środa, 3 lipca 2013

Rozdział 10 "Mamo... Tęsknię... [*]"


Środa, 03.07.13r.

Rozdział 10 "Mamo... Tęsknię... [*]"


Tego było już po prostu za wiele... Rozumiem mogą się o mnie martwić, ale nie od razu posyłać do jakiegoś PSYCHOLOGA !!! Louis nie spieszył się z tym wyjściem, a więc trochę mu pomogłam, a jaśniej wykopałam go za drzwi i zakluczyłam się na klucz... Położyłam się na łóżku i postanowiłam zapisać wszystko o czym teraz myślę w pamiętniku.. Nie miałam niczego takiego, a więc założyłam bloga. Zmieniłam swoje imię i zaczęłam....

"Dlaczego to akurat MNIE musiało spotkać ?? Dlaczego ?!?
Moja mama umarła... Przed swoją śmiercią wysłała mnie na wakacje do Londynu.. 
Jak mogła... Nie powiedziała mi, że jest chora. Przecież bym jej pomogła.
Nie wiedziała o TYM ? Mogła mi powiedzieć, że choruje na RAKA..
Tak raka... Ta podstępna choroba zabiła ją, ale zabiła też i mnie nie wiem dlaczego (?) moja własna MATKA nie chciała powiedzieć, mi że jest chora... Nie chciała, żebym jej pomogła..."

...

"Moje myśli są coraz gorsze... Boję się, że jestem zdolna do samobójstwa"

...

"Chciałam... Naprawdę chciałam TO zrobić.. Chciałam się zabić...
Miałam już żyletkę tylko ten cholerny Louis. 
Co mu strzeliło do głowy, żeby mi ją zabierać ? On nie wie co ja przeżywam, co czuję"

...

"Koniec... Koniec z tym... Chcę się stąd wyprowadzić.. Nie wytrzymam TU..."

...

"Mamo... Tęsknię... [*]"

Ostatni wpis skierowałam głównie do zmarłej mamy... Nie interesowało mnie czy ktoś to przeczyta i co o tym będzie sądził... Miałam to w dupie !!! Chciałam po prostu 'wygadać' się komuś i zrobiłam to... 
Zamknęłam laptopa i położyłam się spać.

....RANO....
Chłopcy jeszcze śpią... Skąd to wiem ? W domu jest CISZA ! Szok... Nie przerywając jej wyjęłam z szafy walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy... Pakowałam już ostatnią rzecz, gdy nagle ktoś złapał mnie za rękę... Przestraszyłam się i odskoczyłam na bok. Ujrzałam zaszklone oczy Tommmo...

Lo: A więc... 
I: A więc wyprowadzam się z tego wariatkowa ! -przerwałam mu
Lo: Isa... Proszę Cię zostań... Potrzebujemy Cię...
I: Louis ja tutaj nie wytrzymuję -mówiąc to kucnęłam i zasłoniłam twarz rękoma-
Lo: -kucnął i objął mnie- Isa kochanie, pomożemy Ci... Pozwól nam na to... -jego głos na końcu załamał się-

HEJ wiem krótki, ale obiecuję jutro dodam kolejny... Jak wam się podoba ??? :)

2 komentarze:

  1. Smutno mi się zrobiło. gdy miała się wyprowadzić.... Kiedy kolejny rozdział?
    Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga.
    mylifemyproblem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba, ale na maxa smutny. Dobrze, że ma przynajmniej chłopców, którzy chcą jej pomóc. :')

    OdpowiedzUsuń