poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 12 "Co za debil, Jak on mógł ?!?, Ale to mi się nawet podobało ? "



Niedziela, 22.09.2013r
Rozdział 12 "Co za debil, Jak on mógł ?!?, Ale to mi się nawet podobało ? "



Zatrzasnęłam za nim drzwi... Co za debil, Jak on mógł ?!?, Ale to mi się nawet podobało ? - takie oto myśli przebiegały przez mają głowę... Postanowiłam, że przez resztę dnia zostanę w pokoju. Odpaliłam laptopa i weszłam na twittera. Ostatnio wstawiłam kilka zdjęć z chłopakami.. Tak więc pod nimi widniało kilkadziesiąt tysięcy... Hejtów... Nawet mnie to nie zainteresowało. Napisałam nowy post "Ja... Czy Komuś też kiedyś zdarzyła się znaleźć w swojej kuchni nieznajome dziewczynki i całkiem interesującego nieznajomego, gdy byłyście w samej bieliźnie ? Bo mi TAK". Napisałam, wyszłam z twittera i włączyłam Skype. Kristi... Spróbowałam się z nią połączyć... Pierwszy...Drugi...Piąty... Nic. Nie odbierała. Nie wiem co ją ugryzło. Wyłączyłam Skype i weszłam na bloga napisałam taki sam post jak na twitterze i dołączyłam do tego piosenkę "Love me Again" John'a Newman'a i dopisałam pod nią "Czy miłość do mnie wróciła ? Ale dlaczego John ? Dlaczego on ?"...  Wyłączyłam laptop i położyłam się na łóżku. I zasnęłam.

....Kilka godzin później....

Obudziły mnie śmiechy nad moją głową. Otwierając oczy ujrzałam Lou i Niallera.
I: Co... Coo... Wy tu robicie ??? -spytałam zaspana- K..Która godzina... ?...
L: Wiesz księżniczko John opowiedział nam wasze poranne spotkanie. I zaniepokoiłem się, że nie wychodzisz z pokoju. Tak więc wpadliśmy do Ciebie. A godzina... Eeee... Dochodzi 14... A my zabieramy Cię na miasto ! -wykrzyczał Lou-

Sorry... Że nie pisałam tak długo... Na razie taki króciutki spróbuję dodać następny w tym tygodniu ;)

czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 11 "Naszą 'konwersację' przerwał wchodzący do pokoju"



Czwartek, 04.07.13r.

Rozdział 11 "Naszą 'konwersację' przerwał wchodzący do pokoju"


I: Loui dziękuję Ci jesteś kochany... -powiedziałam łamiącym się głosem-


....KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ....
Mieszkanie w tym wariatkowie nie jest proste. Ale zaczynam się przyzwyczajać. Powinnam poszukać sobie jakiejś nowej szkoły, lecz nie mam jakoś na to ochoty. Leniuchowanie nie jest takie złe. Chłopcy niedługo wyjeżdżają w trasę, więc zostanę tylko ja i ten wielki dom Mr.Styles'a choć można już powiedzieć, że to też i mój dom...
Ten dzień zaczął się dość ciekawie, w sumie tak jak każdy dzień tutaj... Chłopcy gdzieś wybyli, a w salonie siedziały dwie kilkunastoletnie dziewczynki. Zauważyłam je dopiero gdy wyciągałam z lodówki mleko... Tylko zaraz zaraz ja jestem w bieliźnie... Opppsssss..... Dziewczyny zaczęły cicho śmiać się pod swoimi nosami. W tym momencie poczułam jak moje policzki zalewają się rumieńcem. Gdy nagle z toalety wyszedł jakiś chłopak !?! Na jego rękach widniały liczne tatuaże miał też liczny piercing. Podobało mi się to. Kurwa ! Isa ogarnij się ty jesteś w bieliźnie... W tym momencie odwróciłam się na pięcie i pognałam na górę. Słyszałam jeszcze przez chwilę śmiech chłopaka.
Przebrałam się w luźną bokserkę, czarne poprzecierane rurki i tego samego koloru conversy.. Włosy spięłam w wysoki kok i nałożyłam lekki makijaż.... Dobra... Teraz muszę tam zejść ? Tak ? Boże... Z moich rozmyśleń wyrwał mnie wchodzący do pokoju Harry. Wyglądał bardzo.. Eeee... Pociągająco ? Był ubrany w czarne rurki, czerwono-niebieką koczulę i białe conversy. Jego loki tworzyły zgrany nieład na jego głowie. I te jego nieziemsko pachnące perfumyyy... Ejjj... Ejj... Dość... Loczek wchodząc do pokoju zmierzył mnie od góry do dołu -moje policzki zalały się rumieńcem, na myśl iż on właśnie teraz patrzy na każdy kawałek mojego ciała podsumowując mój dzisiejszy ubiór- ...

H: Wyglądasz pięknie młoda... - powiedział przygryzając dolną wargę swoich ust
I: Tylko nie młoda lokersie... Powiedz mi co to za ludzie siedzący w salonie ? -spytałam podziwiając wytatuowany tors chłopaka, przebijający przez jego koszulę
H: W salonie ? Co ty mło... mała miałaś ostatnio jakąś bliską styczność z podłogą ? Że nie pamiętasz naszych przyjaciół ? -mówił czochrając swoje loki
I: Nie, nie miałam styczności z podłogą, a czy ty przypadkiem nie miałeś bliższej znajomości z sokowirówką ?? -sokowirówką ? co ja powiedziałam...- Chodzi mi o te dwie dziewczynki i chłopaka - powiedziałam przybliżając się do niego... z każdym oddechem czułam cudną woń jego perfum
H: Dwie dziewczynki.... Dwie dziewczynki... A już wiem... To Melanie i Sophie siostry John'a.. John to mój przyjaciel.. A co ?? Spodobał ci się... - mówił przyciągając mnie do siebie jeszcze bardziej
I: Eee.... Nie .... Po prostu trochę dziwnie się poczułam schodząc na dół w bieliźnie i widząc jakieś obce mi dziewczynki i chłopaka... Czy wy oszaleliście ? Zostawiając mnie samą w domu z obcymi mi ludźmi ? - powiedziałam lekko uderzając loczka pięścią w tors tak aby go od siebie nieco odsunąć
H: Ała... Masz dzisiaj jakieś napady agresji czy co ?? -mówił pocierając ręką o miejsce w które został 'uderzony'- Oni nie są obcy to moi znajomi, a moi znajomi mogą być w moim domu tak często i długo jak tylko chcą... Chyba coś o tym wiesz ?? - powiedział ruszając tymi swoimi brwiami, ukazując swoje dołeczki
I: Nie wyjeżdżaj mi tu z tymi swoimi dołeczkami...
H: A dlaczego ? Przecież prawie każda dziewczyna na tej półkuli ziemskiej je uwielbia - powiedział ukazując rząd swoich białych zębów

Naszą 'konwersację' przerwał wchodzący do pokoju John ? Tak John...

J: Harry !!! Tutaj jesteś... Szukałem Cię.. Uuuu... A co to za piękna pani stojąca zbyt blisko ciebie ?? - powiedział wpychając się między mnie i Styles'a
H: John stary !!! To moja przyjaciółka Isabella, ale mów na nią Isa lub młoda... Bardzo tego nie lubi -dodał cichym głosem-
I: Harry zabiję cię kiedyś - powiedziałam wygrażając mu pięścią
H: Też cię kocham młoda - rzucił wychodząc z pokoju tym samym pozostawiając mnie sam na sam z wytatuowanym gościem
J: Jestem John Neli - mówił wyciągając w moją stronę dłoń
I: Hej Isa... Isabella Meyr - dokończyłam zacieśniając nasze dłonie w powitalnym ścisku
J: Isa.. Muszę ci powiedzieć pociągają mnie takie laski jak ty... - powiedział łapiąc mnie za tyłek
I: Ej... Uważaj sobie -prawie, że wykrzyczałam mu w twarz ściągając jego dłoń- Laskę to ty może masz w tanim klubie nocnym, ale nie tu - powiedziałam i skierowałam się do wyjścia-
J: - złapał mnie za nadgarstek i powiedział- I tak będziesz moja - mówił przygryzając mi płatek ucha-

Hejoł :)) I jak wam się podoba ???? Mi osobiście bardzo ;P Teraz spróbuję dodawać Imaginy codziennie w miarę możliwości czasu... Pamiętajcie CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 10 "Mamo... Tęsknię... [*]"


Środa, 03.07.13r.

Rozdział 10 "Mamo... Tęsknię... [*]"


Tego było już po prostu za wiele... Rozumiem mogą się o mnie martwić, ale nie od razu posyłać do jakiegoś PSYCHOLOGA !!! Louis nie spieszył się z tym wyjściem, a więc trochę mu pomogłam, a jaśniej wykopałam go za drzwi i zakluczyłam się na klucz... Położyłam się na łóżku i postanowiłam zapisać wszystko o czym teraz myślę w pamiętniku.. Nie miałam niczego takiego, a więc założyłam bloga. Zmieniłam swoje imię i zaczęłam....

"Dlaczego to akurat MNIE musiało spotkać ?? Dlaczego ?!?
Moja mama umarła... Przed swoją śmiercią wysłała mnie na wakacje do Londynu.. 
Jak mogła... Nie powiedziała mi, że jest chora. Przecież bym jej pomogła.
Nie wiedziała o TYM ? Mogła mi powiedzieć, że choruje na RAKA..
Tak raka... Ta podstępna choroba zabiła ją, ale zabiła też i mnie nie wiem dlaczego (?) moja własna MATKA nie chciała powiedzieć, mi że jest chora... Nie chciała, żebym jej pomogła..."

...

"Moje myśli są coraz gorsze... Boję się, że jestem zdolna do samobójstwa"

...

"Chciałam... Naprawdę chciałam TO zrobić.. Chciałam się zabić...
Miałam już żyletkę tylko ten cholerny Louis. 
Co mu strzeliło do głowy, żeby mi ją zabierać ? On nie wie co ja przeżywam, co czuję"

...

"Koniec... Koniec z tym... Chcę się stąd wyprowadzić.. Nie wytrzymam TU..."

...

"Mamo... Tęsknię... [*]"

Ostatni wpis skierowałam głównie do zmarłej mamy... Nie interesowało mnie czy ktoś to przeczyta i co o tym będzie sądził... Miałam to w dupie !!! Chciałam po prostu 'wygadać' się komuś i zrobiłam to... 
Zamknęłam laptopa i położyłam się spać.

....RANO....
Chłopcy jeszcze śpią... Skąd to wiem ? W domu jest CISZA ! Szok... Nie przerywając jej wyjęłam z szafy walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy... Pakowałam już ostatnią rzecz, gdy nagle ktoś złapał mnie za rękę... Przestraszyłam się i odskoczyłam na bok. Ujrzałam zaszklone oczy Tommmo...

Lo: A więc... 
I: A więc wyprowadzam się z tego wariatkowa ! -przerwałam mu
Lo: Isa... Proszę Cię zostań... Potrzebujemy Cię...
I: Louis ja tutaj nie wytrzymuję -mówiąc to kucnęłam i zasłoniłam twarz rękoma-
Lo: -kucnął i objął mnie- Isa kochanie, pomożemy Ci... Pozwól nam na to... -jego głos na końcu załamał się-

HEJ wiem krótki, ale obiecuję jutro dodam kolejny... Jak wam się podoba ??? :)

czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział 9 "Moja mama nie żyję... Ja też nie żyję..."



Czwartek, 20.06.13r

Rozdział9 "Moja mama nie żyję... Ja też nie żyję..."


...Kilka miesięcy później... 


"Moja mama nie żyję... Ja też nie żyję... Gdy najważniejsza osoba w moim życiu odeszła, wraz z nią odeszła też cząstka mnie. Chłopcy próbowali mnie pocieszyć lecz już dawno sobie odpuścili. Wyglądam jak wrak człowieka. Schudłam... Nie interesuje mnie jak wyglądam..."

Louis znowu próbuję wyciągnąć mnie z domu co od kilku miesięcy mu się nie udaje. I dziś pewnie też mu się nie uda. Lecz on jest nieugięty. Wyciągnął z mojej szafy białą sukienkę rzucił ją w moją stronę, z drugiej szafki wyjął białe conversy, które podał mi do ręki. Wywlekł mnie z łóżka i wepchnął do toalety, którą zaraz po tym zakluczył. Powiedział, że nie wypuści mnie z niej do czasu, gdy nie doprowadzę się do porządku dziennego. Nie mam na to ochoty... Usiadłam na parapecie okna i wpatrywałam się w bawiące się dzieci sąsiadów. One są takie szczęśliwe... "Przebrałaś się już ?!?" usłyszałam dochodzący zza drzwi głos Lou, ale nie doczekał się  odpowiedzi. Patrząc na te wesołe dzieci i ich rodziców po moich policzkach zaczęły płynąć gorzkie łzy. Mam tego dość. Mało myśląc wzięłam do ręki żyletkę, wycelowałam ją w stronę żył na moim nadgarstku. Z moich oczu zaczęło wydobywać się coraz więcej łez. "ISA ! Już ?!? Słyszysz mnie ?!? Wchodzę !!!" i wszedł mówiąc coś pod nosem, po chwili usłyszałam krzyk " Isa ! Co ty robisz ?!!? -krzyczał podbiegając do mnie i wyrywając mi z ręki żyletkę- Dziewczyno co z tobą ? Co się dzieje ? -mówił przytulając mnie mocno do siebie- "Louis ja już tego nie wytrzymuję" -mówiłam mocniej wtulając się w klatkę piersiową chłopaka "Ale czy to powód, żeby się zabijać ? Potrzebujemy Cię Isabello..." -mówił całując mnie w głowę..."Ona odeszła...Zostawiła mnie... Zostawiła mnie całkiem samą, dlaczego nie powiedziała mi, że jest chora ?" -mój głos załamał się na końcu "Nie jesteś sama, masz NAS, my Cię nigdy nie zostawimy. Twoja mama nie chciała, żebyś marnowała sobie życia przez jej chorobę" -Tommo mówił tak jakby w to wierzył, ale ja w to nie wierzę, moja matka nie chciała żebym jej pomogła, wolała oszukiwać mnie latami i w swoje ostatnie miesiące wysłała mnie tu do Londynu..."Louis, ona mnie zostawiła wy też mnie pewnie zostawicie, wszyscy ode mnie odchodzą, nawet mój ojciec, który wolał założyć sobie nową rodzinkę niż żyć ze mną i moją.... Mamą" -powiedziałam unikając wzroku chłopaka "Isa... Czy ty nic nie rozumiesz ?!? Ty, ja, chłopcy jesteśmy rodziną. Kochamy Cię i wiesz o tym bardzo dobrze !"- nie chciałam go więcej słuchać, odwróciłam głowę i powiedziałam cicho "Wyjdź". Louisowi się to nie spodobało, przetarł twarz dłońmi... "ISA ! Mam... My wszyscy mamy już tego dość !!! Rozumiemy, że jesteś smutna po śmierci mamy, ale twoja depresja trwa już kilka miesięcy ! Liam myśli o zapisaniu Cię do psychologa." Tego już było za wiele... Odepchnęłam chłopaka od siebie i zaczęłam się drzeć " CO ?!? Jaki psycholog ?!? Chyba trochę przesadzacie ! Louis nie chcę z Tobą rozmawiać WYJDŹ !!!" mówiąc to otworzyłam drzwi.....

Hej napisałam na szybko 9 część :) Wiem krótki, ale dzisiaj dodam kolejny :) Jak się podoba ? A sytuację z matką napisze w kolejnym rozdziale ;)

poniedziałek, 27 maja 2013

#Zayn 1



Muzyka wydobywająca się z głośników była tak głośno, że prawie nie słyszałam co mówi do mnie dziewczyna stojąca obok. Była to niewysoka brunetka z zielonymi oczami. Jej włosy spięte w luźnego kucyka powiewały na wietrze. Nie zwróciłam uwagi jak była ubrana. Za wszelką cenę chciałam dostać się na środek imprezy... A tak w ogóle to nie wiem po co. Szłam, przepychając się przez tłum tańczących ludzi. Po drodze kilku starszych ode mnie chłopaków zaczepiło mnie w prośbie o szluga. Pozbyłam się ich szybko oddając moje ostatnie papierosy. Nie wiem dlaczego, ale na niczym mi wtedy nie zależało tylko na tym, aby dostać się w miejsce skąd dochodził dźwięk śpiewu. Szłam dalej po drodze uważając, aby nie przewrócić się przez co nie zauważyłam i wpadłam na chłopaka o nieco ciemniejszej karnacji od mojej. Chłopak złapał mnie za ramię tak, abym nie upadła. Ja speszona wolną ręką zagarnęłam włosy do góry i przygryzłam wargę. A on uśmiechnął się do mnie, a sam zrobił to samo. Gdy puścił moją rękę spojrzał na mnie tymi swoimi czekoladowymi tęczówkami, a ja odpłynęłam. Chłopak wyciągnął rękę w moją stronę i zaprosił do tańca, zgodziłam się akurat teraz musieli puścić wolnego pomyślałam sobie. Ale jemu to nie przeszkadzało objął mnie oby dwoma rękami w tali i zaczął kołysać mną powoli w rytm muzyki. Ja po otrząśnięciu się z odpłynięcia położyłam ręce na jego karku i wpatrywałam się w jego przepiękne tęczówki.Chłopak uśmiechał się do mnie i milczał. Dla mnie ta chwila mogła trwać wiecznie, ale ktoś postanowił nam przeszkodzić. Podszedł do nas jego kumpel i pociągnął za sobą w stronę sceny. Tak, że nawet nie zdążyliśmy się pożegnać. On i czterech innych chłopaków wskoczyli na scenę i zaczęli śpiewać. Chłopak cały czas patrzył się na mnie. Zaprosił mnie na scenę i zaśpiewał jedną z wolnych piosenek dla mnie. Tak właśnie dla mnie. Teraz to dopiero odleciałam. Gdy on śpiewał ja wyobrażałam sobie, że z nim tańczę. To był najlepszy wieczór mojego życia. Ale jak każda impreza musiała się skończyć. Chłopak odjechał, a ja nawet nie znałam jego imienia. Chodź nie przeszkadzało mi to w zakochaniu się w nim. Takk chociaż nawet nie zamieniłam z nim słowa to już byłam po uszy w nim zakochana.

....Tydzień później....
Obudziłam się on znowu mi się śnił... Od kiedy z nim zatańczyłam nie mogę o nim zapomnieć. Czy miłość od pierwszego wejrzenia istnieje ? To znaczy od pierwszego zatańczenia ? Chyba tak mam na to nieznaczne dowody. Ale chłopak, o którym marze.. Ja... Ja nie jestem nawet niego warta... Już wiem kim jest... Jak ma na imię... Skąd jest... Nawet wiem gdzie jest teraz... Czy mnie to zawsze musi spotykać ? Czy ja zawsze muszę zakochiwać się w chłopakach u których nie mam nawet cienia szansy ?  Postanowiłam wziąć się w garść puściłam radio w pokoju na cały głos, a sam poszłam do toalety obok się przebrać i odświeżyć. W trakcie malowania usłyszałam coś dziwnego. Właśnie mówił on.. Chłopak, z którym tańczyłam i w którym jestem bez pamięci zakochana. Powiedział, że tę piosenkę dedykuje dziewczynie, którą poznał na imprezie, tej z którą tańczył. tej której nie miał odwagi wyznać swojego imienia i przyzanć się do sławy bo wiedział, że od razu pomyśli sobie, że jest i tańczy z nią tylko po to by ją "zaliczyć"... Ale to nie prawda tańczył z nią wtedy bo zakochał się w niej bez pamięci, ale ze strachu odjechał i zostawił ją tysiące kilometrów za sobą. Próbował o niej zapomnieć, ale na próżno i dlatego jest tu -studio radia-, aby powiedzieć jej, a może wyśpiewać co do niej czuje...Przez ten jeden taniec poznał ją tak jakby znali się od przedszkola...

...Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.

 I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you're smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly

 I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

 You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are these secrets that I keep
Though it makes no sense to me.

 I know you're never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

 I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

 You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..

 I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.


I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things.

Na koniec powiedział, że jeżeli dziewczyna z którą tańczył właśnie słucha. Prosi ją, aby przyszła w miejsce gdzie się poznali w miejsce, gdzie odbyła się impreza-park-... Powiedział, że będzie na nią czekał dziś...

Co ja mam teraz robić ? Mało myśląc ubrałam się w czarne rurki, białą luźną bokserkę w krzyż i czerwone conversy... Wybiegłam z domu jak oszalała i pobiegłam do parku. Odnalazłam miejsce, w którym się poznaliśmy, a on tam był czekał z różą w ręku. Cała drżąca podeszłam do niego i tak samo jak wtedy zgarnęłam włosy do góry jedną ręką i przygryzłam wargę. A on wiedział już że to ja. Wstał objął mnie w talii, włączył tą samą piosenkę z odtwarzacza MP3 i zaczął powoli kołysać mną na boki. Ja położyłam ręce na jego kark, a głowę na jego ramię... Tańczyliśmy tak jak tamtego wieczoru... Chłopak w połowie piosenki spojrzał na mnie tymi czekoladowymi tęczówkami, powoli zbliżył swoje wargi do moich, a ja bez chwili zastanowienia złączyłam je w pocałunku, który chłopak odwzajemnił.... Ta chwila dla mnie mogła trwać wiecznie...

Hej napisałam  krótki Imagin z Zayanem jak się podoba ?? Wiem zjebałam końcówkę i za to was przepraszam... Napiszcie co o nim sądzicie w komentarzach.. :) Kolejny rozdział o Isie pojawi się niebawem :)

sobota, 18 maja 2013

Rozdział 8 "Miałam takie schizy, że widziałam chłopaków wchodzących do klubu."


 Sobota, 18.05.2013r

Rozdział 8 "Miałam takie schizy, że widziałam chłopaków wchodzących do klubu."



Harry...Harry...Harryyyy.... Nawet we śnie o nim myślałam.... Dlaczego ? Po co ? To trzeba wyjaśnić.
Ohhh.... Zapomniałam przecież dzisiaj mam iść do klubu tak ? No to co ja jeszcze robię we łóżku ? Godzina 15.30, a ja se leże jak na leżaku i o Harrym rozmyślam. Koniec !
Wstałam z łóżku i poszłam do łazienki, a tam szok !!! Wyglądałam okropnie !!! Jeżeli chłopcy mnie taką wiedzieli i nadal będą się ze mną przyjaźnić to są jednymi z niewielu.. Doprowadzenie się do porządku dziennego zajęło mi z godzinę ? Coś takiego. Gdy wyglądałam jak człowiek ubrałam się w czarną krótką sukienkę oraz czerwone szpilki. Pomalowałam usta czerwoną szminką no i ogólnie pomalowałam się 'trochę' mocniej niż zwykle. Byłam już gotowa do wyjścia. Zegarek wskazywał punkt 19. Tylko do jakiego klubu ? Pójść ? Postanowiłam, iż pójdę do klubu niedaleko domu. Zdzwoniłam po Taxi i pojechałam.

....KLUB....
W klubie było od groma ludzi... Jedni tańczyli... Drudzy coś palili -to nie były papierosy-... A inni po prostu siedzieli i gadali. Gdy weszłam do zadymionego pomieszczenia podszedł do mnie jakiś facet i przedstawił się

A: Witaj piękna na imię mam Alex, a ty ?
I: Hej... Jestem Isabella
A: A więc Isabello co taka piękna dziewczyna jak ty robi sama w klubie takim jak ten ?
I: Niedawno przyleciałam i postanowiłam się zabawić
A: To może pobawimy się razem ?
I: -nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Coś podpowiadało mi, abym z nim nie szła, ale on był taki przystojny- Tak pewnie
A: Super... Tam są moi kumple i ich dziewczyny dołączymy do nich ?
I: Ok...

Podeszliśmy do grupki osób siedzących przy barze, Alex przedstawił mnie wszystkim... Nie czułam się zbyt pewnie w otoczeniu nie znajomych osób. Lecz oni zachowywali się tak jakby znali mnie od lat. Wypytywali mnie gdzie mieszkam, ile mam lat, czy mam chłopaka.. I czy mieszkam tu sama. Ze strachu powiedziałam im wszystko... Nie mówiłam tylko o chłopcach nie chciałam, aby mieli prze zemnie kłopoty. Ron, wysoki brunet cały czas mi się przyglądał. Ja od czasu do czasu uśmiechałam się do niego.Z czasem to zrobiło się dość dziwne. Postanowiłam pójść do domu, ale Alex mi nie pozwalał zamówił dla mnie dwa drinki. Musiałam je wypić... I następne dwa i kolejne... W końcu byłam tak schlana, że nie kontaktowałam. Przez chwilę widziałam, jak Alex i Ron wstrzykują mi coś do żyły. Powiedzieli, że po 'tym' poczuje się lepiej. Może i tak. Miałam takie schizy, że widziałam chłopaków wchodzących do klubu. Ale zaraz czy to były schizy ? Widziałam jak kłócą się z Alexem i jego kumplami... Chyba Niall wziął mnie na ręce, ale Alex mnie z niego zrzucił i popchnął Nialla darł się, że mają mnie zostawić.... Niall nie dał za wygraną i znowu wziął mnie na ręce, moja głowa latała jakby była ze sprężyny wcale nad nią nie panowałam. Alex i jego kumple znowu się rzucali. Ron uderzył Harrego i tak zaczęła się bójka... Niall jako jedyny nie brał w niej udziału, ponieważ Liam wydarł się, aby wziął mnie do domu... Potem widziałam tylko jakieś kolorki... Kręciło mi się w głowie.
Gdy się obudziłam, nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Jeszcze mnie trzymało. Próbowałam otworzyć oczy, żeby coś zobaczyć. Udało się po kilku próbach. Zobaczyłam zdenerwowanego Horana chodzącego w tą i z powrotem. Chciałam spytać czy coś się stało, ale moje ciało odmawiało posłuszeństwa. Mogłam tylko patrzeć na niego i zastanawiać się nad powodem jego zdenerwowania. W głowie miałam pustkę.. Od czasu do czasu miałam przebłyski wczorajszego wieczora. I nagle przypomniałam sobie !!! Liam, Harry, Zayn i Louis... Gdzie oni są ?!? Wzięłam głęboki wdech i wydarłam się

I: NIALL !!!

Chłopak odwrócił się w moim kierunku i patrzył na mnie zeszklonymi oczami... Czy to miało znacyć, że chłopcom coś się stało ? I to z mojego powodu ? Nigdy bym sobie tego nie wybaczyła...

N: -podszedł do mnie i przykucnął- Isa... Obudziłaś się... Dziewczyno co ty tam robiłaś ? Podobno jesteś chora ? I co oni ci dali ? Pamiętasz ?
I: -jego pytanie mnie przytłoczyły. Chciałam się dowiedzieć co z chłopcami, a on prawił mi kazanie- Niall.. Zamknij się.... -na chwilę przestała mówić bo ból w mojej głowie był nie do zniesienia- Gdzie są chłopcy ? Co się z nimi stało ?
N: Nie wiem gdzie są... Od wczoraj nie wrócili. Nie odbierają telefonów. Mam złe przeczucia
I: Jeżeli prze ze mnie coś im się stało.... Nigdy sobie tego nie wybaczę... Niall... -chciałam go przeprosić, ale ból w mojej głowie był coraz mocniejszy... Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa-
N: Isa ? Isa ! Issaa !!! Słyszysz mnie ??? Sły.... -już nic nie słyszałam przed oczami miałam tylko ciemność-

....SZPITAL....
Obudziło mnie ostre światło lampy... Wszystko mnie bolało... Otworzyłam usta i wydałam okrzyk przepełniony bólem...

N: Isa... Boże... Nic cie nie jest ?

Jest rozdział 8 :) Jak wam się podoba ?? Piszcie w komentarzach... Następny rozdział spróbuję dodać w następnym tygodniu... Jak wam się podoba nowy wystrój bloga ?? Muszę wymyślić co się stało z chłopcami ;)

poniedziałek, 13 maja 2013

1/2 rozdziału 8 "Pomalowałam się tak, abym wyglądała bardzo, bardzo blado"


Poniedziałek, 13.05.2013r

1/2 - rozdziału 8 "Pomalowałam się tak, abym wyglądała bardzo, bardzo blado"



Obudziłam się, a za oknem lał deszcz nie miałam ochoty wstać z łóżka. Zauważyłam na szafce nocnej obok mojego 'posłania' zeszyt i kilka ołówków. Od zawsze lubiłam rysować tak więc zaczęłam dzień od narysowania mojego nieosiągalnego marzenia. Spytacie pewnie co narysowałam ? O to:

Wyszedł mi całkiem fajnie, ale i tak nie jest tak wspaniały jak postać, którą rysowałam. Nie mogłam dopuścić do tego, aby ktoś to zobaczył... Schowałam rysunek w walizce pod stertą nierozpakowanych rzeczy. Po ukryciu mojego 'skarbu' podeszłam do okna i patrzyłam jak spływają po nim pojedyncze krople deszczu i w tym momencie zachciało mi się płakać, przypomniałam sobie jak tata pocieszał mnie gdy byłam smutna, zawsze śpiewał mi piosenkę przez siebie wymyśloną. A teraz ? Jestem sama, no oczywiście jest jeszcze moja kochana mama, ale ona potrzebuje kogoś kto da jej szczęście i się nią zaopiekuje, nigdy nie zapomnę jak przez wiele noc płakała po stracie taty. Od momentu jego odejścia stała się niedostępna, za wszelką cenę chcę mnie chronić. Jej ochrona polegała na oddzieleniu mnie od prawie całego świata, dopiero gdy pojawił się Carlos jakoś się uspokoiła. Ale przez to zostałam skrzywdzona i nigdy jej tego nie zapomnę. Moje przemyślenia przerwał telefon, wzięłam go do ręki, a na wyświetlaczu widniał numer Harrego. Odebrałam, a on poinformował mnie że musi wrócić do domu, ponieważ jego kotka Molly wraca do domu po długim pobycie u weterynarza. Powiedział też, że chłopcy chcą razem z nim przyjechać. Musiałam wymyślić coś co pozwoli mi zostać do końca tygodnia sama w domu. Chciałam odpocząć od tych wariatów no i trochę się rozerwać. Wymyśliłam, że wkręcę ich w chorobę. Udam, iż mam grypę wtedy na pewno nie zostaną u mnie długo, no bo przecież gwiazdy muszą dbać o zdrowie. Pomalowałam się tak, abym wyglądała bardzo, bardzo blado i udało mi się to wyglądałam jak przysłowiowy trup ;) Ubrałam się w ciepłą bluzę ze znakiem Batmana, legginsy oraz ciepłe kapciuszki. Włosy rozpuściłam i trochę potargałam, porozrzucałam wokół łóżka kilkanaście pogniecionych chusteczek, na szafce poukładałam najróżniejsze syropy, a sama położyłam się w łóżku. Poleżałam tak z pół godziny ? I chłopcy już byli. Wszyscy wparowali do mojego pokoju i miny im zrzedły. 

Lo: Isa co ci jest ?
N: Isa przynieść ci coś do picia ? Może gorącą herbatkę ?
Li: Issaa.... Oj nie ładnie... -puszcza oczko-
I: -kaszle- Jestem trochę chora, ale nie podchodźcie do mnie zbyt blisko jeszcze was zarażę
N: Ja się niczym nie zarażę -wypina pierś- Zaraz przyniosę ci cieplutkiej herbatki -pobiegł do kuchni-
Li: Isa.... A może pójdziemy do lekarza -ironiczny głos-
H: Ej znam dobrego na pewno ci pomoże młoda -opiera się o Liama-
I: Ty ty !!! Tylko nie młoda jasne !!! I do żadnego lekarza nie idę. poradzę sobie sama. A ty gdzie masz tego kota ?? Molly ?? Czy tak ??
H: Tak Molly... Wezmę ją jednak do Zayana
I: To po co tu przyjeżdżaliście ????? -krzyczę-
Z: Mała nie denerwuj się chcieliśmy cię zobaczyć -mina zbitego psa-
Lo: No właśnie... A może zostaniemy i dotrzymamy ci towarzystwa ? No wiesz "w zdrowiu i w chorobie"
I: Nie brałam z wami ślubu. I nie możecie zostać chcę być sama.
N: -wrócił z kuchni- Proszę kochana herbatka. Herbatka dla chorej pani -podaje mi napój-
I: Yyyy... Dzięki Niallerku -przesyłam mu buziaka-
Li: Dobra Niallerku lecimy do domku pamiętasz, że wieczorem idziemy do klubu ? -popycha go, aby nie 'złapał' buziaka-
N: Ehhh.. No dobra...
Lo,Z,Li,N: Do zobaczenia młoda !
I: Grrr... Nie młoda !!!
H: -podszedł do mnie i pocałował w czoło- Zdrowiej szybko -sarkazm-

Chłopcy wyszli, a ja rozmyślałam nad zachowaniem Hazzy. Dlaczego pocałował mnie w czoło ?

Oto 1/2, a może nawet 1/3 część rozdziału 8 piszcie w komentarzach czy wam się podoba. I czy mam coś pozmieniać ? Potrzebuję waszej opinii... Wyraźcie swoje zdanie na ten temat.

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 7 "Gdy otworzyłam drzwi wziął mnie na ręce i mocno przytulił"


Piątek, 10.05.2013r

Rozdział 7 "Gdy otworzyłam drzwi wziął mnie na ręce i mocno przytulił"


Więc tak Kristi miała przyjechać już jutro, ona nic nie wie o tym, że mieszkam z Harrym no i praktycznie patrząc to też z chłopakami. Nie byłam pewna jak na to zareaguje. Ale na samą myśl, że może przyjechać z Carlosem była okropna ! Gdy on się o tym dowie na pewno wszystkim rozpowie. A chłopcy będą mieli nieprzyjemności przez tego durnia... Muszę coś wymyślić. Może przekonam chłopaków, żeby wyjechali na parę dni ? Trzeba wymyślić jakiś powód... Może oblężenie domu przez nawiedzone fanki ? Lub jakaś zaraźliwa choroba ? Nie wiem, ale na pewno nie będzie łatwo ich przekonać do zostawienia mnie samej.
Moje przemyślenia przerwał mówiący przez sen Niall. Gadał coś o jakichś batonach... Dyskretnie udałam się do pokoju Louisa, którego nie było bo postanowił, że razem ze swoimi "sługami" prześpi się u Zayana.
Weszłam do pokoju, w którym sprzątał Horan nie wiem dlaczego, ale nie kazał mi tam wchodzić. Teraz już się przekonałam dlaczego, Louis ma w swoim pokoju pełno różnych przedmiotów przeznaczonych do robienia żartów. A na ścianie widnieje wielki portret One Direction, oni naprawdę są ze sobą bardzo związani to takie słodkie.
Nastawiłam budzik na 6.00 i położyłam się na łóżko mojego "pana", zasnęłam zaskakująco szybko. W nocy znów przyśnił mi się ten okropny koszmar. Lecz teraz ten "ktoś" był Carlosem. Pewnie zapytacie dlaczego go tak nie lubię ? Otóż kiedyś o dziwo chodziłam z tym durniem. Lecz nie układało się nam ciągłe kłótnie i zdarzyła się nawet jedna zdrada ze strony Carlosa. Tak więc od czasu zerwania zachowujemy się do siebie jakbyśmy byli wrogami, którymi tak naprawdę jesteśmy.....

....RANO....
N: Isa... Isa... Wstawaj już... Już 12-sta !!!!
I: Ccc.. Ccoo ??? Przecież nastawiłam sobie budzik na 6 !
N: No, ale ty tak słodko spałaś więc go wyłączyłem. Jesteś zła ?
I: Pytasz czy jestem zła ??? Nie Niall jestem wściekła !!!! O Boże, Kri.... !!!! - przypomniało mi się, że chłopcy nie mogą o niej nic wiedzieć -
N: Co mówiłaś ?
I: Nicccc.... Niall idź do chłopaków i powiedz im, że zajmuje dom Harrego na ten tydzień ! I macie mnie nie odwiedzać !
N: Co dlaczego ??? Isa... Coś się stało ?
I: Nie nic, ale proszę powiedz im
N: No dobra to idę, do domu Zayana mam kawałek drogi

Blondyn wyszedł, a ja zerknęłam na telefon, 20 nieodebranych połączeń!!!! Wszystkie od Kristi, a nawet jedno od Carlosa, a więc jednak ten dureń tu jest... Ehhhh.... Szybko wyszłam z łóżka ogarnęłam się trochę i ruszyłam do domu Harrego, było w miarę czysto. Przyrządziłam dla Kristi i Carla kanapki i sok, aby mogli coś zjeść.. Wzięłam komórkę i zadzwoniłam do przyjaciółki...

K: Ina ! No w końcu odebrałaś ! Gdzie mamy przyjechać ? Od 3 godzin siedzimy na lotnisku..
I: Przepraszam... Zaspałam... My czyli ??? Kto ???
K: Nooo.... Ja i Carlos...
I: Kris !! Dlaczego, dlaczego ???
K: Ina nie przesadzaj. To gdzie mamy przyjechać ?
I: Przyjeździe na ulicę -nazwa ulicy- będę czekać po domem
K: Ok. Dzięki zaraz będziemy. Pa
I: No pa

Rozłączyłam się, poszłam na górę i założyłam na siebie -to-, wyprostowałam włosy i związałam je w wysoką kitkę. Gdy skończyłam z 'ogarnianiem' siebie, wyszłam przed dom, a Kris i Carlos już stoli i czekali na mnie.
Zawołałam ich do domu, kazałam usiąść w salonie, a sama poszłam po kanapki i soki. Oczywiście po drodze wylałam połowę soku Carlosa, który zamiast mi pomóc śmiał się ze mnie jak jakaś hiena... Kazałam mu wyjść, ale mnie nie posłuchał tylko wziął pilot do ręki i włączył sobie telewizor. Nie mogłam już na niego patrzeć więc wzięłam Kristi na górę, pozwoliłam jej na 'zwiedzenie' 'mojego' domu. Najpierw mój pokój, później ''pokój zabaw'', i przyszedł czas na pokój Mr.Stylesa... Kristi otwarła drzwi i ze zdziwienia ją zamurowało.

K: Ina ! Ty masz zdjęcia One Direction ??? Ooooo... Czy to jest zeszyt Harrego ? Poznaje po piśmie... A tam.. Skąd ty masz jego rzeczy ?? - zrobiła na mnie podejrzliwe spojrzenie
I: Yyyyyy.... No wiesz kupiłam, bo wiesz... Ja ja ... Ja go kocham
K: Co ? Od kiedy ty go kochasz ? Nigdy się tym nie chwaliłaś
I: No wiesz wstydziłam się... Może chodźmy już na dół
K: Ok. Chodźmy, a Ina moglibyśmy zostać u ciebie 2 dni ?
I: Pewnie.... Tylko nie wiem jak wytrzymam, aż dwa dni z tym przygłupem...
K: Ina !
I: Dobra już dobra. To możecie spać u mnie w pokoju, a ja będę spać w pokoju poświęconym Harremuuu..
K: Dobrze... Dziękuję... I tak prawie nas nie będziesz widzieć, bo ja i Carlos mamy wszystko rozplanowane. Od jutra zaczynamy zwiedzać Londyn ! Ale oczywiście musimy też razem czyli ty i ja połazić i może nam się poszczęści i spotkamy chłopaków z 1D !!! -banan na twarzy-
I: Yeee... No spox... Chodźmy już na dół pooglądamy jakieś filmy czy coś

Poszłyśmy na dół, a tam Carlos tańczący układ "Gangam Style", ale miałam z niego polew !!!!Kristi, gdy go zobaczyła spaliła buraki i uderzyła go w łeb od tyłu ;) Teraz to nie mogłam opanować śmiechu.

C: Cicho bądź ! Bo pożałujesz !
I: A co mi zrobisz ??
C: Rób tak dalej, a się przekonasz !

Niestety, ale musiałam dać mu spokój bo Kristi zaproponowała mi pójście do sklepu, zgodziłam się bez wahania. Wyszłyśmy z domu i od razu powędrowałyśmy do mojego ulubionego sklepu z ciuchami... Spędziłyśmy tak z dobre 4 godziny ;))) Ja kupiłam sobie coś takiego: -na zimniejsze dni- -i taki komplecik- -i ten też- A co tam poszłam na całość po ciuszkach, 'poleciałyśmy' do studia tatuaży, zrobiłam sobie -taki- identyczny jak tatuaż Zayana, zawsze chciałam go mieć, a teraz mam w tym samym miejscu gdzie mój przyjaciel :) Kristi poszła jeszcze do kosmetyczki i przebiła sobie uszy tunelami, wygląda w nich świetnie !!! Idąc do domu zobaczyłam -to- na wystawie, i po prostu musiałam kupić sobie ten cudny komplecik :)
Kris nie mogła już ze mną wytrzymać i dosłownie zaciągnęła do domu. A tam zastałyśmy zalanego Carla, poprosiłam Kristi, aby poszła do sklepu po tabletki na Kaca. A ona w tym samym momencie wybiegła z domu, a ja zostałam sama z pijanym idiotą. Który po kilku minutach zaczął się do mnie dobierać, nie mogłam nic na to poradzić bo trzymał moje ręce. Krzyki na niego nie działały, nie wiedziałam co robić modliłam się, żeby Kristi przyszła, ale ona nie przychodziła. Zamiast niej do domu wbiegli Harry i Liam, którzy odciągnęli Carlosa ode mnie i porządnie stłukli. Ja pobiegłam na górę i zakluczyłam się w swoim pokoju, nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że ten debli chciał... !! Usłyszałam pukanie i głos proszącego o wejście Liama. Nie miałam ochoty na rozmowę z kimkolwiek, a co dopiero z kimś w kim się żałośnie zakochałam, no ale cóż musiałam go wpuścić, nie dawał za wygraną.Gdy otworzyłam drzwi wziął mnie na ręce i mocno przytulił, potrzebowałam pocieszenia, a on właśnie mi je dawał. Z każdą sekundą, minutą kochałam go coraz bardziej.
Liam postał ze mną na rękach jeszcze chwilę, a następnie położył na łóżku siadając obok mnie. Musiałam opowiedzieć mu skąd wziął się tutaj ten typ i dlaczego chciałam, aby przez tydzień mnie nie odwiedzali. Chłopak trochę się zdenerwował, gdy dowiedział się, że nie chciałam aby poznał moją przyjaciółkę. I w tym momencie przypomniałam sobie o Kris, zbiegłam na dół, jeszcze jej nie było. Dobrze. Wystawiłam ich bagaże przed dom i czekałam na nią chciałam jej wszystko wytłumaczyć, ale ona gdy tylko mnie zobaczyła domyśliła się co przed chwilą się wydarzyła. I nie miała  żadnych pretensji wręcz chciała wyjechać z powrotem do Irlandii. Wróciłam do domu, Harry już wszystko wiedział patrzył na mnie lekko wkurzony, ja tymczasem poprosiłam ich obu aby nie mówili nic chłopakom o tym co się stało. Nie zbyt im to pasowało, ale zgodzili się. Postanowiłam z Harrym, że pomieszkam sama w jego domu ten tydzień, aby Louis, Niall i Zayn nie mieli podejrzeń co do mojego planu. Liam nie chciał zostawiać mnie samej, ale wzięłam go a litość i razem z Hazzą pojechali do Zayana. Uffff. Ten dzień był tak męczący, że położyłam się na łóżku z zamiarem zaśnięcia lecz nie pozwolił mi na to sms od mamy:


"Córeczko co tam u ciebie ? Jak się bawisz ? Harry jest grzeczny ? :) Bardzo za tobą tęsknię twoja mama :*"

Odpisałam jej, że też za nią tęsknię i zasnęłam. Chciałam jutro pojechać do klubu rozerwać się trochę, tak więc zapowiada się dzień pełen nowych wrażeń.

Hej ! Napisałam rozdział 7 :) Jak Wam się podoba ??? Piszcie w komentarzach, bardzo mi na tym zależy. O jak się podoba nawy 'wystrój' bloga ? Zauważyliście, że dodałam nową ankietę -lewy górny róg- oddajcie głos, zrobicie mi dużą przyjemność :)

4 komentarze = 8 rozdział



sobota, 4 maja 2013

Rozdział 6 "Szłam ciemną uliczką, a za mną rozlegał się głos podążającego za mną kogoś ?"



Sobota, 04.05.2013r

Rozdział 6 "Szłam ciemną uliczką, a za mną rozlegał się głos podążającego za mną kogoś ?"



Z tymi policjantami było tak, że Niall spłoszył konie i dostaliśmy mandat :/ Niezła była mina blondyna gdy koniki uciekły.

I: Niall chodź muszę wejść do sklepu muzycznego
N: Co ? Teraz ? Ja chciałem pójść do Nando's
I: Niall - złowieszcza mina
N: No już dobra, ale po sklepie ruszamy na Nando's ok ?
I: Ok... Ok...

Irlandczyk nie wiedział dlaczego idziemy do sklepu muzycznego. Chciałam sprawić mu jakiś prezent. Może nowa gitara ? Oj zobaczymy.
Weszliśmy do sklepu Niall zaginął gdzieś między mikrofonami, a perkusją. Ja tymczasem szukałam odpowiedniej gitary dla mojego przyjaciela. Wybrałam --

I: NIALLL !!! Chodź tu szybko !!!!
N: Co jest ? Co się stało ?
I: Zobacz ładna ? - wskazałam na wybraną gitarę
N: Taa.. Zaje*ista ! Daj zobaczymy jak gra - Niall wziął instrument i zaczął -grać-

Ja stałam i jak głupia patrzyłam na niego z wielkim podziwem. Zawsze chciałam tak grać, ale nigdy nie miałam czasu na naukę.

N: Yyyy... Co jest ? Co się tak na mnie patrzysz ?
I: A nic. Po prostu patrze jak świetnie grasz
N: Ja ? Ja gram dobrze nie świetnie... A ty grasz ?
I: Nie to nie dla mnie. Kupuję ją dla przyjaciela, który uwielbia grać, a ja uwielbiam patrzeć jak gra
N: Ha. To szczęściarz z tego twojego przyjaciela, że ma ciebie
I: Nie przesadzaj. To co kupujemy ?
N: Poczekaj, poczekaj... Chciałabyś grać na gitarze ?
I: Zawsze chciałam, ale nie miałam na to czasu
N: Ok.
I: Niall co ty robisz ?
N: Szukam dla ciebie odpowiedniej gitary
I: Co ? Nie... Niall... Nie musisz
N: Muszę. Od dzisiaj będę po ciebie codziennie przyjeżdżał i uczył grać na gitarze
I: Jesteś kochany - powiedziałam przytulając chłopaka

Wyszliśmy ze sklepu z dwoma gitarami oraz futerałami.

I: No to teraz do Nando's ?
N: Nie jedziemy do mnie. Zaczniemy naukę gry
I: Niall. Chciałeś iść do Nandoo's więc tam idziemy i bez dyskusji - pociągnęłam go za rękę

W Nando's byliśmy po upływie 20 minut. Zamówiliśmy 2x Burger + 2x Cola. Niall pochłonął swoją porcję w zaskakująco szybkim tempie więc musiał na mnie zaczekać. Gdy i ja skończyłam wyszliśmy, chłopak zamówił Taxi, która zawiozła nas do jego domu.

N: Ja pójdę przygotować studio
I: Co studio ??
N: E tam takie małe pokojowe
I: No dobra. Ja poczekam w salonie - powiedziałam i w tym samym czasie dostałam sms'a


"Gdzie są moi słudzy ??? Isa ty i Niall macie się stawić w przeciągu 10 minut w domu Harrego ! Bo inaczej spotka was surowa kara !... A Iss kup mi po drodze kilka marchewek, od rana ich nie jadłem muszę zaspokoić moje zapotrzebowanie na pomarańczowe przekąski ;)"


Odpisałam mu tylko, że dzisiaj się nie wyrobimy i że nie ma nas u Nialla w domu (aby tu nie przyszli)...
N: Isa możesz już przyjść - wołał blondyn ze swojego pokojowego "studia"
I: Ok... Już idę...

Weszłam na górę do pokoju. Nigdy nie widziałam tylu mikrofonów, gitar i wiele innych sprzętów muzycznych.

N: No siadaj - wskazał krzesło naprzeciwko siebie - No to zaczynamy...

Nauka szła mi bardzo powoli, ale Niall to świetny nauczyciel. Po pierwszej lekcji umiałam już zagrać kilka nut. Zanim się obejrzeliśmy było już ciemno, Horan nie chciał abym wychodziła tak więc spałam z nim.

....NOC....

"Szłam ciemną uliczką, a za mną rozlegał się głos podążającego za mną kogoś ?
Mój oddech stał się szybszy, serce biło coraz mocniej...
Zaczęłam biec.
Ten ktoś (?) Złapał mnie za rękę i pociągnął do tyłu. Był to mężczyzna, którego nigdy nie widziałam.
Wyciągnął nóż i wycelował w mój brzuch...
Wziął zamach..."

N: Isa, wszystko dobrze ? - obudził mnie zdenerwowany blondyn
I: Coo ??? O boże... Miałam okropny koszmar...
N: Już spokojnie. Jestem przy tobie. Nie bój się. - mówił przytulając mnie

Zasnęłam.........

....RANO....

Obudziłam się, a Nialla przy mnie nie było. Wstałam z łóżka poszłam do toalety odświeżyłam się, rozpuściłam włosy i zeszłam na dół do kuchni... Zobaczyłam nagiego Horana !!!

I: Yyyy ?? Niall ???
N: Isa !! O kur*a !! - krzyknął i wybiegł do łazienki

Łoł.... Przed chwilą widziałam gołego Nialla Horana. Jego fanki zabiłyby, aby go zobaczyć.. A co dopiero, żeby zobaczyć go bez spodni... Moje rozmyślenia przerwali wchodzący do domu chłopcy.

Lo: Aaaa... Tu się podziewają nasze gołąbeczki ?
I: Heh co gołąbeczki ? Louis przestań. Niall uczył mnie grać na gitarze. -o kurde zapomniałam mu dać gitarę-
Lo: No więc wczoraj mnie 'olaliście' i nie przyszliście do swojego pana
I: Co... Nie jakbym śmiała -śmiech-
Lo: Dzisiaj musicie wysprzątać mój cały dom ! A uprzedzam, że wczoraj trochę zabalowałem z chłopakami
I: Jak to tak można balować ze sługami ?? Mój panie ?!?
Lo: Cisza !!! Nie dyskutować !

Razem z Niallem pojechaliśmy do domu Louisa, panował tam sajgon !!! Przez duże 'S' ! Posprzątanie zajęło nam cały dzień.... Zmęczeni padliśmy na kanapę Mr.Tomlinsona.
Obudził mnie sms:

"Hej Ina tu Kristi. Dostałam od ciebie zdjęcie !!! Ty i Niall Horan ! Ale z ciebie szczęściara, że go spotkałaś.. A chciałam ci powiedzieć, że jutro do przyjeżdżam do ciebie. Prześlij mi tylko adres gdzie mam przyjechać :) Więc do jutra !"

... 

Napisałam 6 rozdział ;) Jak wam się podoba ??? Oddajcie swój głos w ankiecie... Spróbuję dodać 7 rozdział jutro.
3 komentarze = 7 rozdział

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 5 "Przy pierwszym zakręcie wszyscy już byliśmy mokrzy"


Czwartek, 02.05.2013r

Rozdział 5 "Przy pierwszym zakręcie wszyscy już byliśmy mokrzy"



Z: ISA !!! Boże jak ja wyglądam !?! - krzyczał Zayn
Lo: A co myślałeś ? To w końcu pokój luster ! Zobacz jak ja wyglądam - powiedział Louis stojący przed lustrem, które pokazywało go jako karła

Ja stanęłam z Liamem przy największym lustrze. Pokazywało nas jako jedno. Wtedy uświadomiłam sobie jak bardzo się w nim zakochałam.

H: Co tak stoicie ? - spytał Harry stojący za nami
I: Eee.. ? Coo ??
Li: A co nawet stać już nie można w twoim towarzystwie ?
H: A wiesz, że nie ? He he. Dobra chodźmy stąd bo Malik zaraz zawału dostanie
Lo: No chodźmy. Moi słudzy. Teraz idziemy na kolejkę wodną !!! - krzyknął Louis patrząc na mnie ze złowieszczym uśmiechem -trochę mnie to zaniepokoiło-

Louis wyszedł, a za nim ruszyliśmy i my. Na kolejce wodnej nasze miejsca trochę się zmieniły. Louis i Harry siedzieli na początku, za nimi Ja i Zayn, a następnie Liam z Niallem, który nie był zachwycony kolejną wizytą w kibelku.

F: Proszę nie wystawiać rąk, nóg oraz głów za wagonik ! - oznajmił miło wyglądający facet
N: Isa nie czuje się zbyt dobrze - mówił do mnie przestraszony blondyn

Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, gdyż kolejka ruszyła. Przy pierwszym zakręcie wszyscy już byliśmy mokrzy. Zayn przeklinał pod nosem na Louisa, przez którego popsuła mu się fryzura. Ja z zimna wtulałam się w Malika. Nie słyszałam też już marudzenia na bóle brzucha Irlandczyka. Przed końcem torów czekała nas przejażdżka pod ogromnym 'wodospadem' wody !!! Mało myśląc przytuliłam się mocniej do Zayana, zamknęłam oczy i modliłam się, aby woda była ciepła... Mogłam sobie pomarzyć była zimna jak diabli ! Przy wysiadaniu z kolejki potknęłam się o schodek i tak wylądowałam na Harrym. Który ze śmiechem podniósł siebie i mnie po czym poprawił swoje loki. Miałam nadzieję, że Mr. Tomlinson będzie już chciał iść do domu. Pomyliłam się.

Lo: No to teraz jedziemy do klubu ! Zabawimy się trochę
H: Hej, a gdzie są Liam i Nialler ??
Z: W kiblu Niall doprowadza się do porządku, a Liam zmywa z siebie wymiociny Horana
Lo: Napisze im sms'a gdzie mają przyjechać gdy skończą, a my jedziemy ! - powiedział Louis i zadzwonił po Taxi

....KLUB....

Weszliśmy do zadymionego klubu. Muzyka była tak głośno, że nie słyszałam co mówi do mnie stojący obok Louis. Okazało się, że pytał mnie co chcę wypić. Wybrałam drinka. Chłopcy wygwizdali mnie, a sami wybrali dwie butelki wódki na łebka. Wiadomo po upływie 15 minut byli tak schlani, że Zayn zaczął 'tańczyć' na stole jakiś taniec, Harry próbował poderwać kelnerkę, a Louis prawie wygadał moją tajemnicę. Nie udało mu się to tylko dlatego, że trzep łam go w łeb przed wypowiedzeniem słowa. Z miną zbitego psa poszedł do baru. Gdy siedziałam sama przy stoliku podszedł do mnie jakiś koleś i zaczął się do mnie przystawiać. Próbowałam go odepchnąć, ale nie dawał za wygraną. W tym momencie modliłam się, aby do klubu wszedł Liam z Niallem. Miałam szczęście, przyszli. Liam i Niall wypieprzyli goście z naszego miejsca i usiedli obok mnie. Niall objął mnie ramieniem i chyba chciał pocieszyć. Choć ja nie byłam smutna. Liam patrzył na Zayana, który zaczął się rozbierać. Oboje postanowiliśmy, że już pora wracać do domu. Zebraliśmy chłopaków, wpakowaliśmy do samochodu i poodwoziliśmy do domów. Payne nie chciał zostawiać mnie samą z Harrym w 'naszym' wspólnym domu więc pojechał z nami.

....DOM....

Liam wniósł Harolda do jego łóżka. Ja w tym czasie poszłam położyć się do swojego. Po chwili usłyszałam ciche ''puk puk'' i otwieranie drzwi.

I: Liam mógłbyś dzisiaj spać na dole ?
Li: Stało się coś ??
I: Nie, ale proszę cię śpij dzisiaj na dole
Li: Ehhh...No dobrze - zrobił smutną minę i wyszedł

Po wyjściu chłopaka poszłam do łazienki wykąpać się i przebrać w piżamę. Następnie położyłam się na łóżku, weszłam na fb popisałam trochę z Kristi i zasnęłam.

....NOC....

Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami, a gdy się odwróciłam zobaczyłam pijanego Harrego. Powiedziałam mu, żeby poszedł dalej spać, ale on miał to gdzieś i zaczął mnie całować. Odepchnęłam go i spoliczkowałam, wrzeszczałam tak głośno, że z dołu przybiegł Liam, który z całej siły wypchnął Stylesa za drzwi po czym zakluczył je i usiadł koło mnie na łóżku.

Li: Isa wszystko dobrze ?
I: Tak jest piany. Nie wie co robi. Zostaniesz ze mną ?
Li: Oczywiście..

Wtuliłam się w niego i oboje zasnęliśmy w swoich objęciach.

....RANO....

Obudził mnie telefon. Dzwonił Niall, powiedział mi, że za 20 minut będzie po mnie. Chciałam spytać o co chodzi lecz nie zdążyłam, tak szybko się rozłączył. Tak więc nie miałam wyjścia, wyskoczyłam z łóżka, wyjęłam z szafy strój, torebkę i zegarek -ubranie- i pobiegłam do łazienki. Odświeżyłam się, nałożyłam lekki makijaż, wyszłam, zbiegłam na dół, wypiłam sok pomarańczowy. I usłyszałam pukanie Nialla. Otworzyłam drzwi, a ten wziął mnie za nadgarstek i zawiózł do swojego domu. Kazał mi usiąść na kanapie na przeciwko fartepianu, a sam poszedł do kuchni zrobić mi kanapkę. Gdy wrócił oznajmił, że naszła go ochota, aby zagrać mi piosenkę. Usiadł do fortepianu i zaczął grać 'I Want' nie obyło się też bez śpiewania. Po raz pierwszy usłyszałam jak Niall śpiewa, nigdy wcześniej tego przy mnie nie robił. -gra- Gdy skończył wstał i zrobił coś -takiego- Zaśmiałam się i zaproponowałam zagranie w Fife :) Chłopak zgodził się, a po jakichś 20 minutach zabrzmiał dźwięk radości Horana z 'wygranej'. Chciałam przejść się po Londynie i zrobić parę zdjęć, aby przesłać je Kristi i mamie. Spytałam blondyna czy pójdzie ze mną. Nie musiałam prosić był w niebo wzięty, gdy to usłyszał. Wyszliśmy z domu i pokierowaliśmy się w stronę Big Bena. Zrobiłam -foto- dla mamy, a drugie dla Kristi na którym stałam razem z Niallem. Wyobrażałam sobie jej minę, gdy je zobaczy. Chłopak zobaczył w oddali policjantów na koniach i pociągnął mnie w ich kierunku.

Jest rozdział 5. Sorry, że nie dodaje Imaginy o (T.I.), ale nie mam pomysłu. Spróbuję coś napisać. Głosujcie w sondzie z kim chcecie krótki Imagin :) Poszukuję kogoś do pomocy przy blogu. Zgłoszenia proszę składać w komentarzach.

3 komentarze = 6 rozdział

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 4 "I tak były not fair bo to on zaczął pierwszy i przez to prawie się wywalił na schodach..."



Piątek, 19 kwietnia 2013r

Rozdział 4 "I tak były not fair bo to on zaczął pierwszy i przez to prawie się wywalił na schodach..."




Obudziłam się w objęciach Louisa. To było dosyć dziwne. Delikatnie zdjęłam jego rękę ze swoich bioder, wzięłam z szafy ubrania i poszłam do toalety. Odświeżyłam się nieco, nałożyłam lekki makijaż i założyłam na siebie białą luźną bluzkę z napisem "TAKEN...:)" do tego miętowe rurki i czarne vansy. Po opuszczeniu mojej 'skromnej' toaletki poszłam na dół w celu przygotowania śniadania. Na dole przywitał mnie widok Nialla śpiącego na kanapie oraz Liama drzemiącego na fotelu. Na paluszkach podeszłam do lodówki wyjęłam z niej sałatę, pomidory i ser. Następnie z szafki obok chleb i 6 talerzy plus taką samą ilość kubków. Wstawiłam wodę na herbatę i zaczęłam przyrządzać nasze śniadanko. Przerwał mi to gwiżdżący czajnik, którego wyłączyłam szybkim ruchem, aby nie obudzić chłopców. Zalałam herbatę dokończyłam robienie kanapek, rozłożyłam na stole talerze i położyłam na każdy z nich kanapkę... Na talerz przeznaczony do Irlandczyka usadowiłam dwie kanapki, aby nie poczuł się 'gorszy' :) Gdy skończyłam umiejscawiać wszystkie niezbędne do śniadania 'narzędzia' poszłam obudzić chłopaków. Zaczęłam od Nialla, wystarczyło powiedzieć jedzenie, a blondasek już był przy stole. Następny był Liam, który nie był zadowolony z faktu, że dzisiaj spałam z Louisem -haha- marudząc coś pod nosem usiadł przy stole i zaczął jeść. Nie uśmiechało mi się to, że muszę 'wlec' swoje ciało znowu na górę, aby obudzić trzy śpiące jak zabite osoby. No, ale nie wysilałam się przy zrobieniu śniadania po to, aby nie było zjedzone. Żwawym krokiem weszłam na górę, pierwszy wypadł Harry, którego obudziłam buziakiem w policzek. Później Louis gdy miałam wchodzić do pokoju loczek powiedział cytuję "Ja to zrobię. Mam do pogadania z tym panem". Z robiłam mię typu no już dobraaaa... I poszłam do Zayana, który spał sobie smacznie ze swoim grzebykiem.Niczym zły tyran wydarłam mu się do ucha, "Zayn włosy Ci się palą !!!" na co Malik zareagował szybkim susem do łazienki. Przy wyjściu krzyknęłam tylko "Żartowałam ! Złaź na dół ! Jemy !" i wyszłam zatrzaskując po sobie drzwi. Przechodząc obok swojego pokoju słyszałam kazanie Harrego ;) I śmiech Louisa no i oczywiście jego tłumaczenie "Harry... Przecież nic między nami nie zaszło ! A zresztą i tak nie jesteśmy razem Styles ! Opanuj się !". Z bananem na twarzy zeszłam na dół i zasiadłam do stołu powiedziałam wszystkim "SMACZNEGO !" i zaczęłam jeść. Ja zaczęłam, a mój 'sąsiad' -Niall- już skończył. Tak więc przy stole zostałam tylko ja z Liamem. Nie był skory do rozmowy, wpatrywał się tylko w talerz i co jakiś czas gryzł kawałek kanapki i cicho przeżuwał. Nie wiedziałam czy odezwać się do niego, czy może lepiej przemilczeć ??

I: Liam co jest ? -spytałam
L: Nic. Po prostu się nie wyspałem
I: No przecież widzę, że coś jest nie tak. Powiedz o co chodzi. Louis Ci powiedział ?
L: Co ? Nic mi nie mówił. A miał mi coś mówić ?
I: Co ? Nie. Nie... Nic... No, ale co jest z tobą ?
L: Ohh... Isa wiesz trochę dziwnie się poczułem jak zobaczyłem Ciebie i Louisa śpiących razem. Wiem, że się tylko przyjaźnimy, ale to ja powinienem z Tobą spać, a nie ten Tomlinson.
I: Ah to o to Ci chodzi... Trzeba było mówić od razu. Obiecuję Ci, że od dzisiaj będę spała tylko z Tobą okey ?
L: Okey. Okey. A masz na dzisiaj jakieś plany ?
I: No mam. To znaczy my mamy. Nie pamiętasz ? Dzisiaj idziemy do tego fotografa, który zrobił mi to zdjęcie.
L: Aaa.. Tak na śmierć zapomniałem ! To o której wychodzimy ?
I: Hmm. Sama nie wiem Harry to załatwia
L: Dobra jak tylko pokaże się na dole od razu się go spytam
I: Okey. Ja tym czasem pójdę na górę i wejdę na tt. Muszę napisać do mojej kochanej mamuśki

Powiedziałam i pobiegłam na górę po drodze prawie że zrzuciłam ze schodów Louisa idącego za Harrym. Przeprosiłam go i pobiegłam do pokoju. Odpaliłam laptopa i momentalnie weszłam na tt. Napisałam do mamy. A następnie zajrzałam na swój profil followali mnie wszyscy chłopcy, przez co dużo directionerek pisało do mnie jak to zrobiłam. Zaśmiałam się w duchu i wyłączyłam laptopa. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam o tym co się ostatnio wydarzyła, gdy do pokoju wpadł Niall zaczął skakać po łóżku i prawie że po mnie mówił coś, żebym pograła z nim w Fife... Pomyślałam sobie, a co mi tam i zgodziłam się. Blondyn pociągnął mnie do pokoju z X Boxem i włączył grę... Nie wiedział, że jestem dobra w te klocki po 30 minutach gry ograłam go 10 do 0 :) Oczywiście na koniec dałam mu wbić tego jednego gola... Niech się chłopak cieszy i skończyliśmy grać. Jakieś 10 minut później z dołu zawołał nas Harry. Niall zaproponował mi małe wyścigi, które i tak były not fair bo to on zaczął pierwszy i przez to prawie się wywalił na schodach... Na co ja i reszta chłopców wybuchnęliśmy śmiechem. Irlandczyk popatrzył na nas z pogardą i powoli usiadł na fotelu. Na doszłam chwilę po nim i znalazłam miejsce obok Liama na kanapie.

H: No to zbieramy się do tego gościa ?
I: Nie wiem Harry... Sprawa i tak jest już wyjaśniona może lepiej przejdźmy się do wesołego miasteczka ?
N: Wesołe Miasteczko ! Wesołe Miasteczko ! -krzyczał podekscytowany Nialler
H: Hmm... Jak chcesz Isa to w końcu twoje sprawa
I: Tak moja i chcę iść dna karuzele !
Lo: No to idziemy !

Wykrzyczał Louis po czym pognaliśmy do samochodu. Do wesołego Miasteczka mieliśmy jakieś pół godziny drogi.. Czas szybko minął i stanęliśmy przed kasą. Liam postawił mi bilet na co reszta chłopców zareagowałam niezadowoleniem 'no bo jak Liam stawia Isie to mi też !' wyszło na to, że Liam kupił wszystkim bilety po czym weszliśmy.

Lo: No to od czego zaczynamy ?
I: Hmmm..... Kolejka !
H: Kolejka ? Nie siedzę koło Nialla !!!
N: No przecież nie puszcze pawia !
H: Ostatnio też tak mówiłeś
Li: To wy się kłóćcie, a ja już mówię, że siedzę z Isą ! -krzyczał Liam z bananem na pysku

Skończyło się tak, że ja i Liam siedzieliśmy na początku kolejki, za nami Harry i Zayn, a następnie Louis z niechcianym przez nikogo Niallem :) Zaczęło się kolejka ruszyła najpierw wolno, gdy dojechaliśmy na najwyższy element torów kolejka zatrzymała się, a ja ze strachu wtuliłam głowę w ramie Liama...

Lo: Uf... Już koniec ! Niall przez cały czas narzekał na bóle brzucha, a właśnie gdzie on jest ?
H: Pobiegł do kibla... I co miałem racje, że nie wytrzyma
I: Przestańcie już... Może pójdziemy na lody do tej kafejki ? -wskazałam palcem na mały 'kiosk' z lodami otoczony dwoma stoliczkami
Z: O tak... Chodźmy ! Kocham lody !

Pobiegliśmy do kafejki kupiliśmy 5 lodów truskawkowych oraz jednego waniliowego dla Nialla, który jeszcze nie wrócił z toalety. Zanim przyszedł lód się roztopił, a ja -trzymałam loda- byłam cała w waniliowej cieczy.

N: No ej ! Mój lód !
Li: Isa może wrócimy do domu przebierzesz się i przyjdziemy z powrotem ?
I: Nie spokojnie mała plamka nie zaszkodzi
Lo: No to gdzie teraz idziemy ?
Z: Do pokoju luster !!!
H: Ty chcesz iść tam tylko dlatego, żeby poprawić sobie fryzuje
I: No to kto pierwszy do pokoju temu usługują wszyscy mieszkańcy domu przez 2 dni ! -krzyknęłam i tyle mnie widzieli

W pokoju luster pierwszy był Louis, który wyprzedził mnie na 'mecie'. Tak więc te 2 dni zapowiadały się usługiwaniem Mr. Tomlinsona. Przełknęłam swą dumę i pogratulowałam zwycięzcy. Weszliśmy do 'Raju Zayana', ten raj szybko zamienił się w koszmar...

No hej ! Napisałam 4 rozdział. Jak wam się podoba ? Napiszcie w komentarzach. Spróbuję dodać 10 rozdział o (T.I.) jeszcze w tym tygodniu. Dzięki, że czytacie mojego bloga.
2 komentarze = 5 rozdział

czwartek, 11 kwietnia 2013

Ogłoszenie



Hej wszystkim :)

Mam do was pytanko... A mianowicie, czy chcecie żebym dalej pisała Imaginy ? Czy mam przestać ??
Nie wiem, naprawdę mało komentujecie.... I nie jestem pewna czy ktoś to w ogóle czyta.
Proszę o odpowiedź w komentarzach pod tym postem.

Pozdrawiam...

wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 3 "Zdziwiła mnie propozycja Harrego, bo on mnie przecież zbytnio nie lubi"




Wtorek, 09 Kwietnia 2013r.
Rozdział 3 "Zdziwiła mnie propozycja Harrego, bo on mnie przecież zbytnio nie lubi"

Lo:Ciiii.... Chyba zaczyna się budzić !
N:Ciii....
Z: Zamkniecie się wreszcie ?
Słysząc jakieś głosy, otworzyłam leniwie jedno oko, a następnie drugie. I zaskoczona zobaczyłam chłopców,
w samych bokserkach ! Louis siedział na ziemi obok łóżka, przy nim Niall. Zayn siedział na parapecie, Harry stał przy drzwiach i trzymał coś za plecami, a Liam leżał przy mnie i bawił się kosmykami moich włosów.
Lo: No nareszcie ! Już myśleliśmy, że zapadłaś w sen zimowy !
Li: Dzień dobry. Śpiąca królewno. - powiedział do mnie Liam
I: No hej :) A co wy tu w ogóle robicie ?
H: Ja mieszkam.
Z,N,Li,Lo: A my przyszliśmy Cię zobaczyć - odpowiedzieli mi chórem
I: Fajnie wiedzieć... Tylko, że chyba nie zauważyliście, ale to jest mój pokój.. Przynajmniej do końca wakacji.
Li: No wiemy.. Ale obudziłem się,a Ty tak słodko spałaś. Więc zawołałem chłopaków, żeby też zobaczyli.
H: No i mamy dla Ciebie małą niespodziankę ! A mianowicie... Wiesz, że dziś jest 1 Kwietnia ? Czyli lany poniedziałek !!! Maleńka !!! - skończył rozdał chłopcom pistolety na wodę no i rozpoczęli atak
Ja jednym susem zeskoczyłam z łóżka i pognałam do łazienki. Zakluczyłam się w niej i zaczęłam rozglądać się za czymś, czym mogłabym odeprzeć atak.
MAM !!! Zayn zostawił tu wczoraj swój ukochany grzebień -wybawiona- !!!
Na stówe nie pozwoli, żeby coś mu się stało. Wzięłam go do ręki. Powoli otworzyłam drzwi i wyciągnęłam rękę ze swoim "wybawieniem", tak aby Zayn go zobaczył... No i zobaczył. Wpadł w panikę i krzyczał.

Z: NIE !!!!!! Wstrzymać odstrzał ! Ona ma mój GRZEBYSZEKKKK !!!!
I: TAK ! I nie zawaham się go użyć ! To znaczy złamać ! Hahaa ! A więc rzucić te pistolety na ziemię ! Bo jak nie.. -wygięłam lekko grzebień-
Z: Dobra, dobra... Już, już
Lo: Zayn przestań ! Kupie Ci nowy, a teraz brać ją ! -Louis-
I: Jeszcze krok i go złamię !
Z: NIE ! NIE ! Chłopcy mówiłem coś !?! Oddawać "broń" ! Ale już !
Chłopacy trochę marudzili, ale zrobili co Zayn mówił. Oddali pistolety mu, a on mnie... Ja natychmiast zrobiłam minę diabła wcielonego i wyszłam z pokoju.
Z: Hej ! Hej ! A mój grzebyszek ???
I: Oddam Ci go gdy zrobicie mi śniadanko. No i chciałabym jeszcze, aby Harry pożyczył mi jeden ze swoich laptopów... Tylko na chwilę.
H: Cooo ??? -mina- Nie zgadzam się ! To moje laptopy !
I: No przecież chcę tylko jednego i to na chwilkę. Muszę pogadać z moją szaloną matką :)
H: Ale... -...-
Z: Harry, przestań ! Tylko na chwilę. Proszę Cię. Louis pomóż mi.
Lo: Ooo... Kochanie nie płacz... Pożycz jej tego laptopa tylko na chwilę.
H: Ehhh. No już dobra.
Z: No !!! Dzięki Haroldzie... Isabello to co chciałabyś zjeść ? -??-
I: Hmmm... Mam ochotę na naleśniki z dżemorem i sokiem pomaraŃczowym
Z: Eeee... -pffff-  Masz to jak w banku kochana. Chłopaki ? Słyszeliście ? Isa chce naleśniki więc do roboty ! Idziemy do kuchni nieroby !
I: No i tak ma być ! To ja może skocze do kiosku po świeżą gazetkę. A jak wrócę chcę widzieć moje śniadanko, zrobione z miłością... - podkreśliłam :)
Z: Dobrze. Tylko uważaj na mój skarbuś
N: Zayn, ale nas wkopałeś. Przecież ja nie umiem gotować, jak już to tylko pochłaniać.
Z: Więc ty rozłóż talerze i kubki
Li: A ja może pójdę z tobą Isabello ? I tak miałem wyjść kupić sobie coś słodkiego
I: Jeżeli Zayuś się zgodzi to nie ma sprawy
Li: Zayn, kupie Ci nowy żel do włosów
Z: Co ?? Nigdzie nie idziesz ! Zostajesz tu i koniec ! SŁYSZAŁEŚ ??

Zayn się darł, a Liam i tak ze mną wyszedł.. Do kiosku idzie się jakieś 15 minut -moim tempem-. Po drodze spotkaliśmy dość pokaźną ilość fanów 1D. Przez co mieliśmy spore opóźnienie. A mój żołądek już o sobie przypominał. Przez pierwsze 10 min stałam spokojnie, ale gdy tylko ruszyliśmy dalej 10 min zamieniało się w pół godziny.... Przy czwartej kolejce miałam już tego dość i wzięłam Liama za rękę i zaczęłam biec.... Je3go fani zrobili to samo, zgubiliśmy ich dopiero w jakimś zaułku. Po upewnieniu się o "czystej" drodze, bocznymi uliczkami doszliśmy do kiosku. Kupiłam gazetę o show-biznesie. Zapłaciłam i odruchowo spojrzałam na pierwszą stronę.... Zamarłam.....

I: Oszzzzzz..... Kuźwa !!!! Liam to ja !
Li: Co ? Jak to ty ? W gazecie ? To ty też jesteś jakąś celebrytką ? -hmmm-
I: liam nie żartuj sobie. Ktoś sfotografował mnie jak wypełniałam swoje wyzwanie... Pamiętasz ? "Kocham One Direction" ???
Li: Coo ??? Pokaż -wziął gazetę- O kuŹwaaaa !!!
I: No właśnie ! Co ja mam teraz robić ?
Li: Po pierwsze chodź szybko do domu, pokażemy ten artykuł chłopakom i obgadamy co robimy dalej. Nie martw się - przytulił mnie-
I: Dziękuję Liam. Jesteś kochany. - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy-

Pobiegliśmy do domu. Weszliśmy, a Zayn darł się jak oszalały !!!!

Z: CO TAK DŁUGO ????!!!!??? Jedzenie już wystygło !!! A gdzie mój grzebień ?
I: Co.... A tak.... Proszę - podałam mu grzebień, a on zaczął tańczyć z radości i robił coś takiego w moim kierunku -<3<3-
Li: Zayn ucisz się na chwilę. Zobaczcie co jest w dzisiejszej gazecie ! -podał czasopismo reszcie-
W: O kur*a !!!! Co za de*il zrobił z tego artykuł ?!?
Li: Dobrze, że pytacie bo mamy się tego dowiedzieć...
H: Zaraz zadzwonię do tego szmatławca, który jest dyrektorem w tej gazecie i wszystkiego się dowiem !

Zdziwiła mnie propozycja Harrego, bo przecież on mnie zbytnie nie lubi. A jednak chciał pomóc. I ku jeszcze większemu zaskoczeniu od razu wyjął telefon z kieszeni i wykręcił numer do gazety. Przez chwilę czekał na połączenie z dyrektorem, i gdy powiedział swoje nazwisko, bez większych problemów dostał adres tego idoty, który zrobił mi te zdjęcia ! Loczek rozkazał, aby ten artykuł został wycofany. Po czym rozłączył się i wszystko nam opowiedział.Postanowił, że jutro z samego rano pojedziemy pod wskazany adres i pomówimy sobie z tym "fotografem" za pięć centów. Zgodziliśmy się wszyscy i zasiadliśmy do naszego obiadowego-śniadanka :) A po zjedzeniu Styles przyniósł mi do pokoju laptop.... I to bez niechęci na twarzy !!! Sukcess.... :) Podziękowałam najładniej jak tylko potrafiłam, ale Hazz stał jak wryty i wskazywał palcem na policzek. Nie miałam wyjścia i musiałam dać mu buziaka, po czym poprosiłam, aby wyszedł... Zrobił to, a ja natychmiast wskoczyłam na łóżko i włączyłam Skype. Mama była dostępna, zadzwoniłam do niej, ona odebrała i zaczęła się rozmowa, z moją kochaną mamusiiiąąą :)

I: No hej ! Mamo. -uśmiech konia Winnetou-
M: Cześć skarbie ! Opowiadaj jak tam u ciebie ? Dogadujesz się z Harrym ?
I: U mnie ?? -nie mogłam powiedzieć jej o artykule- U mnie w porządku. Z Harrym dogaduje się nieźle i z jego przyjaciółmi, którzy uwielbiają u niego nocować też.
M: Córciaa.... Spodobał ci się jeden ? Coś czuję, że tak.
I: Eeee............ No wiesz. No już powiem, tak spodobał mi się Liam, ale boję się mu o tym powiedzieć.
M: Liam ??? Muszę spawdzić w Google... Który to, bo nie kojarzę.
I: Mamooo... Czy ty wiedziałaś, że Harry jest w zespole One Direction ?
M: Noooo....
I: Matko !
M: Tak wiedziałam i dlatego nie mówiłam Ci z kim będziesz mieszkać bo na pewno byś się nie zgodziła, a tak widzisz wyszło Ci to na dobre córeczko
I: Masz rację...
M: Isabello masz jeszcze czas. Poznaj go bliżej. A gdy będziesz wiedzieć o nim wystarczająco dużo i nadal będziesz do niego czuła to o czym teraz mówisz... Twoje serce powie Ci co masz robić. Zobaczysz.
I: -Nagle usłyszałam czyjeś kroki dochodzące sprzed mojego pokoju- Dziękuję mamo. Muszę już kończyć. Zadzwonie do Ciebie później OK ? Tak ? Paaaa -wyłączyłąm Skype-

****          ****
Lo: Isabello mogę ? -spytał Louis uchylający drzwi mojego pokoju
I: Tak pewnie. Wchodź. Tylko ostrzegam mam tu bałagan !
Lo: Bez przesady. Bałagan to jest w domu Nialla.... Aaaaa z kim rozmawiałaś ? -spytał siadając obok mnie na łóżku
I: Z mamą. Bardzo mi jej brakuje.
Lo: Rozumiem, ja przez pierwsze miesiące koncertowania też nie mogłem wytrzymać bez rodziny. Ale teraz jest już tylko lepiej.
I: Noo... Louisku po co przyszedłeś ??
Lo: Isa słyszałem twoją rozmowę z mamą... Naprawdę coś czujesz do Liama ?
I: -poczułam jak się rumienie- Louissss noooo....
Lo: Mi możesz powiedzieć nikomu nie wypaplam. Przysięgam.
I: No dobrze... Tak czuję coś do Liama
Lo: Boisz się mu o tym powiedzieć tak ?
I: Tak. Wolę być jego przyjaciółką niż powiedzieć mu o tym i go stracić

***rozmawialiśmy tak przez ponad 2 godziny***

Gdy skończyliśmy było już ciemno. Zmęczona ziewnęłam, a Louis zaśmiał się, położył na łóżku i wskazał swoją klatkę piersiową. Zrobiłam to co mi zaproponował, a po jakichś 5 minutach zasnęłam uśpiona biciem jego serca....

Ufff.... Nareszcie napisałam 3 rozdział :))))  Mam nadzieję, że się Wam spodobał. Piszcie w komentarzach opinie i udostępniajcie mój blog... Imagin miał wyjść 1 Kwietnia (nie udało mi się) i dlatego dzieję się w lany poniedziałek :).
 4 komentarze= rozdział 4 :)


sobota, 30 marca 2013

Miłość czy to tylko puste słowa cz.9




Miłość czy to tylko puste słowa ? 
cz. 9


.........
Gdy byliśmy już prawie na 6, złapał mnie za pośladek i zaczął całować, odepchnęłam go i wyzywałam od najgorszych. Drzwi od windy się otworzyły, a On złapał mnie za rękę i nie chciał wypuścić. Teraz dopiero zaczęłam się drzeć !!! Tak głośno, że z pokoju wybiegł Niall i przyszedł mi na ratunek. Położył faceta prawym sierpowym, a mnie wziął na ręce i zaniósł do pokoju. Mojego szlochu nie było końca, wszystko mi się przypomniało, to wszystko o czym starałam się zapomnieć przez ostatnie miesiące.
Blondyn usiadł na łóżku i położył mnie na swoje kolana, ja wtulona w niego cały czas szlochałam....
Niall próbował mnie uspokoić tuleniem i głaskaniem po głowie. Zaczęło pomagać. Uniosłam głowę i spojrzałam w te jego niebieskie tęczówki do, których zawsze miałam słabość... Chciałam go pocałować, lecz nadal kochałam Harrego. Tak Harrego, który mnie zdradził i ośmieszył... Ale do Horana też powoli zaczynałam coś czuć... Co mam robić ??
Udałam śpiącą i ziewnęłam, po czym zapytałam Nialla cz mógłby dzisiaj ze mną spać -zgodził się z wielkim entuzjazmem- położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Po chwili usłyszałam jak serce zaczyna mu szybciej bić -jakie to słodkie- uśmiechnęłam się i zasnęłam...

....RANO....
Obudziłam się, a Nialla nie było. Zauważyłam, że na stoliczku przy końcu pokoju leży jakaś karteczka, podniosłam ją i przeczytałam....

"(T.I.) niedługo wrócę, poszedłem tylko do jednego sklepu, który polecił mi portier :) 
Buziaczkiiii Twój Nialll !!!"

Po co mu sklep o 8-smej nad ranem ? Z tym pytaniem pościeliłam łóżka, odświeżyłam się w toalecie, a gdy wyszłam włączyłam telewizor, który mieścił się w pokoju Horana. Mówili o NIM !!!
Gadali, że nagle z dnia na dzień zniknął, wypowiadali się też chłopcy, widać było, że się martwią. Byłam zła nie wściekła na blondyna, że nawet nie wysłał do chłopców sms'a. Przełączyłam kanał tam też o nim !....

.......15 MINUT PÓŹNIEJ............
Już jestem !! - usłyszałam głos wchodzącego Nialla
HORAN !!!! Ty idiotoo... Dlaczego nie powiedziałeś chłopcom, że wyjeżdżasz ???!!!??? Wszędzie o Tobie mówią !!! Cały świat myśli, że zaginąłeś !!! - krzyczałam wychodząc z pokoju. Zobaczyłam Nialla, minę miał w typie WTF ??? Po chwili spostrzegłam, iż w ręce trzyma mały torcik, a w drugiej chowa jakąś małą paczuszkę...
Co ?? Zaraz do nich zadzwonię. Totalnie wyleciało mi to z głowy. Przepraszam. - mówił z opuszczoną głową i miną zbitego psa
Aaaa.... Co ty tam masz ??? Niallerku ?? - spytałam widząc jego smutną minkę
Pamiętasz, że parę miesięcy temu miałaś urodziny ?? O, których zapomnieliśmy ?? A więc dzisiaj je obejdziemy !! Wszystkiego Najlepszego młoda złośnico !!! - krzyczał podekscytowany
Tak... Sama zapomniałam o tych urodzinach. Dziękuję Ci Nandosku :) - przesyłając mu buziaka
Znasz mnie. Dla Ciebie piękna wszystko !! - odpowiedział
Odłożył torcik i prezent na stoliku, podszedł do mnie podniósł i zaczął kręcić się tak jak w tych wszystkich romansidłach... To nawet fajne. Muszę przyznać.
A więc...-zaczął- 19-naście tak ? No to dalej na kolanko i 19-naście razy przez tyłek ?!?
TY ! Od mojego tyłka z dala ! - mówiąc to zaczęłam uciekać, a Niall mnie gonić. Złapał mnie dopiero, gdy schował się za łóżkiem, a gdy już to zrobił  łaskotał mnie, a ja ze śmiechu poleciałam na ziemię. Pociągnęłam Go za sobą... A gdy już tak leżeliśmy (on na mnie)... Horan powoli przybliżał swoje usta do moich.
Niall.. Ja nie mogę. Wiesz, że Cię kocham, ale nie mogę. - powiedziałam
To przez Harrego ? - spytał z dziwnym niezadowoleniem
Nie tylko o to chodzi. Ja już kiedyś cierpiałam i wyjechałam do Londynu, aby o tym wszystkim zapomnieć. Nie chcę znowu tego przeżywać. Po prostu nie chcę..
Ale co się stało ? Mi możesz powiedzieć, mała....
Opowiedziałam mu historię mojego poprzedniego związku..
Teraz już wiesz, nie mówiłam tego nikomu. Jesteś pierwszy. - w moich oczach pojawiły się łzy
Nie płacz... Przepraszam... - skończył i przytulił mnie mocno do swojej piersi
Niall, powinieneś zadzwonić do chłopaków, a ja pójdę się nieco odświeżyć i pójdziemy podbijać sklepy tak
?
OK. Już dzwonię - odpowiedział, gdy ja wchodziłam już do toalety
Słyszałam  jak uspokaja chłopców. Mówił, że za parę dni wrócimy. Mówił "MY", lecz nie tłumaczył chłopcom z kim tworzy to słowo. Wyszłam z łazienki, Niall skończył rozmowę wziął mnie za rękę i wyszliśmy z hotelu. Poszliśmy do centrum spędziliśmy tam prawie cały dzień... Kupiłam tzn Niall mi kupił (nie kazał mi płacić) luźną bokserkę, 2 pary dżinsów i parę butów...
Wróciliśmy do hotelu TAXI, umówiliśmy się, że jutro wracamy do Londynu. Niall chciał,abym od razu z lotniska razem z nim pojechała do domu chłopców, nie mogłam odmówić, ponieważ nie przejmował odmowy. Ale i tak bałam się spotkania z Harrym. Pytałam Horana o tą dziewczynę, ale udawał, że nie słyszy lub zmieniał temat. W końcu musiałam mu odpuścić i przestać o niej mówić.. Poszłam do łazienki przebrałam się w piżamę, którą tworzyły krótkie bokserki i przyduża bluzka. Wyszłam z toalety i zobaczyłam Nialla śpiącego na moim łóżku. Uśmiechnęłam się i położyłam obok niego.

...RANO...
Obudził mnie Horan. Mówił coś o jakimś samolocie. Dopiero po dłuższej chwili zakopowałam o co mu chodzi. Wystrzeliłam z łóżka jak proca, przebrałam się, odświeżyłam, spakowałam i pojechaliśmy TAXI na lotnisko. W Londynie byliśmy około godz. 13 Podczas lotu Niall mnie rozśmieszał i nawet raz pocałował w policzek. On jest taki słodki. Po wyjściu z samolotu wsiedliśmy w TAXI pojechaliśmy pod dom chłopaków. Przed wejściem trochę się zawahałam, ale Niall złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
Wróciliśmy - krzyczał Niall
Po czym na dół zbiegli wszyscy chłopcy oprócz Harrego. Gdy mnie zobaczyli popatrzyli popatrzyli po sobie i na górę. To było podejrzane. Czemu Styles nie przyszedł ? Poszłam na górę, chociaż, że Zayn i Liam mnie zatrzymywali. Otworzyłam drzwi do pokoju loczka....... Zobaczyłam.......

Cześć. Napisałam w końcu 9 część... Sorry, że taka krótka, ale nie miałam siły na pisanie. Spróbuję dodać 10 część jak najszybciej. Piszcie w komentarzach, czy się wam podoba. Dzięki za czytanie.

czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 2 "Loczek znalazł butelkę i gra się zaczęła..."




Czwartek, 28 Marca 2013

Rozdział 2 "Loczek znalazł butelkę i gra się zaczęła..."


.....
Może i się w nim zakochałam, ale nikt nie mógł się o tym dowiedzieć.... Moja znajomość z nimi miała zakończyć się wraz z końcem wakacji... Nie chcę mieć żadnej miłosnej przygody.
Lo: To jak ?? Zostajesz ?? 
I: Chyba na to wygląda, a zresztą i tak nie miałabym dokąd pójść.
Li: A tak w ogóle to kim Ty jesteś ? I skąd się tu wzięłaś ? Isabello ?
I: Jestem Isabella Meyr mam 17 lat... Hmmm... Uczę się na uczelni, w kierunku weterynarii... Pochodzę z Irlandii, dokładnie z Dublina... Mieszkam tam z mamą.... Która zorganizowała mi ten "wyjazd"..
H: A moja mama mnie w niego wkręciła - powiedział lekko zniesmaczonym głosem
Li: Haa !!! Niall też pochodzi z Irlandii. Ale nie jesteście wcale do siebie podobni...
I: A tak przy okazji to który z was to ten Niall ??
N: To ja... Blondyn... Z Irlandii :) - powiedział uśmiechając się do mnie
Z: A ja jestem Zayn. Zayn Malik.
I: Aha. Spróbuję zapamiętać. A tak w ogóle to co świętujecie ??
W(wszyscy): WAKAJEEEE !!!!!
I: Aaaa... Dobrze wiedzieć. Ja nie mam czego świętować.
Li: Jak to nie ? Możesz świętować z nami. No chłopaki za poznanie Isabelli Meyr... Hippp Hippp...
W: Huraaa Huraa Huraaa !!!!!!
I: Bardzo mi miło... Ale nie chcę wam przeszkadzać. Może wyjdę gdzieś na miasto. I wrócę wieczorem.
Li: Dobra, ale ja idę z tobą... - krzyczał Liam
H: Przecież mieliśmy świętować.
Li: Jak mógłbym świętować z myślą, iż ta dopiero co poznana mi dziewczyna włóczy się gdzieś sama po Londynie ?? No jak ??
Z: Mam lepszy pomysł. Zostań z nami. I zagrajmy w butelkę... Co ??
Lo: Ty ciągle chcesz grać w butelkę... Ale my wszystko o sobie wiemy...
Z: No i dlatego chcę zagrać teraz gdy jest z nami Isabella..
I: No nie wiem... Nie chcę....
Li: Bez dyskusji... Siadaj tu koło mnie, a ty Harry przynieś jakąś butelkę...
H: Noo... No już dobra idę.. Ale nie zaczynajcie beze mnie - krzyczał wchodząc do kuchni
Loczek znalazł butelkę i gra się zaczęła... Czułam się trochę nieswojo... Pierwszy wypadł Harry, Liam kazał mu żonglować piłkami... Wyglądało to jakoś tak.... -Harry-... Następny wypadł Niall, wybrał wyzwanie... A więc Styles kazał mu i Zayanowi odegrać jakąś scenkę... Zgodzili się pobiegli na górę, a gdy zeszli zrobili takie coś... -Pan nr 1 i Pan nr 2-.... Hahaha.... Laliśmy z nich, Louis tarzał się po ziemi ze śmiechu... OK.. Teraz Ja !!!
N: Hmmm.... Isa -mój nowy pseudonim- pytanie czy wyzwanie ??
I: No.... Pytanie... NIE... Wyzwanie...
N: To co pytanie czy wyzwanie ?
I: No mówię wyzwanie...
N: Musisz.... Wyjść w bieliźnie przed dom i wykrzyczeć KOCHAM ONE DIRECTION !!!
Li: Niall... No weź..
I: Nie Liam... Zrobię to... Nie jestem tchórzem... Pozwolicie, że pójdę się przebrać..
N: Tak... Tak...
Poszłam do swojego pokoju.. Zdjęłam spodnie... Miałam pod nimi krótkie bokserki.... Zrzuciłam z siebie również bokserkę... Tak więc byłam już w samej bieliźnie... Zeszłam na dół.... Chłopcy, gdy mnie zobaczyli zrobili takie miny... -Chłopcy- nie wierzyli, że to zrobię... A ja wyszłam przed dom i na oczach sąsiadów nadarłam się "KOCHAM ONE DIRECTION !!!".... I szybko wbiegłam do domu... Ubrałam się i zeszłam na dół...
I: I co ??? To teraz ja kręcę tak ??
W: -wytrzeszcz oczu- Aha aha aha
Zakręciłam butelką, wypadło na Liama....
I: Pytanie czy wyzwanie ??
Li: Eeeee..... Wyzwanie.
I: No dobra... Daj mi chwilkę... Już... Mam ! Liam zrób coś słodkiego. - puściłam mu oczko
Li: OK... To proste... - uśmiechnął się
Zrobił coś w tym stylu... -Liaś- Na co Hazza odpowiedział mu tym i kto tu jest bardziej słodszy ??...
Wszyscy padliśmy ze śmiechu na ziemię... Ja niechcący spadłam na Liama.. Ale ten nie przejął się zbytnio tym faktem tylko zaczął mnie łaskotać... Ale nie udało mu się to, ponieważ ja nie mam łaskotek :)
Zrobiłam złowieszczą minę i rzuciłam się na niego z gilgotkami... Po chwili dołączyli się do mnie chłopcy, a biedny Liam śmiał się i zwijał w kłębek prosząc przy tym o litość... Spojrzałam na chłopców i uznaliśmy, że już wystarczy tych "tortur"... Wstaliśmy, postanowiliśmy iż zakończymy już naszą grę... Louis i Liam poszli do kuchni zrobić coś do przekąszenia... Niall wybierał film... Zayn musiał "skoczyć" do kibelka, a Harry włączył laptopa i wszedł na twittera... A gdy na chwilę od niego odszedł, ja zasiadłam za "sterem" i napisałam...

"Hej wszystkim tu Harry.... Nie umyłem dzisiaj włosów... Moje loczki oklapły !!! FOCH :)"

Wiedziałam, że gdy to zobaczy wścieknie się, ale wmówiłam sobie iż to będzie śmiesznie wyglądać...
No i tak było... Harry zrobił "złą" minę i powiedział, że jestem potworem :))) -zła mina-
Po czym napisał pod moim postem, że pisałam to ja Isabella Meyr, no i że bardzo przeprasza...
Liam i Louis przynieśli nam popcorn, a Niall znalazł film... Którym okazał się "Piorun" (bajka)... Chciałabym zobaczyć nasze miny, kiedy zobaczyliśmy ten "film"... To byłoby niezapomniane przeżycie :)
Obejrzeliśmy ten spektakl... Posprzątaliśmy i poszliśmy spać. Chłopcy postanowili, iż zostaną na noc... Tak więc Lou i Niall spali na dole na kanapie, Zayn spał z Harrym, a Liam spał ze mną... 
W nocy Liam się obudził, ja też nie spałam ale nic nie mówiłam...
Li: Isa śpisz ?? Isa ??
Nie odpowiedziałam chciałam zobaczyć co chce zrobić... A więc, gdy Liam był już pewny, że "śpię" ostrożnie objął mnie w talii i pocałował w tył głowy... Nie odzywałam się ani też nie ruszałam... Czułam tylko jak moje serce wariuje... A po chwili już spałam...

Napisałam rozdział 2... Podoba się ??? Napiszcie w komentarzu jeżeli tak i udostępniajcie :) 2 komentarze = kolejna część :)