poniedziałek, 18 marca 2013

Miłość czy to tylko puste słowa ? cz.8 2/2




Miłość czy to tylko puste słowa ?
cz.8 2/2


......
Gdy nagle usłyszałam trzask, a zaraz po tym poczułam ogromny ból. Wszystko działo się tak szybko. 
Ktoś najprawdopodobniej wyciągał mnie z samochodu... Nie jestem pewna... Po chwili nic już nie słyszałam. I nagle ciemność, straciłam przytomność.
Obudziłam się ze strasznym bólem głowy, chyba znajdowałam się w szpitalu. Powoli zaczęły wracać mi zmysły, słyszałam kłótnię dwóch mężczyzn... Po chwili już wszystko dobrze słyszałam i widziałam. Do pokoju weszła pielęgniarka i wbiła mi igłę w żyłę co przysporzyło mi wielkiego bólu. Wszystko mnie bolało.
Ashley bo tak miała na imię wytłumaczyła mi, że właśnie wstrzykuje mi środek przeciwbólowy, skończyła i wyszła. Widziałam jak mówi coś do jakiegoś mężczyzny, zza którego wyłoniła się twarz Harrego. Ucieszył mnie jego widok. Kobieta skończyła mówić, a loczek powoli wszedł.
Hej, jak się czujesz ? - spytał z zatroskaną miną
Nie byłam w stanie niczego z siebie wydusić... Po moich policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Harry podszedł i otarł mi je. Siedzieliśmy w ciszy około 10min, przerwał ją dopiero wpadający do pokoju Niall, który narzekał na jedzenie w szpitalnej stołówce. Powoli ból ustępował i mogłam mówić... Chciałam spytać Hazzę co się stało, ale coś w głębi mnie nie pozwalało na to. Horanowi znudziło się komentowanie tego "wspaniałego" szpitala i zajął się szperaniem w komórce. Sięgnęłam po swój telefon, sprawdziłam wiadomości, miałam pełno nieodczytanych wiadomości od Stylesa. Martwił się o mnie.
Usłyszałam otwieranie drzwi i do pokoju wszedł nieznajomy mi mężczyzna, podszedł do mojego szpitalnego "łóżka" i zaczął mnie przepraszać, ale ja tak naprawdę nie wiedziałam za co...
P..Przepraszam ? Ale za cp mnie pan przeprasza ? Co się stało - zaczęłam
Co się stało ? Ten idiota spowodował wypadek ! Zderzył się z Tobą... - powiedział zdenerwowany loczek
Przepraszam, nie chciałem. Rozmawiałem przez telef...
Nie dokończył, bo Harry podszedł do niego i już chciał uderzyć, ale Niall go odciągnął. Styles wyrywał się i krzyczał coś do tego faceta.
DOŚĆ !!! MAM TEGO DOSYĆ !!!- wykrzyczałam z całych sił, ale zaraz tego żałowałam, ponieważ poczułam OGROMNY ból w klatce piersiowej.
Wyjdź STĄD !- rozkazał Harry, mężczyźnie
Ten chciał coś powiedzieć, ale przełknął i wyszedł.
Kochanie, przepraszam... Ale nie możesz krzyczeć, masz połamane żebra. Musisz się oszczędzać.
Harry. Chcę stąd wyjech...- przerwałam  na chwilę bo ból się nasilił
Chcę stąd wyjechać. Muszę od tego wszystkiego odpocząć- dokończyłam
Dobrze, jak tylko wypiszą Cię ze szpitala wyjedziemy
NIE. Chcę jechać sama. Pojadę do rodziców, do Polski... Musimy od siebie odpocząć. Ze szpitala wyjdę najprawdopodobniej za 2 mies. Wtedy wyjadę do Polski, a Ty w trasę z chłopakami.
(T.I.) ja....
Harry ja już postanowiłam
No dobrze, ale wrócisz ? Do Londynu ? Do mnie?- spytał załamany
Nie wiem... Muszę wszystko sobie poukładać.
Rozumiem. Ale jeżeli nie wrócisz to znaczy, że... ?
Harry nie wiem, naprawdę nie wiem...
HEJ ! A co tu jakaś taka ponura atmosfera ? - spytał Zayn wchodzący razem z chłopakami
Spojrzałam na loczka i wzrokiem poprosiłam, aby na razie im nie mówił.
Nialla, na szczęście nie było przy naszej rozmowie bo wyszedł coś zjeść (cały On)...
Nic... A jaka ma być w szpitalu ? - odezwał się Harry

.......2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ.........
Dziś nadszedł dzień mojego wypisu, chłopcy wyjechali trzy dni temu, Harry i ja nic im nie powiedzieliśmy o tym, że wyjeżdżam do Polski. Nie chcieliśmy, aby się zamartwiali lub obwiniali.
Tak więc prosto ze szpitala pojechałam do domu chłopców, spakowałam swoje rzeczy oraz kosmetyki. Zostawiłam Harremu nasze wspólne zdjęcia i wyszłam. Zadzwoniłam po TAXI, która zawiozła mnie na lotnisko, kupiłam bilet i poleciałam.
Lot trwał około 5 godzin razem z przesiadkami. W domu byłam, około godziny 14... W końcu stanęłam przed moim rodzinnym domem, nie jest on duży, zwykły domek jedno rodzinny otoczony ogródkiem... 
Rodzice nie spodziewali się mojego przyjazdu więc bardzo się zdziwili i ucieszyli. Porozmawialiśmy chwilę i poszłam do mojego starego pokoju... Rozpakowałam się i położyłam spać.
Obudziłam się i spojrzałam na telefon zero wiadomości od Harrego.. Najbardziej bolało mnie to, że On wcale o mnie nie walczył...

........5 MIESIĘCY PÓŹNIEJ.........
Chłopcy skończyli trasę już jakiś czas temu. Harry pewnie powiedział chłopcom czemu wyjechałam bo wcale do mnie nie dzwonili. Ja czułam się dobrze w domowym zaciszu, Sara wróciła do Polski nie długo po mnie... Ale nie widywałyśmy się zbyt często. Mimo tego, że wszystko sobie poukładałam, nadal czegoś mi brakowało. Postanowiłam wrócić do Londynu, lecz nie mówić o niczym chłopcom, chciałam zrobić im niespodziankę. Spakowałam się, pożegnałam z rodziną i znowu wsiadłam do samolotu...
......TAXI podwiozła mnie pod dom chłopców. Miałam już wchodzić, ale usłyszałam głos Hazzy i jakiejś dziewczyny. Odgłosy dochodziły z ogrodu, ale gdy wspięłam się na palce i zerknęłam... Moje serce stanęło, zobaczyłam Stylesa flirtującego z jakąś idiotką, która popijała drinka i co jakiś czas robiła maślane oczka do loczka. Z płaczem wybiegłam przed dom, gdzie spotkałam chłopców... Na mój widok zrzedły im miny i próbowali dowiedzieć się co zobaczyłam, ale ja pobiegłam do pobliskiego parku... I krzyczałam, aby za mną nie biegli.... Byłam tam, aż do 21... Cały czas ryczałam i odrzucałam wszystkie połączenia Harrego i chłopców... Postanowiłam z tym skończyć. Zakończyć mój związek z Hazzą. Poszłam do domu, otworzyłam drzwi i stanęłam na korytarzu, usłyszałam głosy chłopców. Podsłuchałam ich rozmowę, loczek dostawał niezły zjeb... Najbardziej darł się Niall, powiedział cytuję...

"Gdybym ja miał taką dziewczynę jak (T.I.) dosłownie nosiłbym ją na rękach i nigdy jej nie skrzywdził ! Jesteś skończonym idiotą !"

Usłyszałam kroki i szybko wyszłam z domu i odeszłam trochę, aby wyglądało jakbym dopiero do nich szła.
Kroki należały do Nialla, który nie mógł już patrzeć na Harrego. Spostrzegł mnie, a ja pokazałam mu, aby był cicho. Zrozumiał. Podszedł do mnie, widział, że jestem zapłakana i zaproponował, taki spontaniczny wyjazd... Wyjazd do USA... Zgodziłam się, musiałam odreagować po tym co zobaczyłam.. Ale musiałam się też wygadać, Niall był w sam raz. Blondyn zadzwonił po TAXI, która zawiozła nas na lotnisko. Zasnęłam podczas lotu, a gdy się obudziłam Horan bawił się moimi włosami (kocham to!), podniosłam głowę, a on speszył się i udał, iż patrzy przez okno samolotu... Nareszcie wylądowaliśmy. I znowu TAXI... Zawiozła nas pod najbliższy hotel, zameldowaliśmy się i poszliśmy pod określony numerek, wybraliśmy taki, który składał się z 2 pokoi i małej toalety... Nie miałam czego włożyć do szafy !!! Bo nic nie wzięłam... Blondyn miał tak samo, a więc postanowiliśmy, że z samego rana pójdziemy podbijać sklepy :) Przez pierwszą noc  nie mogłam spać, cały czas myślałam o Harrym i tej ... Ahhh... Była godzina 21:20. Niall spał jak zabity. Ja natomiast poszłam do hotelowej restauracji. Zamówiłam lampkę wina... Po jakimś czasie, podszedł do mnie nieznajomy facet. Przystawiał się do mnie, a więc go spławiłam... Przesiedziałam w restauracji jeszcze jakieś pół godziny i poszłam do pokoju. Weszłam do windy, a za mną ten facet (!!)... Pokój był na 6 pietrze. Przez 5 było w miarę spokojnie, od czasu do czasu tylko na mnie zerkał, ale gdy byliśmy już prawie na 6.......

OK. Napisałam cz. 8 2/2 Imagina... Mam nadzieję, że się wam podoba... Jeśli tak, zostawicie po sobie komentarz.... I proszę udostępniajcie Bloga :)

2 komentarze:

  1. Ooo... Czyżby szykował się mały romansik? :D <3 I mam nadzieję, że ten gościu w windzie to nie kolejny gwałciciel. :/

    OdpowiedzUsuń
  2. No fajnie napisz co było dalej proszę bd wdzięczna

    OdpowiedzUsuń