wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 1 "Jestem Isabella, ale wszyscy mówią na mnie Ina"


Środa, 27 Marca 2013

Rozdział 1 "Jestem Isabella, ale wszyscy mówią na mnie Ina"


Dzień jak każdy inny.. Wstałam, ubrałam się, odświeżyłam nieco.. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie mama zostawiła dla mnie przygotowane śniadanie, zjadłam i wyszłam... Na uczelnię... Kształcę się na niejakiego Weterynarza... Kocham zwierzęta... Ale dzisiejszy dzień był okropny na pierwszej lekcji mieliśmy praktyki no i koleś z mojej klasy postanowił sobie ze mnie zażartować... Włożył mi pod bluzkę dżdżownicę, a ja z przerażeniem zaczęłam "tańczyć" i krzyczeć.. Co moja klasa uznała za niesamowicie fajne.... Śmiechu nie było końca, szkoda tylko, że mi nie było do śmiechu !!! Praktyki trwały 3 godz. lekcyjne.. Na czwartej był sprawdzian z rozszerzonej CHEMII !!! No nie jestem z niej asem... Mogę się przyznać, a na ten sprawdzian się nie uczyłam więc oddałam prawie, że pusty arkusz papieru. Nie obyło się bez kazania nauczyciela, dlaczego się nie nauczyłam ?!? A co go to kurczę obchodzi ??? To moja sprawa.... Zerwałam się z ostatniej lekcji i udałam się do ulubionej kafejki.... A tak przy okazji jestem Isabella, ale wszyscy wołają na mnie "Ina" (nie wiem dlaczego, ale dobra), mam 17 lat i mieszkam w Dublinie (stolica Irlandii).... Hmmm co tu jeszcze, ahhh Tak !!! Nie znam One Direction, czy jak im tam.. I mnie nie interesują... Szczerze, zbytnio ich nie lubię, może dlatego, iż wszystkie dziewczyny ze szkoły za nimi szaleją.... A ja nie jestem taka jak wszyscy :)... Nie mam rodzeństwa, mieszkam z moją mamą... Tata nas zostawił.... Wyjechał i założył sobie nową "rodzinkę"... A krzyż mu na drogę.... !!.... A wracając do kafejki.. Zamówiłam sobie latte i kawałek makowca (uwielbiam go). Wyjęłam z torby komórkę i napisałam do Kristi (mojej przyjaciółki)....

"Kristi zerwałam się z lekcji przyjdziesz do mojej ulubionej kafejki ? Wiesz jakiej.... Musimy pogadać... Ina"

Po czym dostałam sms'a z odpowiedzią OK. Zaraz będę.. Miałam z nią do pogadania o postanowieniu mojej kochanej rodzicielki... Po około 10 min Kristi już była...
I: Hej !!! Tutaj !!! Kristi...
K: No cześć.... Emmm.... Pamiętasz Carlosa ?
Carlos - bliższy "przyjaciel" Kristi... To chłopak o błękitnych tęczówkach i kręconych ciemnych blond włosach... Ja niezbyt go lubię... On jest taki bufonowaty... Myśli, że nie wiem kim jest...
I: Tak... Cześć.
C: Witam. Inka. Myślałem, że będziemy sami. - to pytanie skierował do Kristi, która się trochę speszyła, mówiąc trochę mam na myśli Bardzo !!!
I: Ja myślałam tak samo i nie mów na mnie Inka. Jak już to Ina... Albo lepiej.. Wcale się do mnie nie odzywaj OK ? - wykrzyczałam
C: Ej młoda... Nie unoś się !!! Na starszych i mądrzejszych.
I: Starszych o... O 2 lata ? Mądrzejszych ? Hahaa.. Bez przesady... Możesz już sobie iść ?
K: PRZESTAŃCIE !!! Przepraszam Cię Ina, ale zapomniałam, że wcześniej umówiłam się z Carlosem... A więc zabrałam go ze sobą... Chodź na taras tam porozmawiamy.. A ty Carlos poczekaj tu na nas OK ?
C: TAK... Poczekam tu na CIEBIE ! - musiał to podkreślić
I: Ohhhh.... Tyyy...
Nie zdążyłam dokończyć bo Kris pociągnęła mnie za rękę na taras kafejki.... Usiadłyśmy przy stoliku, zamówiłyśmy podwójną herbatę i zaczęłyśmy rozmawiać... Najpierw Kris... O Carlosie, ohhh... Nie chciało mi się tego słuchać, ale musiałam...
I: OK. Kris mogę teraz ja ? - zaczęłam, gdy moja przyjaciółka popijała herbatę
K: No dawaj... Co takiego chcesz mi powiedzieć ?
I: Moja kochana mamusia... Oznajmiła mi wczoraj, że iż wakacje są za tydzień to... Uważaj teraz... Wyjadę sobie na wakacje... Na wakacje do Wielkiej Brytanii !!!!A konkretnie do Londynu...
K: Aaaaa !!! Tam mieszka Harry Styles z One Direction...
A tak zapomniałam wam powiedzieć, że moja Kris też jest ich fanką... Niestety...
I: No patrz nawet nie wiedziałam... Ale ja nie chcę wyjeżdżać, tu mi dobrze. I jeszcze... Mam zamieszkać u jakiegoś syna koleżanki mojej mamy... Ale nie chce mi powiedzieć kto to. KRIS ratujjj !!!
K: Ina nie przesadzaj... Może będzie fajnie. Poznasz kogoś fajnego. W kim w końcu się zakochasz. Tak jak ja.. I będziesz żyć długo i ...
I: I... ? Kris znasz mnie... Ja nie szukam chłopaka... Podoba mi się tak jak jest teraz.
K: Szkoda, że moi rodzice nie zafundują mi takich wakacji...
I: Sorki, Kris, ale muszę już lecieć zapomniałam, że muszę skoczyć jeszcze do jednego sklepu.. Paaa...
K: Paaa.. Kochana..
Wyszłam z kafejki i poszłam do jednego z moich ulubionych sklepów z butami... Po przymierzałam "kilka" par i wybrałam szpilki w kolorze lekkiego różu... Zapłaciłam i wyszłam. Szybkim krokiem poszłam na przystanek autobusowy... No, ale jak to moje szczęście oczywiście autobus mi zwiał... A więc do domu musiałam udać się z przysłowiowego buta. W moim domku byłam po upływie około godziny...
Chciałam porozmawiać z mamą o moim wyjeździe, ale byłam tak zmęczona, że jak tylko weszłam do pokoju runęłam na łóżko i zasnęłam...
Obudziłam się o godzinie 8:30 !!! A więc pierwsza lekcja mi już przepadła. Wyskoczyłam z łóżka jak proca i poszłam do toalety nieco się ogarnąć, nałożyć makijaż i ubrać w coś w czym mogę wyjść do szkoły... Zajęło mi to 10 minut. Schodząc na dół poślizgnęłam się i zjechałam z ostatnich trzech schodów tyłkiem !!! Auuuu !!! Co za bólll... Obolała zgarnęłam z blatu kuchni śniadanie i ruszyłam na uczelnię.
Wparowałam do klasy w czasie drugiej lekcji... To znaczy w jej połowie. Była akurat Infa więc spoko. Można sobie po odpoczywać... Reszta lekcji minęła zaskakująco szybko. Tak samo jak następny tydzień... A więc WAKACJEEE !!! No, tylko przez chwilę się cieszyłam... Bo moja mama nie żartowała za dwa dni miałam samolot. Z miną niezadowolenia spakowałam wszystkie potrzebne mi do przeżycia rzeczy... Nie mogłam zapomnieć o laptopie ! Ale jego spakuję później przed wyjazdem.

........DZIEŃ PÓŹNIEJ........
Dziś wylot... Pobudka 6.00. Samolot 8.15. Na lotnisko miałyśmy jakieś 30 min drogi. A więc nie spieszyło mi się poranne odświeżanie i ubieranie. Tym razem ostrożnym krokiem zeszłam na dół z walizkami, a mama zawołała mnie z kuchni na śniadanie. Lekko zaspana usiadłam przy blacie i czekałam na coś jadalnego. (Co szczerze mojej mamie nie wychodzi zbyt często)...
M: Proszę kochanie. Kanapki z serem i sałatą. Smacznego. - kończąc pocałowała mnie w czoło
I: Mamoo...
M: Tak jest jadalne... Nie marudź tylko jedź. Mamy tylko godzinę. A pół zajmie nam dojazd. Tak więc dalej, dalej moja droga.
Naleśniki okazały się zaskakująco dobre. Pochłonęłam je w przeciągu kilki minut. A następnie razem z mamą wsiadłam do samochodu. Na lotnisku byłyśmy o 7:55... To zaskakujące, że o tej godzinie ktoś nie śpi... A co jeszcze bardziej dziwne... Pracuje :) I to w wakacje.
Mama zaparkowała, ja wyjęłam bagaże i biegiem powędrowałyśmy na odprawę. OK. Wszystko w porządku mogę lecieć. Ale czy chcę ? Nie... Moja kochana rodzicielka poinformowała mnie kilka minut przed odlotem, iż jej przyjaciółka przyjedzie po mnie na lotnisko. No i, że ma dla mnie jakąś niespodziankę... Ciekawe jaką ??
M: No leć już.. I pamiętaj bądź grzeczna.
I: Mamooo... Nie znasz mnie ?? - powiedziałam ze złowieszczym uśmiechem
M: Znam, znam... No chodź tu.. - kończąc otworzyła ręce w geście uścisku
Przytuliłam ją pocałowałam w policzek i poszłam... Wsiadłam w samolot. Obok mnie siedział jakiś gruuubyyy facettt... Który przez całą drogę spał mi na ramieniu... Ohh... Jakoś to przeżyłam.
K: UWAGA, UWAGA... Pasażerowie wysiadający na lotnisku w Londynie. Przygotować się do wyjścia. I dziękuję za wybranie tej linii... Mówił Kapitan...
I: To ja... Hejjj !!! Proszę zdejmij swoją głowę z mojego ramienia !!!
P: Przepraszam, przepraszam... Już, już... Do wiedzenia.
I: Eeee... Tak.. Do... A nieważne.
Samolot wylądował, wysiadłam. Na lotnisku czekała jakaś kobieta z chłopakiem w lokach... Na kartce miała napisane moje imię i nazwisko. Podeszłam do niej i przedstawiłam się...
A: Ooo... To ty Isabello.. Nie poznałabym Cię. Tak się zmieniłaś. Jestem Anne. Przyjechałam tu specjalnie, po to aby odnaleźć Cię w tym tłumie. Mój syn chyba by tego nie zrobił.
I: Dzień dobry.
A: No synku przedstaw się !
H: Hej jestem Harry. Tak. Harry Styles z zespołu One Direction. Tylko proszę nie rób scen mała.
I: Scen ? I nie mała do mnie OK ? Nie jestem waszą fanką ja nawet was nie lubię...
A: Dobra dzieciaki jedziemy do waszego domu.
H: Mamooo... Przecież mówiłaś, że Ona przenocuje u mnie tylko kilka dni...
A: Tak Harry mówiłam, ale Isabella zamieszka u Ciebie na całe wakacje. I koniec dyskucji. A ja wracam do domu jutro. Więc przez te 2 miesiące będziecie mieszkać sami. Harry tylko nic nie kombinuj.
H: Mamo. Z Nią ? Nie...
I: Uważaj sobie loczek !!! To, że jesteś sławny nie oznacza, że jesteś ode mnie lepszy !
A: Idziemy !
Krzyknęłam mama loczka i zaczęła iść w stronę wyjścia. A my podążyliśmy posłusznie za nią. Wsiedliśmy w samochód Harry kierował, a jego mama opowiadała mi o nim i o takich tam....
A: Już jesteśmy. Chodź Isabello pokażę Ci gdzie będziesz spać. A ty synku wyjmij bagaże.
Loczek nie był zadowolony, ale schował głowę w bagażnik i uporczywie próbował wyjąć jedną z moich walizek. Ja tymczasem razem z panią Ann poszłam do "mojego" pokoju.
I: Łałł !!! Jaki duży dom... Przepiękny.
A: Wiesz Ino mój syn ma trochę gustu... Jak na faceta. Chodźmy na górę tam będziesz spać.
Weszłyśmy na górę, a tam był pokój nagraniowy, dwie łazienki, pokój Harrego no i mój wakacyjny pokoik.
A: Isabello, Harry zaraz przyniesie Ci bagaże i będziesz mogła się rozpakować. Czuj się jak u Siebie w domu ! Kochana. A później oprowadzę Cię po kilku sklepach...
I: OK. Dziękuję.
W tej samej chwili wszedł loczek i położył tzn rzucił moje bagaże na podłogę, po czym wyszedł z pokoju bez słowa.
A: Przepraszam Cię za niego... Czasem potrafi być nieuprzejmy, ale to dobry chłopak... Zobaczysz....
I: No nie wiem - odpowiedziałam cicho
A: Ja idę przyjdę po Ciebie o 16... I wtedy ruszymy na sklepy.
I: Dobrze.
Mama loczka wyszła, a ja zaczęłam się rozpakowywać... Pokój nie był duży, zwyczajny... Pokoik gościnny. No może nie zwyczajny, bo na każdej ze ścian wisiało choć jedno zdjęcie tego jego zespołu One Direction.
I ja mam się przy tych wszystkich zdjęciach przebierać ?? W pomieszczeniu były też drzwi do mojej własnej łazienki. Ale najlepszy był widok ! Z okna można zobaczyć BIG BENA :) Przepiękny obrazek..
W zaskakująco krótkim czasie wybiła 16, a mama Harrego zawołała mnie na dół. Zeszłam, ubrałam buty i wyszłyśmy. Wstąpiłyśmy do paru zarąbistych sklepów... I kilku niezbyt fajnych. Na koniec zrobiłam sobie zdjęcie na tle Big Bena i wysłałam mamię... Wróciłyśmy do domu około godziny 20... Mama loczka pożegnała się ze mną i pojechał do swojego domu... A więc zostałam tylko ja i lo.... Harry. Bez słowa weszłam do domu i poszłam na górę do pokoju. Przebrałam się w bokserki (uwielbiam w nich spać) oraz za dużą bluzkę z napisem 69... Padłam na łóżko i zasnęłam....
RANO... Obudziłam się o 7.00 szokkk !!! To pewnie od tych wszystkich "wrażeń" :) Przebrałam się w czarne rurki i czerwoną luźną bokserkę... Poszłam do łazienki odświeżyłam się, nałożyłam lekki makijaż i uczesałam wysokiego koka.... Weszłam z powrotem do pokoju i zaczęłam szukać laptopa.
I: Nieeeeeee !!!!!- krzyczałam, gdy uświadomiłam sobie, iż zapomniałam laptopa
H: Cooo ?? Coo ?? Co się STAŁO ?- spytał wbiegający do pokoju zaspany chłopak
I: Zapomniałam laptopa, a z resztą co Cię to obchodzi ?
H: Krzyczysz o wpół do ósmej rano, i jeszcze się pytasz co mnie to obchodzi młoda ?
I: Czy wy faceci macie jakiś kompleks z tym wiekiem ?? Wracaj już lepiej do tego swojego świata gwiazdy
H: Ina... Wiem nie zaczęliśmy swojej znajomości zbyt..
I: Wyjdźźź !!! Nie chcę tego słuchać, zaczęliśmy tak jak mieliśmy zacząć...
H: Jak chcesz... - powiedział wychodząc z pokoju

............45 MINUT PÓŹNIEJ........
Usłyszałam głośno włączoną muzykę i jakieś śmiechy dochodzące z dołu... Więc wkurzona zbiegłam na dół i zaczęłam drzeć się na Hazze. Tak głośno, że aż przekrzyczałam muzykę...
H: Hej mała uspokój się. Przyszli moi przyjaciele i chcemy się trochę zabawić... Jak coś Ci nie pasuję to się spakuj i wyprowadź.
I: A wiesz co... Tak zrobię.... Myślisz, że chciałam tu przyjeżdżać ?
Li: Proszę uspokójcie się. Ściszymy muzykę. Ale nie musisz się od razu stąd wyprowadzać. A tak przy okazji jestem Liam.
Lo: No właśnie. Zostań. A ja jestem Louis.
I: Ehhh.... -powiedziałam speszona- Słyszeliście Harry sam mi to zaproponował. A ja jestem Isabella, ale wszyscy mówią na mnie Ina.
Li: Aaaa... Tam. Nie słuchaj go. On czasami nie wie co mówi. Pewnie by tego później żałował.
I: No nie wiem...
H: Noo... Już zostań.
Li: No i nareszcie mówisz coś sensownego Stary !!!
Hmm.... Ten Liam jest taki słodki... I te jego piękne tęczówki... Zakochałam się w nim po uszy... Miłość od pierwszego wejrzenia, jednak istnieje ??....

Napisałam 1 rozdział nowego opowiadania... Podoba się Wam ? Zostawcie opinię w komentarzu i udostępniajcie jeżeli się Wam spodobał...

3 komentarze:

  1. Super!ale nie dokonczylas poprzedniego opowuadania chyba

    OdpowiedzUsuń
  2. No hej ;* Zapowiada się fajnie, coś czuję, że Liam nie będzie tylko postacią drugoplanową. ♥ To fajnie, choć po cichu najmocniej kocham Harrego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy nastepna czesc? Booskie;*

    OdpowiedzUsuń