszłam po cichu do pokoju, okazało się, że Harry jest pod prysznicem.
Ja wyjęłam z szafy to i założyłam na siebie. Po około 10min loczek wyszedł z toalety całkiem nagi !!!
Na co ja zareagowałam okrzykiem "Harry załóż coś na SIEBIE !". Ten jakby nigdy nic wyjął z szuflady bokserki i je założył.
STYLES ! Nie możesz sobie paradować po naszym wspólnym pokoju nagi.
Mówiąc to posłałam mu lekki uśmiech, a on złapał mnie w talli przyciągnął do siebie i pocałował. Gdy się od siebie odkleiliśmy zaproponował mi, abyśmy poszli do ZOO...
Do ZOO ? - spytałam
TAK. Przygotowałem tam coś niezwykłego dla Ciebie - odpowiedział
No dobrze, ale chyba nie zamierzasz iść w samych bokserkach
A co ? Nie podobam Ci się taki ?
Ohhh.... Bardzo mi się podobasz. Ale nie wiem czy spodobasz się ochronie ZOO - odpowiedziałam śmiejąc się do niego
No już, już. Idę się ubrać, a ty powiedz chłopakom, że wychodzimy
OK. Idę i będę na Ciebie czekać w samochodzie, gdy już im powiem
Wychodząc dałam mu buziaka w usta  policzek.
Powiedzenie 1D, że wychodzimy do ZOO było proste, ale wytłumaczenie im, że oni nie idą... Już nie.
Ostatecznie zrozumieli, że chcę być sama z Harrym i sobie odpuścili.
Poszłam do samochodu i po chwili doszedł loczek. Wsiadając dał mi buziaka w policzek. I ruszyliśmy.
Do ZOO dojechaliśmy w ciągu 50min (były korki), Harry poprowadził mnie prosto do restauracji, która mieściła się w tym zwierzyńcu :) Było tam o dziwo pusto. Nie było nikogo, oprócz personelu. Na środku sali stał przepięknie ozdobiony stolik i dwa krzesełka... Na środku stolika stał mały wazonik, a w nim czerwona róża, którą tak uwielbiam... Siadając Harry dosuną mi krzesło... Prawdziwy z niego dżentelmen :)
Zamówiliśmy danie dnia, czyli Łososia... Po odejściu kelnera, Harry nagle....

OK. Napisałam 5 część IMAGINA mam nadzieję, że bardziej wam się spodoba niż poprzednie część... Jeżeli przeczytaliście pozostawcie po sobie komentarz... I w prawym górnym rogu pod Liczbą Wyświetleń jest SONDA proszę odpowiedzcie na pytanie w nie zadane...

Miłość czy to tylko puste słowa ? cz.4




Miłość czy to tylko puste słowa ?
cz. 4 - Niall


..........
Gdy mieliśmy już wychodzić coś sobie przypomniałem...
Niall kazał Ci to przekazać 
Dzięki. A co to ?

.........oczami (T.I.)..........
Harry przekazał mi kopertę, którą dostał od Nialla. Otworzyłam ją, a w środku był piękny łańcuszek z zawieszką w kształcie pieska, ale skąd on wiedział, że lubię psy ? No dobra. Spytam się go jak tylko będę miała okazję.
Harry pomógł mi zapiąć naszyjnik i zadzwonił po TAXI upłynęło mniej więcej 20min i byliśmy pod domem chłopaków. Gdy wchodziliśmy poczułam jak loczek łapie mnie za rękę, nie pozwoliłam na to. Przecież nie jesteśmy parą... Chłopak spuścił wzrok i wszedł do domu. Gdy tylko chłopaki mnie zobaczyli podbiegli i uściskali mnie, tak mocno, że nie mogłam oddychać. Po skończeniu tych "czułości" poszli usiąść na kanapę.
Podeszłam do Nialla i po ciuchu poprosiłam go, aby poszedł ze mną na górę. Zgodził się. Gdy wchodziliśmy Harry jakoś dziwnie się na mnie patrzył, zlekceważyłam to i poszłam dalej. Zamknęliśmy się w pokoju blondyna... Miałam już zacząć mówić, lecz usłyszałam kroki i otwierające się drzwi. Był to Liam, powiedział, żebyśmy nie zapomnieli się zabezpieczyć na co ja odpowiedziałam mu wzrokiem mordercy. Chłopak podniósł ręce na znak bezbronności i szybko wyszedł. Nareszcie mogłam spytać Nialla skąd wiedział, że lubię psy.
Skąd wiedziałeś - mówiąc to dotknęłam zawieszki
Sara mi powiedziała, pytałem się jej co najbardziej lubisz. Ona odpowiedziała, że psy więc kupiłem ci ten naszyjnik. Nie podoba Ci się ? - spytał blondyn
Nie. Jest piękny dziękuję - mówiąc to dałam mu całusa w policzek
(T.I) co się stało  wczoraj w wodzie między Tobą, a Harrym ? - spytał Niall
Na co ja lekko się zarumieniłam i nie wiedziałam co powiedzieć. Co miałam mu mówić ? Że całowałam się z Harrym Stylesem ? Uznałby mnie za wariatkę, która sobie to wszystko wymyśliła.
Może zejdziemy na dół ? Chłopacy pewnie sobie myślą, że my tu Bóg wie co robimy
Tak chodźmy - blondyn złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę schodów
Tak szybko ? - spytał Liam
Liam przestań. Przecież wiesz, że my tylko się przyjaźnimy - odpowiedział mu Niall
Tak, tak to się teraz nazywa.... Przyjaźń - mówiąc to Liam zaczął się lekko śmać
Ja nie zważając na to usiadłam obok niego i jakby nigdy nic wzięłam pilota i zaczęłam "skakać" po programach. Nagle do salonu wszedł Louis usiadł obok mnie i zaczął opowiadać co robił Zayn gdy się obudził i zobaczył ten nowy image :) Mówił, że Zayn chciał go zabić i gonił po całym domu, aż się nie potknął i przewrócił, ale za to Louis miał nie miłą pobudkę zorganizowaną przez Malika, który obudził go wiadrem zimnej wody...

................... 2godz później............
Chłopcy musieli wyjść do studia, ale nie pozwolili, abym poszła sobie do domu i obiecali, że niedługo wrócą.
Zgodziłam się, oni wyszli, a ja zaczęłam szukać jakichś filmów, żeby nie zanudzić się na śmierć... Znalazłam jeden film przygodowy i dwa horrory, które postanowiłam zostawić na wieczór, aby pooglądać je z chłopakami... Mówili, że będą za chwilę ? Ta chwila trwała już ponad 3godz, miałam już wychodzić gdy nagle zauważyłam samochód chłopaków i postanowiłam im się schować, aby myśleli, że sobie poszłam.
Moją kryjówką była łazienka w pokoju Liama. Usłyszałam zatrzaskujące się drzwi i głosy chłopaków, którzy wołali moje imię :)
Siedziałam w tej łazience jakieś dobre 45min... Gdy zdałam sobie sprawę, że już mnie nie szukają po cichu otworzyłam drzwi i zeszłam na dół, wszyscy siedzieli na kanapie i rozmawiali... Chyba o tym jak mogłam sobie pójść nie mówiąc, ani słowa.. Po ciuchutku weszłam do kuchni i  z lodówki wyjęłam bitą śmietanę. Podeszłam do kanapy od tyłu i bita śmietana poszła w ruch... Wszyscy chłopacy byli biali. A ja zaczęłam uciekać, aby mnie nie złapali... Zamknęłam się w pokoju  Nialla i usiadłam na łóżku uważnie nasłuchiwałam czy już sobie poszli, wszystko na to wskazywało... Więc powoli przekręciłam zamek, otwarłam drzwi.. A tam !!!! Pięciu białych chłopaków, Louis wziął mnie na ręce położył na łóżku i zaczął łaskotać po chwili dołączyła do niego pozostała czwórka chłopców... Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu... Błagałam ich, aby przestali... A więc przestali i powiedzieli, żebym już nigdy więcej czegoś takiego nie robiła bo oni mają swoje sposoby na mnie... Swoje sposoby ? Ciekawe jakie rozmyślałam, nie wstając z łóżka... Chłopcy powiedzieli, że idą się wykąpać i za chwilę wracają. Ja tym czasem zeszłam na dół wyjęłam z szafki popcorn w paczce i wsadziłam go do mikrofali. Włożyłam pierwszy horror do odtwarzacza DVD i wróciłam po popcorn... Nasypałam go do dużej szklanej miski i położyłam na stole. Na przeciwko kanapy. Usiadłam i czekałam na chłopców, pierwszy zszedł z góry Harry i usiadł obok mnie, następny był Louis, Liam, Niall i Zayn.
Ok. Już wszyscy ? - zapytałam
Takk... - odpowiedzieli
To włączam - krzyknęłam
Film się rozpoczął, a Harry przybliżył się do mnie... W najstraszniejszych momentach wtulałam się w jego ramię, a on głaskał mnie po włosach.... Co mnie uspokajało. Najzabawniejszy był moment, w którym Louis ze strachu rozsypał cały popcorn... Wszyscy mieliśmy go pełno we włosach. Film się skończył, a ja zobaczyłam,  że Harry obejmuje mnie jedną ręką... Gdy się na niego spojrzałam zabrał rękę i uśmiechnął się do mnie...
No dobra. Czas zobaczyć straty - miałam na myśli popcorn leżący prawie w każdym zakamarku
No to mamy niezłe sprzątanie - odpowiedział mi Harry
OK... To ja biorę odkurzacz, Harry ty szufelkę, Louis miotłę, Niall zmywa naczynia, Liam czyści kanapę, a Zayn... Gdzie on ? - spytałam ździwiona
Poszedł ułożyć sobie włosy - powiedział Louis
No dobra, ale później się na nim odegramy - mówiąc to puściłam oczko do chłopaków
Sprzątanie zajęło nam około pół godziny. Nie obeszło się bez zabawy. Oczywiście :) Po sprzątaniu spojrzałam na zegarek była godzina 23 !!! Powiedziałam chłopakom, że trochę się zasiedziałam i powinnam już iść... Na co oni zareagowali donośnym "NIEEEEE !!!! Zostaniesz u nas. Nie wypuścimy cię samą o tej godzinie. Nie wiadomo jacy psychole grasują w nocy po Londynie". 
No dobra, ale gdzie mam spać - spytałam
Możesz spać u mnie - odezwał się Harry
No dobra, ale obiecaj, że mnie nie dotkniesz ok ? 
OK, ok ... Jak bym mógł - odpowiedział i posłał mi ten swój łobuzerski uśmiech
Poszliśmy razem do jego pokoju i Harry dał mi jedną z jego koszulek. Wzięłam ją i poszłam do łazienki. Wykąpałam się, przebrałam i wyszłam. Koszulka, którą dał mi loczek była ciut przyduża, ale wyglądałam w niej nieźle.
Weszłam do łóżka i położyłam się obok Harrego. Ten po chwili złapał mnie za talię i odwrócił w swoją stronę, tak abym widziała jego twarz. Patrzyłam na niego, ręką przesuwając po jego nagim torsie. A on złapał mój pod brudek, przysunął nieco do siebie i zaczął namiętnie całować. Nie opierałam się w końcu ja coś do niego czułam... Loczek zaczął całować mnie po szyi i zdejmować mi koszulkę, lecz ja mu na to nie pozwoliłam.... 
Harry to dzieje się zbyt szybko. Dopiero co się poznaliśmy. Po prostu nie mogę. - powiedziałam
Nic nie szkodzi. Rozumiem - odpowiedział
Na co ja odpowiedziałam mu całusem w policzek. Położyłam się na jego klatce piersiowej i zasnęłam.
Rano.....

Jest część 4. Wiem, że kiepska. Napiszcie co o niej sądzicie. I czy mam pisać dalej...

środa, 6 marca 2013

Miłość czy to tylko puste słowa ? cz.3




Miłość czy to tylko puste słowa ?
cz.3 - Niall


.....
Gdy nagle do pokoju wszedł Louis. A ja cała speszona szybko wstałam i popatrzyłam się tylko na Harrego z myślą co ja zrobiłam ? Najpierw Niall, a teraz Harry ? ...
Louis nie wiedział co powiedzieć, gdy zobaczył mnie i Harrego w uścisku i to w łóżku ! 
Powiedział tylko, że Niall mnie szuka i szybko wyszedł... 
Harry powiedział, żebym poszła do blondyna i go uspokoiła pewnie myśli, że mu uciekłam... Haha jak to dziwnie brzmi "ja uciekłam Niallowi Horanowi" :) Przyznałam loczkowi rację i poszłam szukać Nialla, Liam powiedział mi, że blondas przed chwilą wyszedł szukać mnie w parku... Pewnie myślał, że poszłam do domu. Bo to była najkrótsza droga... A więc pobiegłam we wskazane miejsce i zauważyłam załamanego Nialla siedzącego na ławce, a wokół niego pełno fanek... Można je było poznać po tych wszystkich piskach i skokach... Podeszłam do Nialla i przytuliłam go.. Na co fanki nie zareagowały zbyt miło. Odciągnęły mnie od niego i zaczęły wyzywać, że co ja sobie myślę przytulając ICH Nialla Horana ? Ja tylko popatrzyłam na nie i popukałam się w głowę, pokazując im, że są nienormalne...
Blondyn wstał i gdy tylko zajarzył, że to ja go przytuliłam, a nie jakaś psychofanka, wziął mnie za rękę i poprowadził do jakiejś pobliskiej budki telefonicznej (tylko w niej mogliśmy liczyć na "spokój"). 
Niall pytał mnie, gdzie byłam i mówił, że bał się iż mu uciekłam. Na co ja tylko spuściłam oczy i zarumieniłam się... Wytłumaczyłam mu, gdzie byłam i co robiłam pomijając tylko jeden fakt, którym było przytulenie Harrego.
Blondyn mówił, żebym już nigdy go tak nie straszyła... Ja tylko pokiwałam głową... Ale w myślach mówiłam, że przecież nic nie zrobiłam... Poszłam tylko przeprosić Harrego. No fakt, mogłam mu o tym wcześniej powiedzieć... Ja chyba bym tak samo zareagowała jak mój towarzysz.
Ostatecznie wszystko się wyjaśniło i dałam mu buziaka w policzek na przeprosiny... I zadzwoniliśmy po TAXI. Po około 10 min. (były korki) dotarliśmy z powrotem do domu chłopaków.
Wszyscy siedzieli przed telewizorem i oglądali jakąś komedie. Niall powiedział, że idzie się przebrać na górę i zaraz będzie z powrotem. Przytaknęłam głową i poszłam usiąść z chłopakami. Film był tak nudny, że Zayn zasnął, a Louis domalował mu wąsy i pomalował moją szminką jego usta... Wyglądał przezabawnie !!
No i nareszcie wygląda jak człowiek - powiedział Louis
Na co my wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Harry zaczął mnie łaskotać, a ja uciekać po całym salonie... Oczywiście mnie złapał bo chłopaki stanęli mi na drodze i przytrzymali, do chwili gdy loczek dobiegł. Po chwili wszyscy leżeliśmy na podłodze śmiejąc się. Byliśmy tak głośno, że obudziliśmy Zayana, który jakby nigdy nic poszedł się zdrzemnąć do swojego pokoju...
Dobra chłopaki idziemy nad jezioro ? - spytał schodzący z góry Niall
TAKKKK - wykrzyczeli wszyscy
No dobra, ale ja zostawiłam mój kostium w domu - powiedziałam
To niccc... Możesz kąpać się bezzz.... - Harry nie dokończył bo dałam mu koksańca w ramię 
Liam idź odpal samochód, a my idziemy po kąpielówki - krzyczeli chłopcy
No, a JA ? - pytałam
A ty ? Nie bój się pojedziemy do ciebie i weźmiesz kostium - mówił to przyciągający mnie do siebie Niall
Jedziemyyyy ?? - spytali Louis i Harry 
Tak jedziemy... No to kto pierwszy do samochodu ? - spytał blondyn
Chłopcy nie musieli odpowiadać bo Niall już "wystartował" i był prawie przy pojeździe..
Ejjj to nie fair - krzyczeliśmy
Trzeba mieć refleks - odezwał się Niall
Zostawiliśmy Zayanowi kartkę, gdyby nas szukał. I pojechaliśmy najpierw do mnie do domu, a następnie nad jezioro... Było tam dużo ludzi. Nie ma się co dziwić w końcu jest Londyńskie LATO !!! Chłopacy, gdy tylko zaparkowaliśmy wyskoczyli z samochodu i pobiegli w stronę jeziora. Został ze mną wyciągający z bagażnika pojazdu koce i wody chłopaków, Liam.
Idąc na "plażę", którą był brzeg jeziora podśmiewaliśmy się z chłopaków, którzy bawili się w "topienie".
Rozłożyliśmy koce i usiedliśmy na chwilę, gdy tylko fanki 1D zobaczyły Liama na brzegu podbiegły do niego i prosiły o zdjęcia i autografy... Liam całował je w policzki do zdjęć i takie tam... Ja niezauważona udałam się do przebieralni i ubrałam na siebie taki oto strój. Po drodze wstąpiłam do "plażowego" mini baru i zamówiłam loda truskawkowego. Był pyszny...
Gdy szłam z oddali widziałam, że fanki nadal "napastują" Liama, tak więc skręciłam w stronę wody. Była lodowata !!! Najwyraźniej chłopaki to zauważyli bo "wyskoczyli" z wody i podbiegli do mnie... Harry wziął mnie na ręce i wszedł do wody. Ja krzyczałam, żeby mnie puścił. Tak głośno, że aż ludzie się na mnie patrzyli ! Co oni nie widzieli człowieka, którego zaraz najprawdopodobniej wrzucą do lodowatej wody ?
Loczek zatrzymał się dopiero tam, gdzie woda dosięgała mu do klatki piersiowej. Popatrzył na mnie uśmiechnął się i puścił, a ja wpadłam do wody. Gdy się wynurzyłam krzyknęłam do niego "HARRY !!! Już po TOBIE !!!"... Na co on odpowiedział "No dobra, ale najpierw mnie złap". Zanurkował i tyle go widziałam. Nagle poczułam, że coś lub raczej ktoś chwyta mnie za nogi i wciąga pod wodę. Pod lodowatą wodą zobaczyłam uśmiechnięty pysk Harrego ! Lekko złapał mnie za talię i przysunął do siebie... I.... Pocałował mnie ! Nie wiedziałam co robię, ale odwzajemniłam pocałunek.. Był taki... Hmmmm.... Dobry :) Taki czuły oraz przyjemny. Po raz pierwszy zaczęłam coś czuć do zielonookiego Pana Ładnego :)
Zaraz po pocałunku wynurzyliśmy się, aby zaczerpnąć powietrza. Loczek uśmiechnął się do mnie i znowu pocałował, ale tym razem w policzek. Chłopcy to zauważyli i oprócz Nialla i Liama... Liama dlatego, iż nie mógł odpędzić się od fanek, a Nialla bo chyba był lekko zawiedziony, że to nie on całuje mnie w ten policzek... Zaczęli robić głośne "UuuuuUuuuuUuuuu"
Czułam jak moje policzki się rumienią, a więc podpłynęłam do brzegu i poszłam w stronę piszczących fanek z zamiarem uratowania Liama.
Dziewczyny mnie nie słuchały i z pomocą przybył mi Harry. Gdy te rozpiszczane dziewczyny go zobaczyły.... O mój Boże ! Co się działo.... No, ale w końcu mi pomógł bo Liam przestał już być w centrum uwagi.

..........około 30 min później........
Zaczęło robić się ciemno była już godzina 21.30, postanowiliśmy, że się zbieramy. Dziewczyny były bardzo zawiedzione tym faktem... No, ale przecież przez prawie cały dzień oblegały chłopaków pytaniami typu " wyjdziesz za mnie ?" Na co Niall, każdej odpowiadał, że TAK... Uśmiałam się widokiem tych zachwyconych dziewczyn... Które były teraz pewne, że są przyszłymi żonami Nialla Horana.
W drodze powrotnej było cicho, prawie nikt się do siebie nie odzywał. Podejrzewałam, że to przez to iż byli wykończeni całym dniem bycia z fankami.
Liam podwiózł mnie do domu, a przed wyjściem dałam każdemu z chłopaków całusa w policzek.

..........w domu........
Przy wejściu Sara zaczęła wypytywać mnie o wszystko !!! Naprawdę o wszystko... Nie wiedziałam, że człowiek może tak szybko mówić. Opowiedziałam jej cały dzień i powiedziałam, że muszę iść się wykąpać. 
Wchodząc na górę dostałam sms. Z zawartością "Podobał Ci się dzisiejszy dzień ? Harry", odpisałam, że Tak i nie mogę doczekać się następnego wypadu nad jezioro.
Gdy już się wykąpałam i przebrałam w piżamę... Po prostu położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam.
Następnego dnia obudził mnie widok loczka.... Loczka ? Przetarłam oczy, żeby widzieć wyraźniej TAK to był On :) 
Skąd się tu wziąłeś ? - zapytałam
A wiesz nudziłem się w domu i przyszedłem do Ciebie nie miałem problemu z przejściem przez otwarte okno.
Ale to jest pierwsze piętro - powiedziałam zdziwiona
Mam znajomych w straży pożarnej - odpowiedział i posłał mi ten swój łobuzerski uśmiech
Poczekaj chwilę pójdę się odświeżyć i przebrać OK ? - spytałam
Tak nie śpiesz się. Ja tu będę czekać - powiedział
Gdy zobaczyłam to COŚ w lustrze, aż sama się przestraszyłam. Przemyłam twarz i nałożyłam lekki makijaż, następnie uwiązałam włosy w kok, przebrałam się w krótkie spodnie, bokserkę i czerwone conversy.
Wyszłam, a on nadal tam był czyli sobie tego nie przyśniłam :)
Tak więc co dziś robimy ? - spytałam
Idziemy do mnie to znaczy do nas 
No dobrze, a jadłeś jakieś śniadanie czy coś w tym rodzaju ?
Nie nie jadłem śniadania, ani czego w tym rodzaju
A więc nie wypuszczę cię stąd zanim czegoś nie zjesz !
No dobra, dobra... Ale ci pomogę
Dobra... Mam nadzieję, że umiesz przygotowywać śniadanie ?
Chłopak nic nie odpowiedział tylko wstał i otworzył przede mną drzwi mówiąc "Panie mają pierwszeństwo".
Co wywołało na mojej twarzy uśmiech... Gdy schodziliśmy na dół napadła na nas to znaczy na Harrego, Sara... Ale po chwili się uspokoiła i poszła chyba do swojej łazienki się przebrać...
Ok. To co chcesz na śniadanie ?
Hmmm... Może naleśniki ?
Dobra to ja wyjmę patelnię, a ty smażysz ?
Taki układ mi się podoba - powiedział loczek uśmiechając się do mnie i całując mnie w policzek
Po wyjęciu patelni zajęłam się nalewaniem soku pomarańczowego i rozstawianiem talerzy na stole.
Harry skończył smażyć naleśniki w tym samym momencie co ja rozkładać talerze i kubki z sokiem.
No to zaraz zobaczymy jak umiesz gotować - powiedziałam lekko się uśmiechając
On nic nie mówiąc usiadł i zajął się jedzeniem. Gdy ugryzłam kawałek naleśnika zamurowało mnie... Nigdy w życiu nie jadłam lepszego naleśnika !!! Ale nie chciałam dać Harremu szansy do powiedzenia "I co ? Nie umiem gotować ?" A więc wzięłam kolejne gryzy, nie dając niczego po sobie poznać.

.......oczami Harrego........
Jadłem swojego naleśnika i czekałem, gdy (T.I.) weźmie gryza swojego... Wreszcie to zrobiła. Widziałem, że jej smakuje, ale nie chce mi powiedzieć... Jaka ona jest.... Hmm... Gdy tak na nią patrzyłem i przypominałem sobie nasz wczorajszy pocałunek. Poczułem coś do niej...
Dobra ja skończyłem - powiedziałem
Ja też, możemy iść - mówiąc to (T.I.) uśmiechnęła się do mnie
Ja odwzajemniłem uśmiech. Pozmywaliśmy po jedzeniu... Wziąłem ją za rękę, i gdy już mieliśmy wychodzić.....

OK. Napisałam 3 cz. mojego IMAGINA. Jeżeli go czytacie to dzięki... Ale zostawiajcie po sobie jakieś komentarze czy mam pisać dalej... Bo nie jestem pewna czy to ma sens, jak nikomu się nie podoba :)