czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 11 "Naszą 'konwersację' przerwał wchodzący do pokoju"



Czwartek, 04.07.13r.

Rozdział 11 "Naszą 'konwersację' przerwał wchodzący do pokoju"


I: Loui dziękuję Ci jesteś kochany... -powiedziałam łamiącym się głosem-


....KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ....
Mieszkanie w tym wariatkowie nie jest proste. Ale zaczynam się przyzwyczajać. Powinnam poszukać sobie jakiejś nowej szkoły, lecz nie mam jakoś na to ochoty. Leniuchowanie nie jest takie złe. Chłopcy niedługo wyjeżdżają w trasę, więc zostanę tylko ja i ten wielki dom Mr.Styles'a choć można już powiedzieć, że to też i mój dom...
Ten dzień zaczął się dość ciekawie, w sumie tak jak każdy dzień tutaj... Chłopcy gdzieś wybyli, a w salonie siedziały dwie kilkunastoletnie dziewczynki. Zauważyłam je dopiero gdy wyciągałam z lodówki mleko... Tylko zaraz zaraz ja jestem w bieliźnie... Opppsssss..... Dziewczyny zaczęły cicho śmiać się pod swoimi nosami. W tym momencie poczułam jak moje policzki zalewają się rumieńcem. Gdy nagle z toalety wyszedł jakiś chłopak !?! Na jego rękach widniały liczne tatuaże miał też liczny piercing. Podobało mi się to. Kurwa ! Isa ogarnij się ty jesteś w bieliźnie... W tym momencie odwróciłam się na pięcie i pognałam na górę. Słyszałam jeszcze przez chwilę śmiech chłopaka.
Przebrałam się w luźną bokserkę, czarne poprzecierane rurki i tego samego koloru conversy.. Włosy spięłam w wysoki kok i nałożyłam lekki makijaż.... Dobra... Teraz muszę tam zejść ? Tak ? Boże... Z moich rozmyśleń wyrwał mnie wchodzący do pokoju Harry. Wyglądał bardzo.. Eeee... Pociągająco ? Był ubrany w czarne rurki, czerwono-niebieką koczulę i białe conversy. Jego loki tworzyły zgrany nieład na jego głowie. I te jego nieziemsko pachnące perfumyyy... Ejjj... Ejj... Dość... Loczek wchodząc do pokoju zmierzył mnie od góry do dołu -moje policzki zalały się rumieńcem, na myśl iż on właśnie teraz patrzy na każdy kawałek mojego ciała podsumowując mój dzisiejszy ubiór- ...

H: Wyglądasz pięknie młoda... - powiedział przygryzając dolną wargę swoich ust
I: Tylko nie młoda lokersie... Powiedz mi co to za ludzie siedzący w salonie ? -spytałam podziwiając wytatuowany tors chłopaka, przebijający przez jego koszulę
H: W salonie ? Co ty mło... mała miałaś ostatnio jakąś bliską styczność z podłogą ? Że nie pamiętasz naszych przyjaciół ? -mówił czochrając swoje loki
I: Nie, nie miałam styczności z podłogą, a czy ty przypadkiem nie miałeś bliższej znajomości z sokowirówką ?? -sokowirówką ? co ja powiedziałam...- Chodzi mi o te dwie dziewczynki i chłopaka - powiedziałam przybliżając się do niego... z każdym oddechem czułam cudną woń jego perfum
H: Dwie dziewczynki.... Dwie dziewczynki... A już wiem... To Melanie i Sophie siostry John'a.. John to mój przyjaciel.. A co ?? Spodobał ci się... - mówił przyciągając mnie do siebie jeszcze bardziej
I: Eee.... Nie .... Po prostu trochę dziwnie się poczułam schodząc na dół w bieliźnie i widząc jakieś obce mi dziewczynki i chłopaka... Czy wy oszaleliście ? Zostawiając mnie samą w domu z obcymi mi ludźmi ? - powiedziałam lekko uderzając loczka pięścią w tors tak aby go od siebie nieco odsunąć
H: Ała... Masz dzisiaj jakieś napady agresji czy co ?? -mówił pocierając ręką o miejsce w które został 'uderzony'- Oni nie są obcy to moi znajomi, a moi znajomi mogą być w moim domu tak często i długo jak tylko chcą... Chyba coś o tym wiesz ?? - powiedział ruszając tymi swoimi brwiami, ukazując swoje dołeczki
I: Nie wyjeżdżaj mi tu z tymi swoimi dołeczkami...
H: A dlaczego ? Przecież prawie każda dziewczyna na tej półkuli ziemskiej je uwielbia - powiedział ukazując rząd swoich białych zębów

Naszą 'konwersację' przerwał wchodzący do pokoju John ? Tak John...

J: Harry !!! Tutaj jesteś... Szukałem Cię.. Uuuu... A co to za piękna pani stojąca zbyt blisko ciebie ?? - powiedział wpychając się między mnie i Styles'a
H: John stary !!! To moja przyjaciółka Isabella, ale mów na nią Isa lub młoda... Bardzo tego nie lubi -dodał cichym głosem-
I: Harry zabiję cię kiedyś - powiedziałam wygrażając mu pięścią
H: Też cię kocham młoda - rzucił wychodząc z pokoju tym samym pozostawiając mnie sam na sam z wytatuowanym gościem
J: Jestem John Neli - mówił wyciągając w moją stronę dłoń
I: Hej Isa... Isabella Meyr - dokończyłam zacieśniając nasze dłonie w powitalnym ścisku
J: Isa.. Muszę ci powiedzieć pociągają mnie takie laski jak ty... - powiedział łapiąc mnie za tyłek
I: Ej... Uważaj sobie -prawie, że wykrzyczałam mu w twarz ściągając jego dłoń- Laskę to ty może masz w tanim klubie nocnym, ale nie tu - powiedziałam i skierowałam się do wyjścia-
J: - złapał mnie za nadgarstek i powiedział- I tak będziesz moja - mówił przygryzając mi płatek ucha-

Hejoł :)) I jak wam się podoba ???? Mi osobiście bardzo ;P Teraz spróbuję dodawać Imaginy codziennie w miarę możliwości czasu... Pamiętajcie CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 10 "Mamo... Tęsknię... [*]"


Środa, 03.07.13r.

Rozdział 10 "Mamo... Tęsknię... [*]"


Tego było już po prostu za wiele... Rozumiem mogą się o mnie martwić, ale nie od razu posyłać do jakiegoś PSYCHOLOGA !!! Louis nie spieszył się z tym wyjściem, a więc trochę mu pomogłam, a jaśniej wykopałam go za drzwi i zakluczyłam się na klucz... Położyłam się na łóżku i postanowiłam zapisać wszystko o czym teraz myślę w pamiętniku.. Nie miałam niczego takiego, a więc założyłam bloga. Zmieniłam swoje imię i zaczęłam....

"Dlaczego to akurat MNIE musiało spotkać ?? Dlaczego ?!?
Moja mama umarła... Przed swoją śmiercią wysłała mnie na wakacje do Londynu.. 
Jak mogła... Nie powiedziała mi, że jest chora. Przecież bym jej pomogła.
Nie wiedziała o TYM ? Mogła mi powiedzieć, że choruje na RAKA..
Tak raka... Ta podstępna choroba zabiła ją, ale zabiła też i mnie nie wiem dlaczego (?) moja własna MATKA nie chciała powiedzieć, mi że jest chora... Nie chciała, żebym jej pomogła..."

...

"Moje myśli są coraz gorsze... Boję się, że jestem zdolna do samobójstwa"

...

"Chciałam... Naprawdę chciałam TO zrobić.. Chciałam się zabić...
Miałam już żyletkę tylko ten cholerny Louis. 
Co mu strzeliło do głowy, żeby mi ją zabierać ? On nie wie co ja przeżywam, co czuję"

...

"Koniec... Koniec z tym... Chcę się stąd wyprowadzić.. Nie wytrzymam TU..."

...

"Mamo... Tęsknię... [*]"

Ostatni wpis skierowałam głównie do zmarłej mamy... Nie interesowało mnie czy ktoś to przeczyta i co o tym będzie sądził... Miałam to w dupie !!! Chciałam po prostu 'wygadać' się komuś i zrobiłam to... 
Zamknęłam laptopa i położyłam się spać.

....RANO....
Chłopcy jeszcze śpią... Skąd to wiem ? W domu jest CISZA ! Szok... Nie przerywając jej wyjęłam z szafy walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy... Pakowałam już ostatnią rzecz, gdy nagle ktoś złapał mnie za rękę... Przestraszyłam się i odskoczyłam na bok. Ujrzałam zaszklone oczy Tommmo...

Lo: A więc... 
I: A więc wyprowadzam się z tego wariatkowa ! -przerwałam mu
Lo: Isa... Proszę Cię zostań... Potrzebujemy Cię...
I: Louis ja tutaj nie wytrzymuję -mówiąc to kucnęłam i zasłoniłam twarz rękoma-
Lo: -kucnął i objął mnie- Isa kochanie, pomożemy Ci... Pozwól nam na to... -jego głos na końcu załamał się-

HEJ wiem krótki, ale obiecuję jutro dodam kolejny... Jak wam się podoba ??? :)